Odeszli... [*]

Ogólna pozapostaciowa dyskusja pomiędzy graczami Cantr II.

Moderators: Public Relations Department, Players Department

User avatar
suchy
Posts: 2000
Joined: Mon Aug 28, 2006 10:06 am
Location: Under your bed, waiting for you to turn off the light

Re: Odeszli... [*]

Postby suchy » Sun Apr 10, 2011 1:39 pm

Pipok, błagam Cię... Kiedy to było? 10 cantryjskich lat temu? Więcej? Sytuacja od tamtej pory zmieniła się tak, że te informacje nie mają NAJMNIEJSZEGO znaczenia. Gdyby były aktualne, na pewno bym ich nie podał.

Poza tym... Jak pilnowane? Okazało się, że bardzo dobrze, skoro nie zdążyłeś się włamać do choćby jednego statku?

Mało istotne... Ty zrobiłeś ze swojej postaci męczennika, który chciał tylko dobrze dla Cantra i Cantryjczyków, a został niesłusznie zabity. A te 'mało istotne' szczegóły pokazują, że był on w istocie złodziejem i porywaczem.

Ludzie, ja wiem, że o zmarłych mówi się dobrze... Ale to w realu, nie tutaj ;) Jak piszemy nekrolog swojej własnej postaci, to trzymajmy się faktów. Wszystkich faktów, a nie tych wygodnych dla nas.
You still stood there screaming
No one caring about these words you tell
My friend, before your voice is gone
One man's fun is another's hell!

Wyjdź z domu. Może pod twoim blokiem napierdalają się magowie.
pipok
Posts: 397
Joined: Tue Oct 31, 2006 6:45 am

Re: Odeszli... [*]

Postby pipok » Sun Apr 10, 2011 4:14 pm

suchy wrote:Ty zrobiłeś ze swojej postaci męczennika, który chciał tylko dobrze dla Cantra i Cantryjczyków, a został niesłusznie zabity.
Że co?!? Nic podobnego nie pisałem. Wyraźnie napisałem, że umyślił sobie włamywać się do nieużywanych statków, żeby je "uwalniać". W każdym mieście to jest przestępstwo, wszyscy o tym wiedzą.

suchy wrote:A te 'mało istotne' szczegóły pokazują, że był on w istocie złodziejem i porywaczem.
Owszem, mało istotne, bo nie tyle porwał tę kobietę, ile tymczasowo uwięził. To raz. Kiedy zaczął rozwalać zamki, groziła mu, że się pojawią jej znajomi, więc zwabił ją i zamknął w kabinie na swoim statku po to, żeby móc bez problemów się włamywać do stojących w porcie jednostek. Zamknął, żeby nie ściągnęła kłopotów, póki nie skończy. Powinieneś doskonale o tym wiedzieć jako świadek wydarzeń, bo dokładnie jej wyjaśniał. Powtarzał, że jak skończy, to ją wypuści. A o chlebie - prawda, prawda. Facet miał w pełni ożaglowany szabrownik i dwa slupy, teleskop, sekstant, kolejny montował, a zabrał... dwa czy trzy kilo chleba. Pamiętając, żeby zaraz nakarmić przetrzymywaną kobietę. Nie chodzi o rozgrzeszanie czy wybielanie - kradzież to kradzież, uwięzienie to uwięzienie, ale dla tej postaci jest istotne, że zginęła z powodu obsesyjnej próby włamania się do cudzego statku, kontynuowanej wbrew wszelkiemu rozsądkowi. Cała reszta to tylko towarzyszące szczegóły, bez znaczenia. Nieudolne środki do celu co najwyżej. Jak na ironię, zginął w pierwszym porcie, w którym próbował "uwalniać statki".

suchy wrote:Jak piszemy nekrolog swojej własnej postaci, to trzymajmy się faktów. Wszystkich faktów, a nie tych wygodnych dla nas.
Ale dlaczego WSZYSTKICH??? Dla mnie to bez sensu i nieciekawe podawać wszystkie szczegóły z życia postaci. Kogo to interesuje? O "Wyzwolicielu Statków" napisałem, żeby pokazać to, co w nim było charakterystyczne - jego niespotykaną idee fix, przez którą zginął. A żeby nie spisywać pamiętnik czy detaliczną relację z ostatnich chwil życia. To, co może być ciekawe dla innych.

Więc uważam, że w takiej uproszczonej wersji, jak napisałem, jest ciekawsze, mimo braku pewnych szczegółów.
User avatar
B.M.T.
Posts: 871
Joined: Mon Jun 22, 2009 4:14 pm
Location: W okolicy nóżek Buki.

Re: Odeszli... [*]

Postby B.M.T. » Sun Apr 24, 2011 3:00 pm

Ostatnio odeszła Stokroć i Zuza(?).
andrzej1441
Posts: 2
Joined: Tue May 03, 2011 1:51 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby andrzej1441 » Tue May 03, 2011 2:00 pm

Andrzejek z Dom Bojran, prorok Wirujacego Slonca - szkoda ze zostal zamkniety bez mozliwosci kontaktu na dlugi okres, jak uznalem, ze sytuacja sie nie poprawi po prostu go zaglodzilem
User avatar
Greek
Programming Dept. Member/Translator-Polish
Posts: 4726
Joined: Mon Feb 13, 2006 5:41 pm
Location: Kraków, Poland
Contact:

Re: Odeszli... [*]

Postby Greek » Tue May 03, 2011 2:07 pm

O, pan Andrzej. Szkoda go.
‘Never! Run before you walk! Fly before you crawl! Keep moving forward! You think we should try to get a decent mail service in the city. I think we should try to send letters anywhere in the world! Because if we fail, I’d rather fail really hugely’
oxyquan
Posts: 238
Joined: Sun Aug 15, 2010 9:51 am

Re: Odeszli... [*]

Postby oxyquan » Tue May 03, 2011 10:27 pm

andrzej1441 wrote:Andrzejek z Dom Bojran, prorok Wirujacego Slonca - szkoda ze zostal zamkniety bez mozliwosci kontaktu na dlugi okres, jak uznalem, ze sytuacja sie nie poprawi po prostu go zaglodzilem


Jego prawdopodobnie jedyny naśladowca również zmarł, szkoda tego kultu, fajny był...
tseone
Posts: 32
Joined: Sun Jun 03, 2007 11:19 am

Re: Odeszli... [*]

Postby tseone » Wed May 04, 2011 6:53 pm

Tak jak obiecałem, moje postacie, które zmarły nagle, część napewno niespodziewanie.

No więc chronologicznie, od najstarszego zaczynając:

Aleks - pół życia błąkał się po dziczy z kobietą, na której mu zależało, jednak bardziej bał się samotności niż ją kochał (pozdrawiam gracza, który prowadził Figę). Później wstąpił do ekipy z O****, która budowała drogi. Później został zarządcą N******** P**, gdzie zmarł i pewnie wraz z nim jego marzenie o stworzeniu światowej areny walk.

Gordon - najpierw samotny żeglarz, potem zakochany romantyk, aż w końcu smutny człowiek zabrany przez Pływające Miasto w jakimś portowym mieście. Tam drugi raz doświadczył miłości (pozdrawiam gracza prowadzącego Rose), jednak skończyła się ona nieszczęśliwie, śmierć ukochanej spowodowana była głupotą Gordona, który pokutował ucinając sobie język. Zmarł w maszynowni, ukochanego miasta, gdzie spędził najszczęśliwsze lata życia

Artenor - postać, której najbardziej mi żal. Kapitan Pływającego Miasta, o tej postaci myślę że wiele osób słyszało i sporo o niej notatek, więc nie rozpisze się nadto. Napisze tylko że przez całe swoje życie kochał tak samo ród Bojviński jak i załoge Pływającego Miasta. Mimo licznych rozterek, czuł się Bojvingiem i kiedy usłyszał że nazywają go zdrajcą załamał się... Zmarł w latarni w B******** (NIECH TYLKO PŁYWAJĄCE MIASTO PRZETRWA)

Revelier - przeżył rzeź w P*****, grzebał przyjaciół, bezczelnie zamordowanych, zarządzał miasteczkiem nieopodal stolicy, a ostatnie lata spędził na podróżach samochodem, z przyjaciółkami. Przez wiele lat był strasznym śpiochem.

Soriraki - przez wiele lat pirat, który jednak czuł w sobie dobro i nie potrafił walczyć, potem chciał zostać Bojvingiem, potem mieszkał na Aldurei, zwiedził cały świat, a zmarł na Aldurei w ekipie budującej tam drogi...

Serusan - urodził się na wyspie D*, tam nieszczęśliwie zakochany i zdradzony przeniósł się na kontynent, gdzie został zarządcą O**** (pozdrawiam gracza prowadzonego przez Mattana i Flo, jednocześnie przepraszam)

Arkon - miał marzenie - dorobić się samochodu i zwiedzić cały kontynet, z samochodem mu wyszło, jednak jego zapał umarł, no a potem sam padł na zawał, w pewnym urokliwym miasteczku. jego kombiak pewnie się im przyda (w podzięce za miód)

Dratto - brakowało mi pomysłu na tą postać, więc raczej nie mam co o niej pisać.

Antosław Perl - błąkał się po dzikich krainach, aż nagle trafił do miasta w którym zarządzała moja inna postać (niechcący!!!) tam wraz z towarzyszką (pozdrawiam gracza prowadzącego Ganje i przepraszam) dorobili się samochodu i mieli na dniach ruszać w drogę.

Xiveng

Argoni - urodziny na Aldurei, miał pomysł, jednak jak zasnął na pare dni dla ludzi, których wcześniej nazywał przyjaciółmi stał się nic nie wart. Umarł załamany i smutny.

Kiermandez - śmiesznie mówiący chłoposzek zamieszkujący K*******, kochał jeździć na kombajnie i zbierać ziemniaki, było to dla niego cudowne, wiele ich ton zebrał.

Kersoriusz - miał być wielką postacią, świeżo po urodzeniu stał się dziedziczem całego majątki Węglowej Wólki, przeniósł wszystko do F********, albo dużą większość. Miał zapały na wodza, myśle że gdyby nie krzyżyk miał by szanse zostać jarlem bojvingów...

Był jeszcze Otto, który popełnił samobójstwo w B******, po tym jak jego życie straciło sens (pozdrawiam graczy prowadzących Serafina, Soplicę, Dagona).

Krzyżyk nacisnąłem głównie z braku czasu, ale i z powodu ciągłych najazdów administracji na mnie. W różnych dziwnych sytuacjach nagle zaczynało im przeszkadzać że moje postacie są blisko siebie.
Ostatecznie do krzyżyku jednak doprowadziło to co się stało z Artenorem, moim zdaniem najlepsza moja postać, mam tylko nadzieje że to co stworzył nie zginie.

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje że ktoś o kimś napisze coś więcej :)
User avatar
suchy
Posts: 2000
Joined: Mon Aug 28, 2006 10:06 am
Location: Under your bed, waiting for you to turn off the light

Re: Odeszli... [*]

Postby suchy » Wed May 04, 2011 7:51 pm

Szkoda Serusana... Maramir planował od kilku lat odwiedzić go ;)

A najazdów administracji komentował nie będę ;>
You still stood there screaming
No one caring about these words you tell
My friend, before your voice is gone
One man's fun is another's hell!

Wyjdź z domu. Może pod twoim blokiem napierdalają się magowie.
User avatar
kaloryfer
Posts: 370
Joined: Fri May 21, 2010 9:44 am

Re: Odeszli... [*]

Postby kaloryfer » Wed May 04, 2011 7:54 pm

@up
Soriraki - bardzo dobrze odgrywana postać. Udany obraz zapalczywego i niebezpiecznego typa, moje postacie bały się z nim rozmawiać (i nie rozmawiały, udając np. sen), i miały nadzieję, że je pomijał.

Otto chyba podobnie, też jakiś typ spod ciemnej gwiazdy.
User avatar
Zamia
Posts: 790
Joined: Tue Jan 09, 2007 9:38 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby Zamia » Wed May 04, 2011 8:34 pm

tseone wrote:
Arkon - miał marzenie - dorobić się samochodu i zwiedzić cały kontynet, z samochodem mu wyszło, jednak jego zapał umarł, no a potem sam padł na zawał, w pewnym urokliwym miasteczku. jego kombiak pewnie się im przyda (w podzięce za miód)


Dziękuję w imieniu miasteczka za nazwanie go urokliwym.
Kombiak bardzo się przyda :mrgreen:
koksu
Posts: 165
Joined: Tue Mar 30, 2010 7:40 pm
Location: Polska, Zielonka

Re: Odeszli... [*]

Postby koksu » Wed May 04, 2011 9:14 pm

Aleks - twoje marzenia nie umarły :) Nie wiem czy coś z tego wyjdzie, ale będziemy próbować
Echo
Posts: 724
Joined: Fri Jan 26, 2007 12:36 pm
Location: poland

Re: Odeszli... [*]

Postby Echo » Wed May 04, 2011 10:02 pm

Kilka słów wstępu (już wiem, że się nie uda tak krótko):
Roksana - urodzona na Aldurei, przebyła szmat drogi z towarzyszami podróży pokonując surowe szczyty i niebezpieczne przełęcze. Było ich pewnie z siedmioro, ale los ich rozdzielił.
Kilku poszło inną drogą, szukać osad i jedzenia, inni nie przeżyli...
Z kilkoma przyjaciółmi osiadła w Nodiapolis, osadzie założonej przez Nodianusa, było jedzenie i coś więcej, niż zimne kamienie. Po pewnym czasie spisali stosowne umowy i rozpoczęli inwestycje, między innymi budowę portu, maszyn.
Nodianus został na wybrzeżu, ale podczas jednej z ich wypraw po surowce (jak się potem okazało) pożegnał się z życiem. Na miejscu zastali następców, Nodiapolis rządziły kobiety. Współpraca się układała, jak się układała. Nadszedł czas ruszyć w morze, w daleki rejs.
Ledwo przypominam sobie kilka postaci, bo to dawne czasy. Roksana umarła wiele lat temu. Pamiętam jednak Dżo, Soriraki, MacArona. W którymś z portów Roksana poznała też załogę Idei, zapamiętałam Michantra. I tu przyznać muszę, że ostatnie spotkanie to był wyścig z czasem. Musiała zdążyć przed załogą, żeby MacAron był bezpieczny. Udało się, i dobrze! ;)

Miło sobie i ją powspominać przy tej okazji.
O! Przypomniałam też sobie, gdzie zostawili Sorirakiego i rozumiem już, czemu mógł wzbudzać strach. ;)

Inną postacią natomiast poznałam Serusana, ale to już może innym razem, bo przejście do sedna zajęłoby mi kolejne kilkanaście linijek. ;)

Pozdrawiam
User avatar
Aravat
Posts: 415
Joined: Tue Jun 27, 2006 9:26 pm
Location: Ennis, Ireland

Re: Odeszli... [*]

Postby Aravat » Wed May 04, 2011 10:46 pm

tseone wrote:Revelier - przeżył rzeź w P*****, grzebał przyjaciół, bezczelnie zamordowanych, zarządzał miasteczkiem nieopodal stolicy, a ostatnie lata spędził na podróżach samochodem, z przyjaciółkami. Przez wiele lat był strasznym śpiochem.

No co TY? No to się porobiło w P..... Bo chyba w tym samym czasie tylko w budynku, z którego od jakiegoś czasu nie chciało mu się wyjść zmarł Melchior, do którego zapał mnie opuścił. Szkoda Reveliera. Lubiłem tę postać.
tseone wrote:Soriraki - przez wiele lat pirat, który jednak czuł w sobie dobro i nie potrafił walczyć, potem chciał zostać Bojvingiem, potem mieszkał na Aldurei, zwiedził cały świat, a zmarł na Aldurei w ekipie budującej tam drogi...

Popraw mnie jeśli się mylę, ale czy to nie ten typek, przez którego nie doszło do bijatyki w E... bo się okazało, że jest w nim za dużo dobroci? A tak miało być pięknie..Krew miała się lać strumieniami :D
Wszystko nalezy robic w sposob tak prosty jak to tylko mozliwe i ani troche prosciej....
User avatar
Yogi
Posts: 93
Joined: Sun Apr 23, 2006 6:07 pm
Location: Poland

Re: Odeszli... [*]

Postby Yogi » Thu May 05, 2011 5:18 am

Revelier


Zdaje mi się, że jedna z moich postaci się kiedyś o niego otarła ;)

Był jeszcze Otto


A tego to szczególnie pamięta S. :)
Sasza
Posts: 1536
Joined: Fri Mar 10, 2006 7:58 am
Location: Wonderland

Re: Odeszli... [*]

Postby Sasza » Thu May 05, 2011 6:06 am

Zamia wrote:
tseone wrote:
Arkon - miał marzenie - dorobić się samochodu i zwiedzić cały kontynet, z samochodem mu wyszło, jednak jego zapał umarł, no a potem sam padł na zawał, w pewnym urokliwym miasteczku. jego kombiak pewnie się im przyda (w podzięce za miód)


Dziękuję w imieniu miasteczka za nazwanie go urokliwym.
Kombiak bardzo się przyda :mrgreen:

Niektórzy to nawet modły wznosili w podzięce za tego podróżnika i jego samochód. :D
Najlepsze forum ezoteryczne na świecie.

Return to “Ogólne dyskusje”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest