Od kilkunastu? lat na polskich wyspach (i nie tylko) jest coraz to mniej zwierzątek. Oprócz chmary gołębi na Bojrad (ale też tylko w niektórych miejscach) i większych stad psów (tu i ówdzie) trudno uświadczyć stada zwierząt powyżej 20 sztuk.
I ja się pytam - dlaczego tak jest? Czy te zwierzęta się nie rozmnażają wcale? A jeśli się rozmnażają, to dlaczego tak kiepsko?
Na starych wyspach niemal wszędzie jest zakaz polowań, a jeśli się poluje, to poluje się rzadko. O wyspie Fic nie wspominam - widok 1 indyka potrafi człowieka ucieszyć. Ponadto istnieje gros miejsc bezludnych (gdzie nie poluje się wcale).
Czy doczekamy się stad większych niż 2, 3 owce? Czy karencja pewnych gatunków zwierząt ma w ogóle sens? (w tym sensie, że przez x lat nie polujemy na gatunek y, bo chcemy żeby stadko nam urosło do 40 sztuk)?
Więc gdyby ktoś ze staffu mógł mnie oświecić w tej kwestii, to ja byłbym wdzięczny bardzo i stawiam beczułkę berbeluchy
