
Odeszli... [*]
Moderators: Public Relations Department, Players Department
- Zamia
- Posts: 790
- Joined: Tue Jan 09, 2007 9:38 pm
- Leming
- Posts: 657
- Joined: Thu Mar 15, 2007 1:08 pm
- Ula
- Posts: 1042
- Joined: Thu Mar 23, 2006 3:17 pm
Szkoda... Moja postać znała Matyldę ze starych czasów... jeszcze jak toczone były jakieś rozmowy pomiędzy Konfedreacją a Bojvingami. Bodajże nic z tego nie wyszło, ale Matyldę wspominam miło - trochę tonowała tego choleryka, Ashe.
BTW: Zaczęłyśmy grać dokładnie tego samego dnia.
Moje nieboszczki, z którymi byłam jakoś mocniej związana... może później dodam o nich parę słów.
Merja (1477 - 2188)
Borelia (1932 - 2164)

BTW: Zaczęłyśmy grać dokładnie tego samego dnia.

Moje nieboszczki, z którymi byłam jakoś mocniej związana... może później dodam o nich parę słów.
Merja (1477 - 2188)
Borelia (1932 - 2164)

- Villon
- Posts: 334
- Joined: Sat Mar 24, 2007 11:33 pm
-
- Posts: 736
- Joined: Fri Feb 03, 2006 11:24 pm
- keisha
- Posts: 152
- Joined: Tue Oct 04, 2005 7:36 am
Zeus (1298 - 2201) - urodził się na wyspie Fic, w miejscy pustym i nieurodzajnym. Po dłuższej wędrówce dotarł do osady położonej nad jeziorem - Doim Hrodofic. Pomimo ogromnej ilości trupów, miejsce wydało mu się marchewkowym rajem, dlatego postanowi tam zostać. Wraz z
Johnym Blaze, Włodzimierzem Podbijpiętę i Arkadym założyli nową osadę. Pomagała im również Marianna Cox, kobieta, która zauroczyła Zeusa. Niestety do niczego szczególnego między nimi nie doszło, bo musiał wyruszyć po drewno i kamień na rozwój osady. Spotkali się dopiero po kilku latach, jednak nie cieszył się długo jej towarzystwem, odeszła aby poznać świat.
Zeus nie miał zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie rozstania, bo w okolicy zaczęły dziać się straszne rzeczy. Gumisiek i Henrick, dwaj z mieszkańców Doim, którzy wypłynęli po drewno do osady po przeciwnej stornie jeziora, zniknęli bez śladu. Odnaleziona została tajemnicza notatka autorstw Lony, mówiąca o bandzie Diary grasującej w Zhivvil Vlydyfic. Mieszkańcy szybko zorganizowali wyprawę ratunkową, która jednak zakończyła się kompletna porażką - kilka osób zostało uwiezionych. Dopiero wtedy naprawdę wszyscy zdali sobie sprawę z grożącego im niebezpieczeństwa, mieszkańcy Doim i byli mieszkańcy Zhivvil zjednoczyli się i postanowili odbić osadę z rak Diary. Zorganizowanie dużej akcji okazało się trudne, jako broń mieli jedynie drewniane pałki albo w najlepszym razie łuki i kościane włócznie, prawie że cudem udało się Zeusowi zdobyć łom. Wszystko jednak się udało, akcja miała spory rozmach, uczestniczyło w niej chyba ze 20 osób. Było ciężko, rozbito bandę Diary a ją samą zabito. Jednak nie obyło się bez strat, dla kilku przyjaciół Zeusa akcja ratunkowa przybyła za późno. Ludzie z Doim wrócili do siebie, a w Zhivvil zwanym odtąd Uroczyskiem zostali mieszkańcy pod wodzą Ashego i Aleksandry.
Życie płynęło im dość spokojnie, chociaż było dalekie od dostatku, większość czasu zmagali sie z jakimiś przeciwnościami. Po kilkunastu latach, gdy w osadzie pozostało niewiele osób, wspólnie postanowili, że wybudują szabrownika i wyruszą w świat aby rozpocząć nowe życie. Wyruszyli statkiem płynąc wzdłuż brzegów Fic. W pewnej osadzie Zeus spotkał Nimfadorę, dziewczynę która utrzymywała, że jest jego wnuczką. Mimo, iż był tym trochę zaskoczony postanowił wcielić się w rolę dziadka najlepiej jak potrafił. Niestety, nie cieszyli się zbyt długo swoim towarzystwem, Nimfadora zmarła na zawał.
Załoga ruszyła dalej, na wyspę X, a następnie na Y. Płynęli dłuższy czas wzdłuż jej brzegów gdy postanowili zatrzymać się aby nazbierać Z. Cześć załogi została na szabrowniku a Zeus, Matylda, Poeta Stokrota i Lester odpłynęli na slupie. Gdy po dwóch dniach wrócili na szabrownika po ich przyjaciołach nie było śladu. Yennefer, Animasej, Johny Blaze i Rafael nie żyli, a na statku rozłożyli się piraci. Zeus był wtedy w kiepskiej kondycji i gdy Matylda zaproponowała aby uciekali lądem, odmówił. Był zbyt senny aby wysiąść na ląd. Matylda postanowiła w takim razie, że zostanie z nim, tak samo zrobił Poeta Stokrota. Starli się odpłynąć jak najdalej, ale nie mieli szans. W ciągu kilku godzin piraci dogonili ich. Wystarczyły trzy ciosy aby Zeus padł martwy... Miał 65 lat.
Zeus był bardzo pechową postacią, doświadczył wielu nieszczęść, za każdym razem jak wydawało się, że staje na nogi przydarzało sie coś, co rujnowało wszystko. Miałam nadzieję, że pożyje dłużej. Oby piraci zadławili się tą mąką, którą ukradli :P
Trochę się rozpisałam, ale cóż, miał facet burzliwe życie.
Chciałam podziękować wszystkim, z którymi miałam przyjemność grać. Zeus był moją drugą postacią, może nie ulubiona ale prowadzenie go dostarczyło mi wiele wrażeń. Przede wszystkim historia z Diarą. Może to jest teraz trudne do uwierzenia, ale dla mnie to były ogromne emocje. W Cantr nie była wtedy jeszcze dostępna zbyt zaawansowana broń, dlatego to, że jakieś osoby mogą zostać zabite wydawało mi się niepojęte, bardzo przeżywałam ich śmierć. Dziękuje wszystkim uczestniczącym w tym konflikcie, po obu stronach.
W szczególności chcę podziękować mieszkańcom Doim Hrodofic i Uroczyska, poza tym Matyldzie, Nimfadorze, Esmeraldzie, Gottwaldowi, Granderowi.
Johnym Blaze, Włodzimierzem Podbijpiętę i Arkadym założyli nową osadę. Pomagała im również Marianna Cox, kobieta, która zauroczyła Zeusa. Niestety do niczego szczególnego między nimi nie doszło, bo musiał wyruszyć po drewno i kamień na rozwój osady. Spotkali się dopiero po kilku latach, jednak nie cieszył się długo jej towarzystwem, odeszła aby poznać świat.
Zeus nie miał zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie rozstania, bo w okolicy zaczęły dziać się straszne rzeczy. Gumisiek i Henrick, dwaj z mieszkańców Doim, którzy wypłynęli po drewno do osady po przeciwnej stornie jeziora, zniknęli bez śladu. Odnaleziona została tajemnicza notatka autorstw Lony, mówiąca o bandzie Diary grasującej w Zhivvil Vlydyfic. Mieszkańcy szybko zorganizowali wyprawę ratunkową, która jednak zakończyła się kompletna porażką - kilka osób zostało uwiezionych. Dopiero wtedy naprawdę wszyscy zdali sobie sprawę z grożącego im niebezpieczeństwa, mieszkańcy Doim i byli mieszkańcy Zhivvil zjednoczyli się i postanowili odbić osadę z rak Diary. Zorganizowanie dużej akcji okazało się trudne, jako broń mieli jedynie drewniane pałki albo w najlepszym razie łuki i kościane włócznie, prawie że cudem udało się Zeusowi zdobyć łom. Wszystko jednak się udało, akcja miała spory rozmach, uczestniczyło w niej chyba ze 20 osób. Było ciężko, rozbito bandę Diary a ją samą zabito. Jednak nie obyło się bez strat, dla kilku przyjaciół Zeusa akcja ratunkowa przybyła za późno. Ludzie z Doim wrócili do siebie, a w Zhivvil zwanym odtąd Uroczyskiem zostali mieszkańcy pod wodzą Ashego i Aleksandry.
Życie płynęło im dość spokojnie, chociaż było dalekie od dostatku, większość czasu zmagali sie z jakimiś przeciwnościami. Po kilkunastu latach, gdy w osadzie pozostało niewiele osób, wspólnie postanowili, że wybudują szabrownika i wyruszą w świat aby rozpocząć nowe życie. Wyruszyli statkiem płynąc wzdłuż brzegów Fic. W pewnej osadzie Zeus spotkał Nimfadorę, dziewczynę która utrzymywała, że jest jego wnuczką. Mimo, iż był tym trochę zaskoczony postanowił wcielić się w rolę dziadka najlepiej jak potrafił. Niestety, nie cieszyli się zbyt długo swoim towarzystwem, Nimfadora zmarła na zawał.
Załoga ruszyła dalej, na wyspę X, a następnie na Y. Płynęli dłuższy czas wzdłuż jej brzegów gdy postanowili zatrzymać się aby nazbierać Z. Cześć załogi została na szabrowniku a Zeus, Matylda, Poeta Stokrota i Lester odpłynęli na slupie. Gdy po dwóch dniach wrócili na szabrownika po ich przyjaciołach nie było śladu. Yennefer, Animasej, Johny Blaze i Rafael nie żyli, a na statku rozłożyli się piraci. Zeus był wtedy w kiepskiej kondycji i gdy Matylda zaproponowała aby uciekali lądem, odmówił. Był zbyt senny aby wysiąść na ląd. Matylda postanowiła w takim razie, że zostanie z nim, tak samo zrobił Poeta Stokrota. Starli się odpłynąć jak najdalej, ale nie mieli szans. W ciągu kilku godzin piraci dogonili ich. Wystarczyły trzy ciosy aby Zeus padł martwy... Miał 65 lat.
Zeus był bardzo pechową postacią, doświadczył wielu nieszczęść, za każdym razem jak wydawało się, że staje na nogi przydarzało sie coś, co rujnowało wszystko. Miałam nadzieję, że pożyje dłużej. Oby piraci zadławili się tą mąką, którą ukradli :P
Trochę się rozpisałam, ale cóż, miał facet burzliwe życie.
Chciałam podziękować wszystkim, z którymi miałam przyjemność grać. Zeus był moją drugą postacią, może nie ulubiona ale prowadzenie go dostarczyło mi wiele wrażeń. Przede wszystkim historia z Diarą. Może to jest teraz trudne do uwierzenia, ale dla mnie to były ogromne emocje. W Cantr nie była wtedy jeszcze dostępna zbyt zaawansowana broń, dlatego to, że jakieś osoby mogą zostać zabite wydawało mi się niepojęte, bardzo przeżywałam ich śmierć. Dziękuje wszystkim uczestniczącym w tym konflikcie, po obu stronach.
W szczególności chcę podziękować mieszkańcom Doim Hrodofic i Uroczyska, poza tym Matyldzie, Nimfadorze, Esmeraldzie, Gottwaldowi, Granderowi.
-
- Posts: 32
- Joined: Sun Jun 03, 2007 11:19 am
No to wymienię postacie, które już parę dni nie żyją...
Edward - najpierw budował i tworzył pewną osadę, potem wybrał się kupić żelazo, w swojej długiej pieszej wędrówce spotkał pewną kobietę w której się nieszczęśliwie zakochał, przez wiele lat cierpiał z powodu tej miłości, po jej śmierci postanowił się zabić, jednak odwlekła go od tego jakaś młoda nieznajoma. Potem się ogarnął i chciał szyć ubrania, nawet rozpoczął budowę Zakładu krawieckiego... Umarł pare godzin przed zakończeniem budynku swoich marzeń. Gdzieś w między czasie stworzył spółkę, która miała zajmować się ulepszaniem dróg, jednak po tym jak jeden ze wspólników zabił drugiego znowu się załamał i postanowił odejść.
Lysanis - urodził się w lesie i przez wiele lat tam pracował, przez jakiś czas pomagał również w zarządzaniu, jednak postanowił się przyłączyć do ludzi którzy zbierali w ów osadzie drewno i gumę żeby zbudować szabrownik, przyłączył się do nas. Załamał się kiedy jego przyjaciele zaczęli romansować ze sobą - nie wiem czy romansowali ale on tak myślał. Był bardzo nieszczęśliwy, nie mają czasami do kogo się odezwać.
Demogorgon - przez wiele lat pracował w pewnej górskiej osadzie, krótko był nawet jej zarządcą, jednak nogi ciągnęły go w świat, znalazł przyjaciół i marzył o rafinerii... Dużo podróżował, wiele widział - umarł gdy do budowy rafinerii brakowało tylko gumy... Ciekawe czy ludzie z którymi podróżował dokończą jego dzieła...
Hans - bardzo ciekawa postać, urodzony już nie pamiętam gdzie. Przyłączył się do bandytów, zabijał, plądrował - Bojvingów oczywiście
Przez jakiś czas głośno było o nim. Potem wypłynął statkiem i się zgubił na morzu... Pływał szabrownikiem przez jakieś 15 lat nie mogąc nikogo spotkać... Szkoda że tak skończył.
Henryk - urodzony w tym samym mieście co Demogorgon, jednak ten nazbierał srebra i odszedł stamtąd, przenosząc się na inną wyspę, trafił do osady gdzie żyła kolejna z moich postaci - Aleksander. Henryk pracował tam i został szefem hali przemysłowej. Dobrze sobie radził, myśle że wszyscy go lubili, mimo iż żartował sobie z niektórymi dość niemiło hehe
Pozdrawiam tutaj Delinera (odezwij się jak przeczytasz to)
Miron - postać nie warta opisywania moim zdaniem... Pływał, zwiedzał... Nic ciekawego
Aleksander - wielki zarządca pewnej osady, chciał tak wiele... Wiele razy rozpaczał gdy jest pomysły nie wypalały. Zbudował z pewnej nic nie wartej osady dobrze prosperujące miasto. Miał żonę, do tej pory zastanawiam się jak zniosła jego śmierć. Przepraszam...
Dżo - chłopak co przez wiele lat tułał się po wyspie nie mogąc nikogo spotkać, w końcu dorwał przyjaciół, znalazł osadę z gazem i wypłynął z przyjaciółmi w świat. Miał wiele pomysłów, umiał dobrze handlować. Urodził się w okolicy gdzie nie żył nikt bogaty, a umarł mając w ładowni ożaglowanego szabrownika kilogramy ciekawych i rzadkich surowców. Tej postaci również żałuje, a szczególnie ludzi których zostawił
Arystoteles - strażnik pewnego dużego miasta, służył na lądzie i na morzu. Potem przeniósł się do mniejszego, słabo rozwiniętego miasta, gdzie służył pewnej Księżnej...
Helmut, Gladiatus - nie warto o nich pisać
Gregory - miał pomysł, chciał tyle zrobić, zabrakło mu czasu... Umarł jako młody człowiek, ale bardzo przedsiębiorczy. Szybko udało mu się zdobyć zaufanie i dostał klucze od magazynu, mimo iż nie powinien ich mieć, na początku taki mały krętacz z niego było, jednak potem naprawdę chciał rozwoju małej górskiej osady...
Kiwajakotako - miał być śmiesznym typkiem jednak nie wyszedł...
Ert - urodzony w pewnej osadzie, gdzie akurat odbywał się festiwal, nie przeżył nawet 2 lat, ale przez ten czas dużo robił *kręci tyłkiem* Śmieszna postać, która miała zabawiać wszystkich... Szkoda że umarł bo myślał nad tym jak striptiz zrobić hehe
Roksana - jedyna kobieta, miała być prostytutką, bo tego moim zdaniem trochę brakuje w cantr. Seks tam odgrywa zbyt małą rolę... Dom publiczny to miał być interes życia hehe. Żyła jakieś pół roku, a urodziła się na pustkowiu...
Szkoda mi tych wszystkich postaci, ale niestety za dużo czasu traciłem na cantr... Najstarsza z postaci umarła w wieku 56 lat
Reszta była nie wiele młodsza... DZIEKUJE WSZYSTKICH ZA GRE, PODCZAS JEJ WIELE SIE NAUCZYLEM...
P.S. Wcześniej umarli / zostali zabici:
Edgar
O TYM TO DOPIERO BYLO GLOSNO
Ernest (mój imiennik)
Abaddon
i jeszcze z 3 postacie, których imion już nie pamiętam...
Edward - najpierw budował i tworzył pewną osadę, potem wybrał się kupić żelazo, w swojej długiej pieszej wędrówce spotkał pewną kobietę w której się nieszczęśliwie zakochał, przez wiele lat cierpiał z powodu tej miłości, po jej śmierci postanowił się zabić, jednak odwlekła go od tego jakaś młoda nieznajoma. Potem się ogarnął i chciał szyć ubrania, nawet rozpoczął budowę Zakładu krawieckiego... Umarł pare godzin przed zakończeniem budynku swoich marzeń. Gdzieś w między czasie stworzył spółkę, która miała zajmować się ulepszaniem dróg, jednak po tym jak jeden ze wspólników zabił drugiego znowu się załamał i postanowił odejść.
Lysanis - urodził się w lesie i przez wiele lat tam pracował, przez jakiś czas pomagał również w zarządzaniu, jednak postanowił się przyłączyć do ludzi którzy zbierali w ów osadzie drewno i gumę żeby zbudować szabrownik, przyłączył się do nas. Załamał się kiedy jego przyjaciele zaczęli romansować ze sobą - nie wiem czy romansowali ale on tak myślał. Był bardzo nieszczęśliwy, nie mają czasami do kogo się odezwać.
Demogorgon - przez wiele lat pracował w pewnej górskiej osadzie, krótko był nawet jej zarządcą, jednak nogi ciągnęły go w świat, znalazł przyjaciół i marzył o rafinerii... Dużo podróżował, wiele widział - umarł gdy do budowy rafinerii brakowało tylko gumy... Ciekawe czy ludzie z którymi podróżował dokończą jego dzieła...
Hans - bardzo ciekawa postać, urodzony już nie pamiętam gdzie. Przyłączył się do bandytów, zabijał, plądrował - Bojvingów oczywiście

Henryk - urodzony w tym samym mieście co Demogorgon, jednak ten nazbierał srebra i odszedł stamtąd, przenosząc się na inną wyspę, trafił do osady gdzie żyła kolejna z moich postaci - Aleksander. Henryk pracował tam i został szefem hali przemysłowej. Dobrze sobie radził, myśle że wszyscy go lubili, mimo iż żartował sobie z niektórymi dość niemiło hehe
Pozdrawiam tutaj Delinera (odezwij się jak przeczytasz to)
Miron - postać nie warta opisywania moim zdaniem... Pływał, zwiedzał... Nic ciekawego
Aleksander - wielki zarządca pewnej osady, chciał tak wiele... Wiele razy rozpaczał gdy jest pomysły nie wypalały. Zbudował z pewnej nic nie wartej osady dobrze prosperujące miasto. Miał żonę, do tej pory zastanawiam się jak zniosła jego śmierć. Przepraszam...
Dżo - chłopak co przez wiele lat tułał się po wyspie nie mogąc nikogo spotkać, w końcu dorwał przyjaciół, znalazł osadę z gazem i wypłynął z przyjaciółmi w świat. Miał wiele pomysłów, umiał dobrze handlować. Urodził się w okolicy gdzie nie żył nikt bogaty, a umarł mając w ładowni ożaglowanego szabrownika kilogramy ciekawych i rzadkich surowców. Tej postaci również żałuje, a szczególnie ludzi których zostawił
Arystoteles - strażnik pewnego dużego miasta, służył na lądzie i na morzu. Potem przeniósł się do mniejszego, słabo rozwiniętego miasta, gdzie służył pewnej Księżnej...
Helmut, Gladiatus - nie warto o nich pisać
Gregory - miał pomysł, chciał tyle zrobić, zabrakło mu czasu... Umarł jako młody człowiek, ale bardzo przedsiębiorczy. Szybko udało mu się zdobyć zaufanie i dostał klucze od magazynu, mimo iż nie powinien ich mieć, na początku taki mały krętacz z niego było, jednak potem naprawdę chciał rozwoju małej górskiej osady...
Kiwajakotako - miał być śmiesznym typkiem jednak nie wyszedł...
Ert - urodzony w pewnej osadzie, gdzie akurat odbywał się festiwal, nie przeżył nawet 2 lat, ale przez ten czas dużo robił *kręci tyłkiem* Śmieszna postać, która miała zabawiać wszystkich... Szkoda że umarł bo myślał nad tym jak striptiz zrobić hehe
Roksana - jedyna kobieta, miała być prostytutką, bo tego moim zdaniem trochę brakuje w cantr. Seks tam odgrywa zbyt małą rolę... Dom publiczny to miał być interes życia hehe. Żyła jakieś pół roku, a urodziła się na pustkowiu...
Szkoda mi tych wszystkich postaci, ale niestety za dużo czasu traciłem na cantr... Najstarsza z postaci umarła w wieku 56 lat

P.S. Wcześniej umarli / zostali zabici:
Edgar

Ernest (mój imiennik)
Abaddon
i jeszcze z 3 postacie, których imion już nie pamiętam...
-
- Posts: 515
- Joined: Mon Oct 23, 2006 12:11 pm
- koliberek
- Posts: 237
- Joined: Thu Mar 15, 2007 8:28 pm
-
- Posts: 270
- Joined: Sun Feb 19, 2006 10:23 am
Rafael 1447 -2199
Urodził się w Doim Hrodofic. Tam stawiał pierwsze kroki ( z resztą nie tylko on, bo ja też, w cantr
), żywił się marchewką i współuczestniczył w tworzeniu tej wspaniałej osady. Johnny Blaze, Zeus i Włodzimierz Podbijpięta (najszczególniej ten ostatni) byli ludźmi, których bardzo w owych czasach cenił. Życie płynęło przyjemnie i leniwie, jednak nie mogło to trwać ciągle...
Wieści o Diarze przywiało do Doim Hrodofic. Władze zorganizowały wyprawę po węgiel, by zrobić lepszą broń do walki z nią, Rafael i ktoś jeszcze, zdaje się, Poeta Stokrotka, ruszylo, by go wydobyć. Wrócili z cennym surowcem i Animasej, która tam do nich dołączyła. Poza tym Rafael ledwo przeżył tę podróż, po w drodze dopadł go brak żywności...
Swojego czasu Rafael wyprawił się do Bojvingów by pohandlować. średnio mu to poszło, część surowców wymienił, aletrafił akurat na walne zebranie plemienia i musiał przesiedzieć resztę czasu w budynku. w końcu w przypływie niezadowolenia poprostu ruszył z powrotem do Doim. Po drodze dopadła go banda Cougara. Szczęście w nieszczęściu tu go spotkało, bo wszystkie mierzone w niego ataki zostały chybione. Po tym incydencie nie był już atakowany. Kolejnym fortunnym zdarzeniem mozna było nazwać to, że w owym czacie ujęty został również któryś ze znaczących Bojvingów. Stało się to na oczach drugiego. Tamten zdąrzył uciec i w kilka dni później nadeszła odsiecz. Uwolniony, ale bez surowców (te musiał oddać, by zaniechali prób zabójstwa) wrócił do Doim Hrodofic. Aż to wypłynięcia w jego życiu nie działo się nic ciekawego. Dalej historię dobrze opisuje to, co zostało napisane o Zeusie, ponieważ ich losy w tamtym czasie zostały złączone na jednym statku. Aż do śmierci był dość senny. Dnia 2199, po zadokowaniu statku do ich jednostki został uśmiercony w mgnieniu oka.
Ciekawa postać, ale senna (słabo z czasem). Ukłon w stronę Zeusa, Johnego Blaze i Włodzimierza Podbijpięty, bo gdyby nie oni, możliwe,że opuściłbym tę grę. Chwała ludziom, którzy sprawiają, że nowi gracze nie porzucają gry po krótkim czasie. Długo grałem właśnie dla Rafaela.
Urodził się w Doim Hrodofic. Tam stawiał pierwsze kroki ( z resztą nie tylko on, bo ja też, w cantr

Wieści o Diarze przywiało do Doim Hrodofic. Władze zorganizowały wyprawę po węgiel, by zrobić lepszą broń do walki z nią, Rafael i ktoś jeszcze, zdaje się, Poeta Stokrotka, ruszylo, by go wydobyć. Wrócili z cennym surowcem i Animasej, która tam do nich dołączyła. Poza tym Rafael ledwo przeżył tę podróż, po w drodze dopadł go brak żywności...
Swojego czasu Rafael wyprawił się do Bojvingów by pohandlować. średnio mu to poszło, część surowców wymienił, aletrafił akurat na walne zebranie plemienia i musiał przesiedzieć resztę czasu w budynku. w końcu w przypływie niezadowolenia poprostu ruszył z powrotem do Doim. Po drodze dopadła go banda Cougara. Szczęście w nieszczęściu tu go spotkało, bo wszystkie mierzone w niego ataki zostały chybione. Po tym incydencie nie był już atakowany. Kolejnym fortunnym zdarzeniem mozna było nazwać to, że w owym czacie ujęty został również któryś ze znaczących Bojvingów. Stało się to na oczach drugiego. Tamten zdąrzył uciec i w kilka dni później nadeszła odsiecz. Uwolniony, ale bez surowców (te musiał oddać, by zaniechali prób zabójstwa) wrócił do Doim Hrodofic. Aż to wypłynięcia w jego życiu nie działo się nic ciekawego. Dalej historię dobrze opisuje to, co zostało napisane o Zeusie, ponieważ ich losy w tamtym czasie zostały złączone na jednym statku. Aż do śmierci był dość senny. Dnia 2199, po zadokowaniu statku do ich jednostki został uśmiercony w mgnieniu oka.
Ciekawa postać, ale senna (słabo z czasem). Ukłon w stronę Zeusa, Johnego Blaze i Włodzimierza Podbijpięty, bo gdyby nie oni, możliwe,że opuściłbym tę grę. Chwała ludziom, którzy sprawiają, że nowi gracze nie porzucają gry po krótkim czasie. Długo grałem właśnie dla Rafaela.
Lepiej spłonąć niż dać się rozwiać przez wiatr...
-
- Posts: 724
- Joined: Fri Jan 26, 2007 12:36 pm
- Location: poland
tseone wrote:
Edward - najpierw budował i tworzył pewną osadę, potem...
Aleksander - wielki zarządca pewnej osady, chciał tak wiele...
Dżo - chłopak co przez wiele lat tułał się po wyspie nie mogąc nikogo spotkać, w końcu dorwał przyjaciół...
P.S. Wcześniej umarli / zostali zabici:
EdgarO TYM TO DOPIERO BYLO GLOSNO
Jedną z tych postaci moja znała bardzo dobrze. Jej odejście było ogromnym zaskoczeniem. Zastanawiała, co ma zrobić ze sobą. Wyskoczyć za burtę na pełnym morzu, czy umierać długo, na oczach innych. Jak tak mogłeś?! Albo, jak tak mógł?!
A swoją drogą. *szeptem* Ja się na prawdę popłakałam.

Dzięki za długą, wspólną grę.
Zaraz, zaraz... Ale reszcie to ja muszę wyjaśnic, że to z przyjaźni. Nie myślcie sobie.

-
- Posts: 270
- Joined: Sun Feb 19, 2006 10:23 am
tseone wrote:...Aleksander - wielki zarządca pewnej osady, chciał tak wiele... Wiele razy rozpaczał gdy jest pomysły nie wypalały. Zbudował z pewnej nic nie wartej osady dobrze prosperujące miasto. Miał żonę, do tej pory zastanawiam się jak zniosła jego śmierć. Przepraszam...
Przepraszaj przepraszaj, bo namieszałeś jak cholera tą śmiercią:P
Lepiej spłonąć niż dać się rozwiać przez wiatr...
-
- Posts: 203
- Joined: Mon Apr 24, 2006 10:31 am
- Quijo
- Posts: 1376
- Joined: Tue Jun 27, 2006 8:10 pm
- Location: K A T O W I C E ST Dept
- Contact:
Who is online
Users browsing this forum: No registered users and 1 guest