Tak jak obiecałem, moje postacie, które zmarły nagle, część napewno niespodziewanie.
No więc chronologicznie, od najstarszego zaczynając:
Aleks - pół życia błąkał się po dziczy z kobietą, na której mu zależało, jednak bardziej bał się samotności niż ją kochał (pozdrawiam gracza, który prowadził Figę). Później wstąpił do ekipy z O****, która budowała drogi. Później został zarządcą N******** P**, gdzie zmarł i pewnie wraz z nim jego marzenie o stworzeniu światowej areny walk.
Gordon - najpierw samotny żeglarz, potem zakochany romantyk, aż w końcu smutny człowiek zabrany przez Pływające Miasto w jakimś portowym mieście. Tam drugi raz doświadczył miłości (pozdrawiam gracza prowadzącego Rose), jednak skończyła się ona nieszczęśliwie, śmierć ukochanej spowodowana była głupotą Gordona, który pokutował ucinając sobie język. Zmarł w maszynowni, ukochanego miasta, gdzie spędził najszczęśliwsze lata życia
Artenor - postać, której najbardziej mi żal. Kapitan Pływającego Miasta, o tej postaci myślę że wiele osób słyszało i sporo o niej notatek, więc nie rozpisze się nadto. Napisze tylko że przez całe swoje życie kochał tak samo ród Bojviński jak i załoge Pływającego Miasta. Mimo licznych rozterek, czuł się Bojvingiem i kiedy usłyszał że nazywają go zdrajcą załamał się... Zmarł w latarni w B******** (NIECH TYLKO PŁYWAJĄCE MIASTO PRZETRWA)
Revelier - przeżył rzeź w P*****, grzebał przyjaciół, bezczelnie zamordowanych, zarządzał miasteczkiem nieopodal stolicy, a ostatnie lata spędził na podróżach samochodem, z przyjaciółkami. Przez wiele lat był strasznym śpiochem.
Soriraki - przez wiele lat pirat, który jednak czuł w sobie dobro i nie potrafił walczyć, potem chciał zostać Bojvingiem, potem mieszkał na Aldurei, zwiedził cały świat, a zmarł na Aldurei w ekipie budującej tam drogi...
Serusan - urodził się na wyspie D*, tam nieszczęśliwie zakochany i zdradzony przeniósł się na kontynent, gdzie został zarządcą O**** (pozdrawiam gracza prowadzonego przez Mattana i Flo, jednocześnie przepraszam)
Arkon - miał marzenie - dorobić się samochodu i zwiedzić cały kontynet, z samochodem mu wyszło, jednak jego zapał umarł, no a potem sam padł na zawał, w pewnym urokliwym miasteczku. jego kombiak pewnie się im przyda (w podzięce za miód)
Dratto - brakowało mi pomysłu na tą postać, więc raczej nie mam co o niej pisać.
Antosław Perl - błąkał się po dzikich krainach, aż nagle trafił do miasta w którym zarządzała moja inna postać (niechcący!!!) tam wraz z towarzyszką (pozdrawiam gracza prowadzącego Ganje i przepraszam) dorobili się samochodu i mieli na dniach ruszać w drogę.
Xiveng
Argoni - urodziny na Aldurei, miał pomysł, jednak jak zasnął na pare dni dla ludzi, których wcześniej nazywał przyjaciółmi stał się nic nie wart. Umarł załamany i smutny.
Kiermandez - śmiesznie mówiący chłoposzek zamieszkujący K*******, kochał jeździć na kombajnie i zbierać ziemniaki, było to dla niego cudowne, wiele ich ton zebrał.
Kersoriusz - miał być wielką postacią, świeżo po urodzeniu stał się dziedziczem całego majątki Węglowej Wólki, przeniósł wszystko do F********, albo dużą większość. Miał zapały na wodza, myśle że gdyby nie krzyżyk miał by szanse zostać jarlem bojvingów...
Był jeszcze Otto, który popełnił samobójstwo w B******, po tym jak jego życie straciło sens (pozdrawiam graczy prowadzących Serafina, Soplicę, Dagona).
Krzyżyk nacisnąłem głównie z braku czasu, ale i z powodu ciągłych najazdów administracji na mnie. W różnych dziwnych sytuacjach nagle zaczynało im przeszkadzać że moje postacie są blisko siebie.
Ostatecznie do krzyżyku jednak doprowadziło to co się stało z Artenorem, moim zdaniem najlepsza moja postać, mam tylko nadzieje że to co stworzył nie zginie.
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje że ktoś o kimś napisze coś więcej
