Page 13 of 13

Posted: Tue Mar 14, 2006 9:05 pm
by Gnom
Primo, powinno sie pisac "klotnie", a nie "klutnie". ;)

Secundo, zart moze niedelikatny, choc u mnie obudzil usmiech. I gdyby nie "przepraszanie" wczesniej, to wszystko byloby ok IMO.

Tertio, czemu nie zalatwiasz tego PM'ami tylko na publicznym forum? To dopiero rodzi klotnie... Chyba, ze zanim napisales tego posta dales znac Yossarianowi ta droga, wtedy zwracam honor...

EDIT: pewna osoba zwrocila mi uwage, ze wytykanie bledow ortograficznych nie moze byc tu argumentem. Chcialbym wiec zaznaczyc, ze nie taka byla moja intencja. Cantryjczyk jest osoba, ktora robi malo bledow i tym bardziej rzucaja sie w oczy jak sie jakies pojawia. Nie mial to byc argument, tylko zwrocenie uwagi. Za ewentualne braki w zrozumieniu przepraszam. Przepraszam tez Cantryjczyka jesli odebral to jako "cios ponizej pasa". Jesli w ogole odebral to jako "cios" to tez przepraszam. (EDIT 3: jesli w ogole tego posta odbierasz Cantryjczyku jako atak, to tez przepraszam.)

EDIT 2: przeedytuje jeszcze raz, bo nadal nie jestem dobrze zrozumiany.

Zart Yossariana byl moim zdaniem nie na miejscu.
Post Cantryjczyka byl slusznym skarceniem Yossariana za jego post, ktory byl nie na miejscu.
Moj post byl wyrazeniem opinii, iz lepiej by bylo, gdyby Cantryjczyk zalatwil te sprawe przez PM. Szeroko rozumianie "skarcenie" Yossariana byloby rownie albo bardziej skuteczne. A nie wywolaloby to dyskusji (ktorej mam nadzieje i tak nie bedzie) i nie spowodowaloby zaostrzenia, i tak ostatnio napietej, atmosfery na forum.

Howgh!

EDIT 3: dokladnie to co napisalem w EDITACH, mialem na mysli od samego poczatku, w pierwotnej wersji posta. CHoc nie ujalem tego zbyt jasno. Mea culpa.

Posted: Tue Mar 14, 2006 9:10 pm
by Elm0
Cantryjczyku, nie obrażaj się, ale straszny z ciebie sztywniak

Posted: Tue Mar 14, 2006 9:47 pm
by Rusalka
belin wrote:
Rusalka wrote:(...)drastyczne ucinanie głów ofiarom są nienaturalnymi wariacjami i nie pasują do Cantra.


Jak dla mnie to jestes w tym momencie co najmniej naiwny. A piraci pasuja? Pasuja. Ucinanie glow tez. Oby tylko bylo to odpowiednio "obnarzedziowane".


Jak zwykle jak czegoś niedopowiem, to potem czytam taki komentarz. Dobra rozpiszę się teraz, żeby nie zostawiać żadnych wątpliwości...

Nie pasują i już piszę dlaczego: Cantr jako świat, w którym istnieje wszystko co zostało zaimplementowane do teraz, w formie jakiej go znamy ma, przynajmniej w moim przekonaniu, wydźwięk gry roleplejowo-ekonomicznej. Nie jest on raczej światem niebezpiecznym, wojny i wszelkie okrucieństwo raczej schodzą na drugi plan (aż mnie to dziwi, bo to jedne z bardziej ekscytujących elementów gry). W związku z tym Cantr jest światem niemal sielankowym, jedyne co trzyma ludzi w jeszcze jakiś granicach swobody to żywność, ale generalnie Cantr jest rajem. Teraz. Nie wiem jaki był na samym początku i nie wiem jakim będzie za parę lat. Każda implementacja wpływa na system i w pewnym stopniu reguluje balanse gry. Idąc poprzez wszystkie związki przyczynowo-skutkowe, niewiadomo jaki wpływ ma na świat pojawienie się np. kamiennej siekiery. W każdym razie dodawanie kolejnych rzeczy następuje stopniowo i raczej subtelnie. Jest cała kolejka ważnych rzeczy, które czekają na dodanie. Opcje związane ze zwłokami ograniczają się do przeszukania i pochowania. Brakuje np. mumifikacji, urn itd. a są to czynności bardziej prawdopodobne do wykonania niż ucięcie głowy. Ucięcie głowy jest czynnością bardzo osobliwą i dodanie jej oznaczałoby wnikanie w szczegółowe aspekty możliwości związanych ze zwłokami. A więc dodanie samej tylko opcji ucięcia łba wyraźnie wskazywałoby na to, że jest to jedna z ulubionych ceremonii Cantryjczyków. Nie wiem jak świat Cantra się rozwinie, ani jak będzie wyglądał w przyszłości. Może powstaną odpowiednie warunki do tego aby ucinanie głowy było możliwe. Na dzień dzisiejszy ich nie ma. Dodam jeszcze, że jestem całkowicie otwarty i nie jestem wcale zwolennikiem sielankowego paradise'u. Dziękuję za uwagę

Posted: Tue Mar 14, 2006 9:52 pm
by Gnom
Rusalka - przekonales mnie. Glowom mowimy (my=Gnom ;)): nie.

Posted: Tue Mar 14, 2006 10:43 pm
by Vivaldii
Jak dotąd żadna Sugestia na tym forum nie wzbudziła chyba takiej ilości kontrowersji (patrząc przynajmniej po ilości postów). :D

Pomysł miał być naprawdę pewnym drobiazgiem nad którym nie warto się specjalnie rozwodzić. Argumenty zostały powtórzone wielokrotnie i to w kilku różnych topikach. Przedyskutowaliśmy chyba już wszystko w tym temacie.

Czy możemy uznać tę dyskusję za zakończona? :-)

Jest mi trochę dziwnie bo jako twórca pomysłu nie czuję żadnego żalu z powodu krytyki i tego, że pomysł nie zostanie zaimplementowany. Wręcz odwrotnie. Cieszę się, że pomysł ten wywyołał szerszą reakcję i szerszą dyskusję. Nie liczyłem na implementacje od samego początku z uwagi na BARDZO niski priorytet proponowanych zmian. Dziękuję za wszystkie słowa poparcia jak i niepoparcia. Zwolenników pomysłu proszę by nie mieli do nkogo żalu skoro ja też go nie mam... to naprawdę był drobiazg.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim serdecznie i pozdrawiam.

Posted: Tue Mar 14, 2006 10:48 pm
by Scorup
Co do tego stołu - nie wiem, czy zabójca będzie chciał ze sobą targać coś ważącego tak dużo... nie każedgo skrytobójcę stać na motor ;)

Posted: Tue Mar 14, 2006 11:42 pm
by Yossarian
O, matko. Ależ z Was ponuraki. Zapuśccie sobie jakiegoś Monty Pythona, albo lepiej uderzcie w kimono z kimś pod ręką... czuję się, jak bym dyskutował z grupką zmęczonych życiem 40-latków. Nie spodziewałem się tak 'sztywniackiej' reakcji... toteż wyłączam się z dyskusji, bo w tym towarzystwie nie można sobie pozwolic nawet na delikatny żart.

[tak, tak... i powiedzcie, że 'po raz kolejny' kogoś atakuję]

Posted: Wed Mar 15, 2006 12:36 pm
by in vitro...
Yossarian ma rację. To był tylko żart i to nie jakiś chamski. Odrazu wrzawa. A jak Hal zaatakował Vivaldiego praktycznie bez powodu i to w wulgarny sposób to NIKT nie zareagował

Posted: Wed Mar 15, 2006 12:50 pm
by Hal
in vitro... wrote: A jak Hal zaatakował Vivaldiego


Potrafisz rozdzielic krytyke pomyslu od krytyki osoby? Chyba nie.

Nie wspominalem nic o osobie Vivaldiego, osobiscie uwazam go za bardzo rozsadnego czlowieka.
Wykpilem tylko jego pomysl w sposob, ktory nie musial sie wszystkim podobac.

To wszystko, nie ma o czym wiecej dyskutowac.

Posted: Wed Mar 15, 2006 2:52 pm
by Vivaldii
Nie czuje sie i nie czulem sie zaatakowany przez nikogo :-).

Posted: Wed Mar 15, 2006 4:06 pm
by Agent 0007
No to wszyscy sie kochaja i nie ma juz problemu glow... Czyz swiat nie jest piekny?? Cantryjski swiat oczywiscie...

Posted: Wed Mar 15, 2006 4:33 pm
by in vitro...
problem z głowy