Page 1 of 1

Jawne łamanie zasad

Posted: Sun Jun 24, 2012 7:07 pm
by trawa
W pewnym mieście na zadupiu cantrświata dzieje się taka o to bajka, w której brakuje bogów. Małe zielone ludziki straciły wiarę i duże człowiecze ludziki wola spędzić weekend o zgrozo na słońcu niż w grze. Rozpusta i rozpacz.

Problem był wielokrotnie zgłaszany, a jego zarys przedstawia się jak poniżej. Uprzedzam, że czytelnicy o słabych nerwach powinni usiąść/położyć się i w ogóle zmienić stronę, bo fakty są absurdalne i mrożąc krew w żyłach zniechęcają do grania.

W mieście pojawił się wyśmienity X, towar jakich mało. Szybko zyskał zaufanie i funkcje, normalnie manna i miód z nim spadła na mieścinę skromną. Do czasu oczywiście. X przywiózł do miasta Y. Czasem w odmętach chaosu myślowego zdarzyło się, że Y powiedział to co myślał X i odwrotnie - dziwne, owszem, ale mieścina to na odludziu, widocznie jaźń jedna to mało, raczej nie był to problem, a niewygodny fakt. Niewygodny dla gracza, ale załatwiany w sposób taki, że Y głównie spał.

Co zaszło, że charaktery pofiksowały? Nie wiem. Nie wdając się w fabularne perypetie X, nagle przyjaźń wielka ogarnęła jaźnie dwie gracza jednego. Na porządku dziennym były (najbardziej przerażający fragment posta):

- szepciochy, dużo szepciochów, romans niemal,

- podawanie sobie przedmiotów (tu trzasnę konkretem, bo zabawny: jaźń podała jaźni kurteczkę. W końcu noce są zajebiście zimne),

- praca przy jednym projekcie założonym przez X lub Y (reanimujcie się sami, ja tylko relacjonuję) UWAGA! Sytuacja miała miejsce razy 2!

- plany wspólnego rejsu, jawne całkiem, bezczelne całkiem. Jak się okazuje, cel rejsu też miał być jakiś taki "wyśniony", bo do miasta, o którym się tutaj we wsi nie mówiło się nigdy.

- rażące przykłady "wiedzy zza ściany" zostały przez gracza nam odpuszczone, ale irytujące Y mówi: "Ciekawe czy biją X?"/"Ciekawe czy X jeszcze ma ręce?"/"Ciekawe, czy X lubi truskawki?" (przykłady półfikcyjne) co kilka minut nie.


Na deser kisiel z mózgu, czyli wymiana OOCzków:
Postać: OOC - Łamiesz zasady.
X: "OOC: Wielokrotnie raportowane ? : )"
Postać: OOC - Dumny?
X: "OOC: Nie widzę tu powodu do dumy, po prostu niezbyt się tym przejmuję."
(OOC, które nie nastąpiło, a powinno: To po cholerę grasz?!)


I w ogóle. Co to ma być, że PD na takie rzeczy nie reaguje mimo zgłoszeń? Przecież z gry się szambo robi, a nie "uzależniająca rozrywka". Upierdliwe użeranie się z nim nawet najbardziej cierpliwych wpędzi w uzależnienie alkoholowe.


Nic dziwnego, że większość cantryjczyków to ateiści. Szokująca wieść - PDogowie nie istnieją?!

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Sun Jun 24, 2012 7:11 pm
by Buka
I rąbnął piorun w heretyków.

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Sun Jun 24, 2012 8:50 pm
by Marcia
Sprawa już nieaktualna. :)

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Sun Jun 24, 2012 9:13 pm
by trawa
Pisałam już Marcia... :(

Problem już w sumie nieaktualny. W momencie, kiedy dodawałam posta gracz popełnił krzyżyk. Ale jego zabawa trwała ponad 3 tygodnie...

A działo się to w Tartarze na Aldurei...

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Sun Jun 24, 2012 9:18 pm
by Marcia
Tak, już wiem. Nie zawsze można skojarzyć nawet znaną już sprawę po samym opisie, jeżeli nie zna się sytuacji z gry. Stąd moje pierwsze pytanie. :)

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Mon Jun 25, 2012 12:31 pm
by Leinades
Jakby ktoś ruszył 4 litery w tej sprawie to pewnie jedynie Doug, jak zwykle.. Ale skoro problem sam się rozwiązał to dla PL PD lepiej wyjść z twarzą *machnął ręką* Jak zwykle.

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Mon Jun 25, 2012 4:02 pm
by Marcia
Strasznie fajnie jest wypowiadać się na tematy, o których nie ma się pojęcia. I oskarżać kogoś, dobrze wiedząc, że nie będzie się on wdawał w polemikę ani tłumaczył.
Powiem tylko, że PD zajmowało się sprawą. Zgodnie z zasadami działania i procedurami. A jeżeli uważasz, że możnaby coś robić lepiej, zapraszamy. Zarówno obecni członkowie PD, jak i pozostali gracze na pewno bardzo się ucieszą.

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Mon Jun 25, 2012 5:44 pm
by Leinades
Znam temat i to bardzo dobrze... I ten o którym jest ten topic, oraz ten o PD ;) Niestety do dołączenia wymagany jest profesjonalny angielski, a ja robię często błędy. Nie rozumiem też tego wypowiedzenia: "Zarówno obecni członkowie PD, jak i pozostali gracze na pewno bardzo się ucieszą."
Skoro jesteście w PD to wiedzieliście, że pracy jest sporo, ale i tak dołączyliście. Każdy nowy członek, co ma podobne podejście na pewno Wam nie pomoże.

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Mon Jun 25, 2012 6:45 pm
by Marcia
Nie, do dołączenia nie jest wymagany profesjonalny angielski. Wystarczy taki poziom, bys mógł się dogadać.
Ostatnich dwóch zdań nie rozumiem. To, z jakich powodów my dołączyliśmy, nie ma tu najmniejszego znaczenia. Ważne jest to, co ty możesz zrobić i dać od siebie, zanim skrytykujesz innych. Przyjdź, zrób coś, a gracze na pewno będą ci wdzięczni.
Gdyby każdy wychodził z założenia, że nie dołączy, bo roboty jest dużo, nie byłoby tu nikogo.

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Mon Jun 25, 2012 6:57 pm
by Sasza
Koniecznie, Lei, bo PD potrzebuje młodej i świeżej krwi. Tym bardziej, że pomagasz już w wiki. Może jeszcze Marcia mogłaby cię tam poprzeć, co nie?


PS. Ja ci nie żałuję, bo i tak później będę grać anonimowo :-P

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Mon Jun 25, 2012 7:28 pm
by Marcia
Przykro mi, popieranie i znajomości w przypadku kandydowania do PD nie działają...
Droga jest prosta, zgłaszasz chęć bycia w PD, odpowiadasz na kilka pytań, a reszta już w rekach GAB. Albo uznają, że się nadajesz i cię przyjmą, albo nie. :mrgreen:

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Mon Jun 25, 2012 9:00 pm
by Dawid
Marcia wrote:Droga jest prosta, zgłaszasz chęć bycia w PD, odpowiadasz na kilka pytań


a oni mówią, że grasz za krótko i pozdrawiają ;d

Re: Jawne łamanie zasad

Posted: Tue Jun 26, 2012 2:05 pm
by Marcia
No i co ja ci na to poradzę? Graj dłużej i wtedy się staraj. Ja dostałam się do PD po sześciu latach w Cantrze...
To chyba logiczne, że potrzebne są doświadczone osoby, które dobrze znają grę a nie ktoś kto gra od miesiąca czy dwóch. Raczej nie chciałbyś, by było inaczej.