Odeszli... [*]

Ogólna pozapostaciowa dyskusja pomiędzy graczami Cantr II.

Moderators: Public Relations Department, Players Department

User avatar
Leming
Posts: 657
Joined: Thu Mar 15, 2007 1:08 pm

Postby Leming » Tue Apr 22, 2008 9:09 pm

Dziś pogrzeb Vagranta. Wiem, gdzie jest Fala. Wygląda na to, że żyje i jest w niezłej formie, chociaż na pewno śmierć tego najlepszego przyjaciela na świecie, jak go nazwała, była dla niej ciosem.
User avatar
Leming
Posts: 657
Joined: Thu Mar 15, 2007 1:08 pm

Postby Leming » Mon Apr 28, 2008 7:03 pm

Musi być osobnym postem, chociaż wątek kończy sie moim wpisem. Ale to jedna z postaci, których mi będzie bardzo, bardzo brakować.

Nawojka z GasGallus - jedna z dwóch w porywach do trzech najwspanialszych bab na świecie. Ogólnie najwspanialsza, ale to tak piszę, żeby się te pozostałe nie załamały. Uwielbiana przez pewnego zapalonego wędkarza, którego nieraz zabierała z sobą w rejs, dzięki czemu sporo razem przeżyli, i dzięki czemu zwiedził kawałek świata poza swoją plażą. Wspaniała żeglarka, dzielna kapitan. Świat bez niej nie jest już taki sam.
User avatar
Zamia
Posts: 790
Joined: Tue Jan 09, 2007 9:38 pm

Postby Zamia » Mon Apr 28, 2008 8:15 pm

Dalemir
Moja postać spotkała go na Przylądku Mgieł. Przeuroczy, młody chłopak, marzący o podróżach. Zapracował na swojego własnego slupa, którym jednak nie zdążył się nacieszyć. Został członkiem załogi dużego statku, niestety już w pierwszym porcie zmarł na atak serca. Chyba przewidział nadchodzącą śmierć, gdyż na ten moment przeszedł na swojego slupa. Niestety moja postać nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego zdjął z siebie ubranie, które ona mu dopiero, co uszyła. Straciła w jednej chwili wspaniale zapowiadającego się żeglarza, doskonałego pomocnika i towarzysza rozmów.
Został pochowany na morzu. Jak prawdziwy żeglarz. Moja postać wierzy, że będzie czuwał nad nimi w czasie rejsów.
User avatar
Tetro
Posts: 522
Joined: Thu Jun 07, 2007 10:54 am
Location: Baal

Postby Tetro » Mon Apr 28, 2008 9:27 pm

Leming wrote:Nawojka z GasGallus - jedna z dwóch w porywach do trzech najwspanialszych bab na świecie. Ogólnie najwspanialsza, ale to tak piszę, żeby się te pozostałe nie załamały. Uwielbiana przez pewnego zapalonego wędkarza, którego nieraz zabierała z sobą w rejs, dzięki czemu sporo razem przeżyli, i dzięki czemu zwiedził kawałek świata poza swoją plażą. Wspaniała żeglarka, dzielna kapitan. Świat bez niej nie jest już taki sam.


Jok nie załamuj sie obok masz drugą fajną babke :P

A tak na marginesie poznałem Nawojke 2 postaciami i bardzo mi sie spodobała :) Co prawda to prawda szkoda ze takie postacie odchodza :/
?
User avatar
lukaasz
Posts: 656
Joined: Fri Jul 08, 2005 9:02 pm
Location: Polska, Olkusz
Contact:

Postby lukaasz » Tue Apr 29, 2008 3:12 pm

Żwirek
kemesO
Posts: 203
Joined: Mon Apr 24, 2006 10:31 am

Postby kemesO » Wed Apr 30, 2008 12:05 pm

Osemek - krótko po przebudzeniu związał swoje losy z grupą Marka Twaina, kontynuatora dzieła Robin Hooda. Choć na niewiele przydawał się w walce, to z powodzeniem nadrabiał odwagą i pracowitością oraz bezgranicznym przywiązaniem do kompanii. Wiele razy więziony, stawał oko w oko ze śmiercią, ale o dziwo zawsze jakimś cudownym trafem wychodził cało z opresji. Głównie dzięki niemu zdegradowano dwójkę nieuczciwych strażników - Laurę i Maxa Trunksa. Przez wiele lat uznawał to za swój życiowy wręcz sukces.
W pewnym momencie poróżnił się z Markiem w kilku kwestiach i zmuszony był odłączyć się od bandy - czego zresztą póżniej bardzo żałował. Nie miał jednak odwagi, aby wrócić...a może tylko jego duma mu na to nie pozwalała. Rozgoryczony, rozżalony włóczył się po okolicznych lasach i wszczynał awantury, uciekał, żył z dnia na dzień beztrosko - do czasu. W pewnej osadzie ludzie skrzyknęli się i zamknęli chłopaka w więzieniu, gdzie umilał sobie czas grając na emocjach ludzi go pilnujących bawiąc się przy tym przednio:-) Koniec końców został oddelegowany na proces do Stolicy...i tu rozpoczyna się następny etap jego życiowej drogi.
Któregoś szarego dnia, przechadzając się po ulicach metropolii, znudzony przedłużającym się oczekiwaniem na wydanie wyroku w swojej sprawie spotkał JĄ. Od razu wiedział, że tej okazji nie przepuści. Nie musiał się zresztą wiele starać, gdyż jego zapędy nie zostały pohamowane. Dostał pełną aprobatę. Chwil opodal muru, pod światłem księżyca, nie zapomniał na długie lata:-) Powiedziała:"Ucieknij ze mną!" - zgodził się, nie bacząc na konsekwencje. Rano byli już daleko. Nikt go nie ścigał...
Osemek jak to mężczyzna, zirytowany snem Ysabell, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Starał się jak mógł, jednak sterowany nieporadnie przez niego okręt zachowywał się raczej jak liść miotany przez wiatr, niźli wspaniała łódź, duma jej właścicielki. Dodatkowo wymknęło mu się pare niewybrednych komentarzy pod adresem kobiety, na co ona nie pozostała dłużna. Zakpiwszy z jego uczuć ograbiła go nawet z ubrań i wyrzuciła na którejś z plaż wyspy Raj.
Zraniony do żywego Osemek poprzysiągł sobie zemstę. Szybko znalazł grono pomocnych rąk. Zbudował łódź, z pomocą której ruszył w pościg. Zwiedził pół świata, jednak ślad urwał się w Kannabii. W niewyjaśnionych okolicznościach stracił wkrótce statek, jednak ten, kto pomyślał, że poddal się, jest w wielkim błędzie. Żal po rozstaniu z Ysabell minął szybko i chłopak znów był pełen zapału do pracy. Postanowił zbudować wielką flotę łodzi przewozowych i zrealizować swoje chłopięce marzenia o bogactwie. Znalazł kilku towarzyszy, jednak zarówno Pectus jak i Spooky szybko go opuścili. Pływał tedy dalej po świecie szukając surowców na budowę radia na łodzi, ale przede wszystkim towarzystwa. Na jednej z plaż Aldurei spotkał piękną, młodą dziewczynę, Nadię. Zobaczył w jej oczach radość, kiedy wspólnie odbijali od brzegu. Na początku wszystko było wspaniałe. Słoneczna pogoda, spokojna, majestatyczna toń wody i rozmowy do zmierzchu. Sielanka nie trwała jednak długo. Opływając wyspę zauważyli, że nigdzie nie ma portu, do którego mogliby zawinąć szabrownikiem, a zapasy jedzenia kurczyły się nieustannie. Osemek popadł w jakąś dziwną apatię i, mówiąc szczerze, stało mu się najzupełniej obojętnie, gdzie płyną i po co. Widzac to jego towarzyszka starała się jak mogła kierować ich ku lądowi nie mając jednak bladego pojęcia o nawigacji. Na jej nieszczęście skierowała ich wprost na mieliznę, z czego skorzystał przepływający nieopodal sloop piratów. X i XX nie byli skorzy do rozmów. Osemek na dzień dobry dostał kilka ciosów i osunął się zakrwawiony na pokład. Jak przez mgłę zaczął przypominać sobie przyjaciół - Marka Twaina, Afier Teel, Tena Wielkoluda, Żabę. Uśmiechał się sam do siebie na wspomnienia swej młodości. O dziwo, znalazł po części wspólny język z piratami, nawet podzielił się z nimi swoją opowieścią. Widząc, że są zainteresowani, złożył im kuszącą propozycję przyłączenia się do nich. Miał wiele do zaoferowania i jakoś nagle bardzo zachciało mu się żyć. O dziwo, został zaakceptowany. Jego radość trwała jednak bardzo krótko. Nieufność piratów w stosunku do niego przybrała tak niefortunny obrót, że zdecydowali się go uśmiercić w chwili, kiedy ogarnęłą ich parodniowa senność. Niedługo skończyłby 60 lat...

Cóż, stało się i już się nie odstanie:-) Osemek był ze mną od początku mojej przygody z Cantr i bardzo żałuję jego straty. Chciałbym przeprosić za haotycznego posta, ale wydarzeniami z życia tej postaci mógłbym obdzielić kilka stron forum. Starałem się przekazać wiele zachowując jednocześnie zwięzłą formę. Wyszło, czy nie - ocenicie sami:-)
Pragnę podziękować za grę wszystkim postaciom, które wymieniłem - Mark Twain, Afier Teel, Żaba, Ten, Max Trunks, Laura, Ysabell, Pectus, Spooky, Nadia, Sangwinus, którego spotkałem tylko raz, ale zrobił na mnie wielkie wrażenie, Ota Blackmoon i wielu wielu innym, których jednocześnie przepraszam, jeśli o nich zapomniałem. Bawiłem się KA-PI-TAL-NIE!!!
User avatar
5716264
Posts: 3
Joined: Sun Feb 24, 2008 4:08 pm

Postby 5716264 » Sat May 10, 2008 9:02 am

Nadia niestety rowniez zmarla. Bronila sie jak mogla, piraci przez jakis czas nie mogli jej trafic. W koncu zamkneli ja w kajucie i zabili gdy spala. Natomiast przygoda z Osemkiem i piratami byla bardzo ciekawa i dziekuje za wspolna gre:)
User avatar
Aravat
Posts: 415
Joined: Tue Jun 27, 2006 9:26 pm
Location: Ennis, Ireland

Postby Aravat » Sat May 10, 2008 1:16 pm

Rudolf - nie ma się co rozpisywać. Niewiele w swoim życiu zrobił, nigdzie nie podróżował, nie miał żadnych przygód. Ot taki zwykły "szaraczek". Zmarł od ran jakie otrzymał od rekina ludojada kiedy próbował z przyjaciółmi ratować wieloryba...;)
Wszystko nalezy robic w sposob tak prosty jak to tylko mozliwe i ani troche prosciej....
User avatar
Ula
Posts: 1042
Joined: Thu Mar 23, 2006 3:17 pm

Postby Ula » Sat May 10, 2008 2:38 pm

Cestoda [1697 - 2248] - krawcowa z Portu Rzemiosł. Dość dziwna dla mnie postać. Całkowicie rozminęła się z moimi początkowymi planami. Miała iść do odstrzału, jednak wyrok został odroczony aż do teraz. Irytowała mnie, jako gracza, ale z drugiej strony... chyba ją polubiłam.
W skrócie: niezdecydowana, marudząca, roztargniona, trochę nieufna i chimeryczna, nieuzewnętrzniająca swoich uczuć, do tego skłonności do postawy typu "przepraszam, że żyję". Co prawda znalazł się Akar - młody mężczyzna, który swoją energią, uczuciem i przede wszystkim uporem skłonił ją do zmiany poglądów. Przynajmniej częściowo. ;)
Była bardzo oddana swojemu rodzinnemu miastu i ludziom, których kochała, choć miewała problem z okazywaniem tego. Po śmierci męża przygasła. Co prawda próbowała zacząć żyć od nowa, ale nie wyszło. Nie udało jej się uchronić osoby, którą traktowała jak młodszego brata od załamania się pod ciężarem obowiązków. Zrezygnowana wycofała się z życia i umarła po cichu, starając się zrobić jak najmniej zamieszania.
Niniejszym dziękuję Portowcom, ich sąsiadom (szczególnie Orijaene i Lenie), a także odwiedzającym Port żeglarzom za grę.

I w ten oto sposób zredukowałam liczbę postaci do 4. 8)

edit: poprawa literówki + umieszczenie dwóch imion
Last edited by Ula on Sun May 11, 2008 7:32 am, edited 1 time in total.
User avatar
Leming
Posts: 657
Joined: Thu Mar 15, 2007 1:08 pm

Postby Leming » Sat May 10, 2008 8:37 pm

Cestoda...? :(

Wiecie, tak sobie myślę - człowiek, żeby żyć, powinien mieć coś, czego się boi.
I jak tu teraz żyć...?
User avatar
gawi
Posts: 1045
Joined: Thu Mar 08, 2007 2:42 pm
Location: Poland, Poznan

Postby gawi » Sun May 11, 2008 11:19 am

Leming wrote:Cestoda...? :(

Wiecie, tak sobie myślę - człowiek, żeby żyć, powinien mieć coś, czego się boi.
I jak tu teraz żyć...?


hmm zawsze bac sie możesz mnie , bom straszny :D :twisted:
[img]http://img338.imageshack.us/img338/3060/swiniajj0.gif[/img]

http://gawi.posadzdrzewo.pl
Legalus
Posts: 270
Joined: Sun Feb 19, 2006 10:23 am

Postby Legalus » Sun May 11, 2008 11:27 am

Ula wrote:I w ten oto sposób zredukowałam liczbę postaci do 4. 8)


O jak to brutalnie i bez serca zabrzmiało :D
hmm, ale mi szkoda Rudolfa, fajna postać to była... PS: byłem przekonany, że to były Piranie, nie Rekin ;D
Lepiej spłonąć niż dać się rozwiać przez wiatr...
User avatar
Aravat
Posts: 415
Joined: Tue Jun 27, 2006 9:26 pm
Location: Ennis, Ireland

Postby Aravat » Sun May 11, 2008 1:04 pm

Legalus wrote:hmm, ale mi szkoda Rudolfa, fajna postać to była... PS: byłem przekonany, że to były Piranie, nie Rekin ;D

Piranie w morzu? ;)
Wszystko nalezy robic w sposob tak prosty jak to tylko mozliwe i ani troche prosciej....
User avatar
witia1
Posts: 577
Joined: Fri Dec 14, 2007 2:19 pm
Location: Jelcz-Laskowice

Postby witia1 » Sun May 11, 2008 1:35 pm

Aravat wrote:Następny maruda :twisted:
User avatar
Leming
Posts: 657
Joined: Thu Mar 15, 2007 1:08 pm

Postby Leming » Sun May 11, 2008 3:00 pm

gawi wrote:
hmm zawsze bac sie możesz mnie , bom straszny :D :twisted:


*kręci zwieszoną głową*
Moja postać, co znała Cestodę, bała się w życiu tylko jednego. I to na pewno nie były żadne wyliniałe ptaszyska.

Return to “Ogólne dyskusje”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest