Odeszli... [*]

Ogólna pozapostaciowa dyskusja pomiędzy graczami Cantr II.

Moderators: Public Relations Department, Players Department

Echo
Posts: 724
Joined: Fri Jan 26, 2007 12:36 pm
Location: poland

Re: Odeszli... [*]

Postby Echo » Thu Jun 30, 2011 11:28 pm

Ultim8 - w wieku 59 lat nikt juz w cantr osad nie zakładał - one już były (chyba).

Konopne Pola? A może i tak...
Pamiętam to miejsce przez mgłę.
Moje postaci były (w paru wyjątkach) niespokojnymi duszami, to spotykały wiele postaci (1 pamieć x 17 duszyczek)
Niefartem był ten atak przed grudniem. To co opisałeś mogło rozwinąć się w interesującą i absorbującą wiele osad akcję.

A teraz; witaj w inaczej ułożonym świecie. :)
adzio777
Posts: 29
Joined: Mon Sep 20, 2010 9:28 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby adzio777 » Fri Jul 01, 2011 12:05 am

Czuje, że czekam na ten C.D.N
User avatar
Ultim8
Posts: 61
Joined: Thu Jul 09, 2009 9:45 am

Re: Odeszli... [*]

Postby Ultim8 » Fri Jul 01, 2011 11:16 am

No to C.D.

@Echo - a jak w wieku 20 lat przybywa sie do miejsca, gdzie jest palenisko, suszarnia i jeden budynek budynek i tam zaczyna sie nowe zycie, konczac na kilku sporych budynkach, karczmie, hotelu i innych takich, to nadal nie jest zakladanie osady? A no i drugie zalozone miasto przez moja postac, ktorej ze wzgledu na swiezosc nie bd mogl tu opisac - a przynajmniej przez nastepne kilka(-naście) dni.

Ifak

Pojawil sie w Barkin Creek. Tam zaczal swoje zycie od 'odziedziczenia' statku po kims kto akurat zmarl i nikt nie pozbieral kluczy. Jak sie okazalo pozniej, byl to statek piracki... Po tygodniowym pościgu udalo mu sie uciec wiec wyniosl sie z FU na 7 wysp. Tam poznal Cichą z którą wlasciwie byl przez wiekszosc swojego zycia. Potem nastąpilo jego dluuugie, oj dlugie spanie. Po czym obudzil sie i zdecydowal, ze musi oddac kiedys ukradziony statek. (Po prawie 400dniach - o ironio). Jak wymyslil - tak zrobil. Zmarl w Barkin, po paru latach bezsensownego egzystowania.



Yuno-Chan

Azjatycka mloda kobietka z Talas. Skosne oczy, uwypuklone kosci policzkowe, nad wyraz slodka i drobna. Kazdy najmniejszy atak zwierzat byl dla niej wielkim ciosem. Czesto spala z kilkoma tarczami na sobie. Milo sie gralo, aczkolwiek nie chcialem sie angazowac, bo w okolicy panoszyla sie druga moja postac i nie chcialem zeby jakies NNZ wyszlo. Troche szkoda, bo miala swoj nieco inny charakterek.



Gaga

No i chodząca niewiadoma z Portu Karoliny. Wybitna skrzypaczka, niezliczone odchyły nastrojów itd. Przez CALE zycie kochala sie w Nedzie, ktory zmarl niestety po ok 10lat zwiazku. Przez nastepne 20lat jej zycie bylo wzglednym koszmarem. Noce spedzala przytulajac sie do ciala swojego ukochanego, karmiac go, pojąc, przebierajac. Byla nawet próba wyprowadzenia go na spacer na zewnatrz - ale jakos sie nie udalo. Pozniej zaczynala widziec wszedzie swojego wybranka, poglebiajaca sie depresja, alkoholizm, ktory wszyscy starali sie jakos zwalczyc, pozniej moze lekka choroba psychiczna, zakonczona próbą samobojcza. Niestety, albo i stety belka na ktorej biedna Gaga powiesila swoja line byla spruchniala i cala konstrukcja sie zawalila zostawiajac biedna kobiete przez pare dni w zamknietym domu z zacisnieta na szyi lina i wielkim guzem po owej peknietej belce. Pozniej wzieta pod swoje skrzydla przez Jona, ktorego osobiscie uwielbiala, aczkolwiek chciala sploszyc swoim nieposluszenstwem i arogancja - na próżno (wytrwaly ktos byl :P ). Zywot swoj zakonczyla na ostatnim pocalunku Neda, schowana za czerwonym murkiem, gdzie nikt wiecej nie bedzie im juz przeszkadzal. Az sie lezka kreci w oku jakby tak to wszystko sobie przypomniec...


Albert

Jedna z moich ulubionych postaci, chociaz badz co badz wchodzilem na nia bardzo rzadko. 'pani kierownik, ma pani moze kilka gram zelaza na zbyciu, czy cos takiego' , 'rączki caluje, pani kierownik'! Swoj marny zywot zaczal od drobnej kradziezy w Zatoce Urodzaju. Tam przesiedzial kilka tygodni zamkniety razem z kilkoma trupami, gdzie nabawil sie chorob i lęku do innych ludzi. Nastepnie staral sie zapracowac na odkupienie win i zostal zeslany do faktorii? Tam stworzyl pierwszy swoj nędzny wpis. Zapracowal na drewniana laske, konopne spodnie, podkoszulek, plaszcz, konopny kaptur oraz prymitywne sandaly. Typowy przedstawiciel klasy najnizszej - zawsze brudny, nieogarniety, dosc glupkowaty, chwilami bezczelny, bez taktu, obycia i tak moznaby wymieniac i wymieniac. Przeniosl sie do Vlotryan by tam trudzic sie zyciem nedzarza, żebraka i zbieracza zelaznych odpadkow ( :P ). Pierwotnie mial byc takim kontrastem dla bogactwa i przepychu Vlotryanskiej spolecznosci. Wielokrotnie proszony o umycie sie i przebranie. Ulegl tylko raz, oczywiscie w zamian za klika kufli piwa, aczkolwiek tylko skorzystal z wanny, ubran nigdy nie zmienil. Mam nadzieje, ze choc kilku osobom, kilka razy w ciagu swojego marnego zywota dostarczyl chociaz odrobine rozrywki.
PS. Pani kierownik Nelko... Moze mialaby pani kierownik jakiego browarka na koszt firmy pod reka? Wie pani jakie ciezkie czasy, hę? :D


Laktoza

Jeden z moich najfajniejszych pomyslow na postac, na ktory niestety braklo mi czasu gdyz juz zaczynalem miec problemy z czestym graniem. Miala wyjsc platna dziwka, a niestety skonczylo sie tylko na przyuczaniu do zawodu bajerując wszystko i wszystkich dookola. Ubrana w obcisle rzeczy, przykrotka spodniczke, ponczochy, skórzana obroza na szyi, stanik, spod ktorego wyplywalo prawie wszystko co moglo itd. Ehhh... Bylo, minelo.


Elomer

Kto to do cholery jest? O_o' Wieczny student. Odkad zyl nie zrobil nic. Spal przez ostatnie pareset dni ^_^





Jest jeszcze jedna... Ta jedyna, ktorej narazie nie moge tu opisac, bo za wczesnie. A i tak pewnie nie udaloby mi sie napisac wszystkiego co chcialbym przekazac o tej postaci. Z góry przepraszam za ten zgon.

Czy to koniec mojego Cantra? Hmmm, na razie cholernie ciesze sie, ze z tym skonczylem bo czuje sie szczesliwy, ze juz nie musze wchodzic na zielone. Moze jeszcze wroce, z gamą nowych pomyslow i jakiegos zapalu do gry, zobaczymy. Mimo to chcialbym juz tu i teraz podziekowac wszystkim z ktorymi mialem okazje zagrac.

Jakby jakies pytania, to jeszcze chwilami moze bd pokazywal sie na forum.
User avatar
Ola
Posts: 60
Joined: Mon Mar 07, 2011 12:17 pm
Location: Poznań! :)

Re: Odeszli... [*]

Postby Ola » Fri Jul 01, 2011 1:08 pm

Ultim8 wrote:Jest jeszcze jedna... Ta jedyna, ktorej narazie nie moge tu opisac, bo za wczesnie. A i tak pewnie nie udaloby mi sie napisac wszystkiego co chcialbym przekazac o tej postaci. Z góry przepraszam za ten zgon.



No i nadal przytupuję z ciekawości. :roll: 8) :mrgreen:
User avatar
GreenMoon
Posts: 26
Joined: Sat Oct 09, 2010 9:26 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby GreenMoon » Fri Jul 01, 2011 2:46 pm

Mirka szkoda.

Płomyk w żalu.
Laura_
Posts: 728
Joined: Sat Dec 03, 2005 7:30 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby Laura_ » Fri Jul 01, 2011 3:13 pm

chyba domyslam sie ostatniej. i zawsze znajdzie sie pelny kufelek dla albercika. przykro sie zrobilo gdy zmarl, o dziwo
User avatar
in vitro...
Posts: 1957
Joined: Sun Feb 26, 2006 11:11 pm
Location: Lake Bodom

Re: Odeszli... [*]

Postby in vitro... » Fri Jul 01, 2011 4:41 pm

kurcze, tyle wybitnych postaci. szkoda, że już ich nie ma, i wstyd mi, że moje nie były takie ciekawe
cantr się posypał
Raki
Posts: 84
Joined: Sat Jun 05, 2010 7:57 am

Re: Odeszli... [*]

Postby Raki » Sat Jul 02, 2011 8:04 am

Ultim8, gratulacje za postaci.
Gaga jedna z lepiej odgrywanych jakie widziałem w cantr, masa emocji i ciekawy profil psychologiczny ;) Resztę znałem pobieżnie, no i domyślam się też o jaką "tę" postać chodzi i chyba faktycznie jej najbardziej będzie żal.
User avatar
skotos
Posts: 198
Joined: Sun Jan 17, 2010 7:02 pm
Location: Trójmiasto i okolice

Re: Odeszli... [*]

Postby skotos » Sat Jul 02, 2011 6:04 pm

Dziękuję przede wszystkim za Gagę, szczególnie ze konsekwencję odgrywania. Faktycznie uparta z niej była osóbka i miała tysiąc coraz "wredniejszych" pomysłów na godzinę. Dzięki także za Lakti (szkoda, ze tak krótko była aktywna w ZDR).
... I'm pulling your strings
twisting your mind and smashing your dreams
Blinded by me, you can't see a thing
Just call my name, `cause I'll hear you scream
skotoooooooos
User avatar
Sopel_1
Posts: 770
Joined: Thu Nov 13, 2008 5:12 pm
Location: Kostrzyn nad Odrą / Kraków - Poland

Re: Odeszli... [*]

Postby Sopel_1 » Sat Jul 02, 2011 7:54 pm

Dako pozdrawia Lidię ;)
Czasami brakuje mi odgrywania tamtego biednego życia gdy każdy odwiedzający był potencjalnym mieszkańcem ;)
20-tu mieszkańców ? ŁAŁ. Pomyśleć, że to wszystko się zaczęło gdy Dako chciał tylko pomóc poranionemu Rickowi.
Gratuluję postaci i tego co zrobiła. :)
User avatar
Ola
Posts: 60
Joined: Mon Mar 07, 2011 12:17 pm
Location: Poznań! :)

Re: Odeszli... [*]

Postby Ola » Sat Jul 02, 2011 8:59 pm

Najlepsi odchodzą. Niedługo nie będzie z kim grać. Mam na oku jeszcze trzy postaci, z którymi mam dobry ubaw w grze, ale jak one odejdą? Ech... strach się bać.
AUTO
Posts: 755
Joined: Mon Feb 06, 2006 9:19 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby AUTO » Sun Jul 03, 2011 1:16 pm

Brandon - uczciwa i oddana postać. Przeżył wiele ciekawych przygód, dużo pływał. Bardzo szkoda tej postaci i decyzji gracza :(
User avatar
Ultim8
Posts: 61
Joined: Thu Jul 09, 2009 9:45 am

Re: Odeszli... [*]

Postby Ultim8 » Sun Jul 03, 2011 10:13 pm

Może nie powinienem ale - niech stracę:

Uwaga! Lektura jest dosc szczegolowa a co za tym idzie stosunkowo dluga - jak ktos nie chce, niech nie czyta, a jak ktos przeczyta, to szczerze gratuluje :)

Juha

Juha, oh Juha... Uwielbialem lamanie sobie jezyka, jak ktos chcial odmienic do imie. No ale od poczatku.
Pojawila sie niedaleko Vlotryan. W lasach Vlyryan o ile sie nie myle. Byla sama, calkiem sama. Zorganizowala sobie jedzenie, mlotek, jakies kompletnie podstawowe wyposazenie i los chcial, ze przyjechal akurat patrol Vlotryanski. Pierwsze spotkanie z Narvego - od tamtego czasu, az po sam swoj kres byl jej wzorem. Postanowila przeniesc sie do Stolicy. Pierwsza praca - w Hucie, pod opieka Nayi. 45gram, zelaza za dniowke (O zgrozo!), pierwsza wyplata i pierwsze marzenie 'Chcę miec bron i tarcze'. Jeszcze w ten sam dzien wszystko bylo wydane. Nastepna fucha - Flota Handlowa Vlotryan. Najbardziej niezapomniany rejs na Wybrzeze Valerii. I tam Księżna Tanalasta. Ahhh... I kolejna inspiracja ktora miala odzwierciedlenie pozniej - wielki, wspanialy zamek. Tam tez dostala swoj pierwszy statek - maly szabrownik Barabarata. Od tego czasu w jej glowie zaczly kreowac sie calkiem nowe pomysly. Pierwsza probka jej umyslu byla juz w Edenie, gdzie kupila 36kilogramow drewna, po 600gram za 35gram zelaza, a nastepnie sprzedala go po 50gram w Stolicy. Potem kolejny rejs, odwiedzenie najwiekszych portow w okolicach Vlotryan i powrot. Wtedy to tez Juha zrozumiala, ze nie jest to zbyt oplacalna praca (choc juz wtedy jej dniowka wynosila 60gram zelaza) i postanowila zalozyc wlasne przedsiebiorstwo. Wiertnictwo i handel hematytem. Tak tez w ciagu kilku pierwszych lat nagromadzila dosc pokazny majatek, piekny, ozaglowany szabrownik i wspaniala ekipe. Mianowicie Bertrasa i Havriego - ktorzy towarzyszyli jej bardzo, ale to bardzo dlugi czas. Juha zaczynala coraz powazniej myslec o kolejnych marzeniach. Wlasne przedsiebiorstwo, statek i inne dobra to bylo za malo. Czas na kolonizacje! A zeby to, to trzeba najpierw sie przygotowac, prawda? Handel hematytem to bylo za malo, trzeba bylo jeszcze do tego wziac jakas prace poboczna, prawda? Wiec Juha zajela sie tez handlem boksytem. Skup tanich boksytow w swiecie i przywiezienie ich do Vlotryan, gdzie oferowali nieco wieksza cene. W miedzy czasie wizyta w Dom Bojran, gdzie poznala Milke, ktora od razu zaciagnela sie do zalogi. Powrot z Dom Bojran. Przed portem ponad 10 roznych jednostek plywajacych. Od razu bylo wiadomo ze cos sie stalo. Juha na swoje szczescie zadokowala do portu pare godzin po zakonczeniu rewolucji. Kto wie, co by sie stalo, gdyby jednak pozostala w miescie w tym czasie? No ale nic, trzeba bylo pomoc ogarnac i posprzatac miasto. Juha (czego wstydzila sie przez wiele, wiele lat) zostala wzieta do plutonu egzekucyjnego na schwytanych rewolucjonistach. Nastapil krotki odpoczynek we Vlotryan i trzeba bylo nadal zalatwiac swoje sprawy. Po paru rejsach slodka Milka zostala w Cechowicach - przy wybranku swojego serca, a w zamian za to dolaczyl do zalogi Corvo, a pozniej we Vlotryan Venecja. Taka byla glowna 5-tka kolonizatorow nowych ziem. Z poczatku miala to byc nieznana wyspa FU, lecz ostatecznie skonczylo sie na górskich bezdrozach Nawiedzonej Wyspy Oorc. W drodze na miejsce Juha miala jeszcze jedna przygode. W Fortholmie rozpoznala jeszcze jednego z rewolucjonistow (niecnego Amadeusza) i razem z zaloga i Bojvingami schwytala go i wyslala statkiem do Vlotryan. Ktoregos pieknego dnia przybyla na miejsce - port Talas. Budowa przygotowanych wczesniej Riksz, motocyklu, pierwszy zwiad i przewozenie towarow w góry. I tak zaczal sie nowy etap w historii Juhy. (Który bedzie wspomniany tylko ogolnikowo, ze wzgledu, ze niektore sprawy nadal sa aktualne i koniecznie trzeba je poruszac tu, na forum) Budowa od samych podstaw górskiego miasta - Złotego Szczytu. Byly to wzglednie spokojne dla Juhy czasy. Miasto rozrastalo sie, coraz wiecej ludzi, coraz wiekszy rozglos. Kolejne i kolejne budynki, zamek, karczma. W miedzy czasie zmarli Corvo oraz Venecja - swietna, choc czasami nieco upierdliwa parka, oraz Havri - jej odwieczny przyjaciel. Bardzo, ale to bardzo dotknelo to Juhe, i przez pewien czas maniakalnie dążyla do sporządzenia eliksiru niesmiertelnosci. ( :D ) Miala tez dwa milosne wątki, ale kto tam o nich wie, ten wie, reszta nie musi. :) No i na koniec, mozna powiedziec, ze jako zwieńczenie jej pracy wlozonej w powstanie Złotego Sczytu oficjalna koronacja na królową, ahhh... To bylo cos. Ostatnie kilka lat spedzila majac u boku Sabine Fimbrethil. Dlugie rozmowy w ciemnych pomieszczeniach do 2-3 w nocy, wielkie plany, intrygi, glupie babskie pogaduszki... Dla mnie to byla najlepiej grana postac jaka KIEDYKOLWIEK mialem okazje widziec w cantrze - i dziekuje ci za to. To juz chyba bedzie koniec rozprawy nad losem Juhy. Bylo, minelo - kazdy kiedys ma swoj koniec, Juha dokonala tego co sobie zamierzyla przed laty i pozostawila wszystko w dobrych rekach, zeby jej dzielo sie nie zmarnowalo. Z góry przepraszam, ale nie jestem w stanie wymienic wszystkich postaci, ktorym Juha chcialaby podziekowac poprostu za to, ze byly, wiec chociaz postaram sie wymienic kilka(-naście) z nich.

Tak wiec szczegolne, SZCZEGOLNE podziekowania dla:

Sabiny Fimbrethil - wielki uklon dla gracza! Zreszta, on wie za co, a jest tego troche.
Bertrasa - Za to, ze byles zawsze i wszedzie. Bertras chlop jak dąb, a baby sie boi :D
Havri - Rowniez, za to ze byles ze mna od poczatku i za jedno zdanie, ktore zmienilo tak Juhe, jak i mnie samego.
Corvo + Venecja - za swietny wątek milosny
Zdzisława Jopek - Za naprawde szczere rozmowy i niezly rozpierdziel jaki wprowadzala kilkoma zdaniami :D

Narvego - Za inspiracje do stworzenia czegos wspanialego.
Ida + Lia - Za niezly ubaw z wami jeszcze w czasach mlodosci Juhy. :D
Grang - za wzor straznika (ps. dzieki za uratowanie Juhy przy porwaniu :D )
Księżna Tanalasta - Za klimat jaki zawsze tworzyl sie wokół tej postaci.
Lucynka - Za handel ktory wlasciwie owtorzyl droge do tego wszystkiego co udalo sie osiągnąc


I calej reszcie postaci, z ktorymi moja Juha miala kiedykolwiek kontakt, a popristu zapomnialem tutaj wspomniec.
User avatar
in vitro...
Posts: 1957
Joined: Sun Feb 26, 2006 11:11 pm
Location: Lake Bodom

Re: Odeszli... [*]

Postby in vitro... » Mon Jul 04, 2011 6:46 pm

Ultim8 wrote:Havri - Rowniez, za to ze byles ze mna od poczatku i za jedno zdanie, ktore zmienilo tak Juhe, jak i mnie samego.
chętnie bym je usłyszał, jeśli to nie sekret
cantr się posypał
User avatar
gawi
Posts: 1045
Joined: Thu Mar 08, 2007 2:42 pm
Location: Poland, Poznan

Re: Odeszli... [*]

Postby gawi » Mon Jul 04, 2011 8:02 pm

Dzięki za Juhe i Alberta, a także za Gage.. ale ona po śmierci ma przesrane .. rozgniewała pewną kobieta...tym..:P
[img]http://img338.imageshack.us/img338/3060/swiniajj0.gif[/img]

http://gawi.posadzdrzewo.pl

Return to “Ogólne dyskusje”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest