Page 4 of 5
Posted: Thu Oct 12, 2006 9:15 am
by Mattan
ActionMutante wrote:Usprawnienie walki wplynie pozytywnie na tak wazny dla rozwoju spolecznosci czynnik jak wojna!
Bez wojen zylibysmy w lepiankach ...
To już wiadomo jak przyśpieszyć rozwój Polski. Zacznijmy od skłonienia Rosji do zrzucenia bomby nuklearnej na... a gdzie ty mieszkasz ActionMutante.
A w grze to gdzie mieszkają twoje postacie bo chciałbym im przyśpieszyc rozwój, żeby w lepiankach nie mieszkały.

Posted: Thu Oct 12, 2006 9:49 am
by Rusalka
W RL owszem, wojny napędzały nie raz gospodarkę, oraz były czynnikiem rozwoju technologicznego, ale chciałbym zauważyć, że Cantr nie zawsze jest lustrem prawdziwego świata i nie byłbym tak entuzjastyczny co do "wojennego postępu". Zacznijmy od tego, że w grze nie ma wynajdywania

Posted: Thu Oct 12, 2006 9:58 am
by robin_waw
Wojna nakreca postep poniewarz nowe technologie rozwijane dla armii maja czesciowo zastosowanie w cywilnym przemysle, poza tym wojna niszczy miasta a przy odbudowie powstaja nowoczesniejsze fabryki w miejsce starych.
Dlatego akurat wojna w Cantr nie ma nic wspolnego z szybszym rozwojem techniki, co najwyzej napadane osady miasta beda rozwijac sie w kierunku lepszego uzbrojenia, tylko czy narzedzia do wytwarzania broni przydadza sie jeszcze do czegos innego w zyciu codziennym, poza tym wykorzystujac surowce do rozwoju obrony dzieje sie to kosztem innych planowanych inwestycji.
Posted: Thu Oct 12, 2006 10:58 am
by ActionMutante
Tak, ale osada, ktora wygra zyskuje sile itd. Jezeli wojna jest ryzykowna, nastepuje walka na poziomie ekonomicznym, o wplywy... Slabo rozwiniete ekonomicznie osady, z bronia moga prowadzic ekspansje ala wikingowie... Fakt, ze to przeciez juz jest mozliwe, ale jest zmudne i wymaga zgrania, obliczania i wykorzystywania kulejacej w niektorych miejscach mechaniki... Nalezy ja usprawnic... Uwazam, ze bedzie ciekawiej...

Nie mam duzo czasu na Cantr... a chcialbym z niego korzystac jak najwiecej...
Co do rozbieznosci miedzy Cantr a realem macie 100% racje.
A jesli chodzi o wojne z rosja to pomylilo Ci sie stary... BIALORUS! To powinien byc nasz pierwszy cel... A mieszkam 30km od granicy, wiec jestem w zasiegu artylerii Bialorusinow... To mnie mobilizuje do zbierania zapasow i bunkrowania domu... Tylko starsza sie pulta, ze okopuje sie w ogrodku

Posted: Sun Oct 15, 2006 7:09 pm
by BZR
Jakies wieksze wojny wplywalyby dodatnio na "fajność" Cantra:)
Pamietacie, kiedy byliscie najbardziej wciagnieci w gre? Na przykład wtedy, gdy ktos chciał was atakowac, gdy piraci was porywali, gdy sami kogos porywaliscie...
Argument ze newbiesy dostana w pysk i przestana grac jest chybiony: powstaloby dla nich wyzwanie - zrobienie postaci, ktora zyla by troche dluzej;)
I ostatnio, najwazniejszy argument - cos by sie w Cantrze dzialo. Efekt? Gracze by nie uciekali
Posted: Sun Oct 15, 2006 7:56 pm
by nemo49
BZR wrote:Jakies wieksze wojny wplywalyby dodatnio na "fajność" Cantra:)
I ostatnio, najwazniejszy argument - cos by sie w Cantrze dzialo. Efekt? Gracze by nie uciekali
Większe wojny na pewno miałyby wpływ na atrakcyjność gry . Ale nie ma przecież powodu żeby ich nie prowadzić obecnie , prawda ? To się zastanów i odpowiedz sobie dlaczego się ich nie prowadzi.....
Zaręczam Ci, że po zwiększeniu stopnia agresywności wielu graczy odejdzie. Na ich miejsce przyjdą oczywiście inni. I to juz będzie inny Cantr...
Posted: Sun Oct 15, 2006 7:59 pm
by Forien
jakby byly wojny to piraci mieliby za latwo... dwa miasta sie zarzynaja, a taki Nomad podpływa, zapie*dala surowce i odplywa jakgdyby nigdy nic

Posted: Sun Oct 15, 2006 8:08 pm
by Susel
nemo49 wrote:I to juz będzie inny Cantr...
Co nie znaczy, ze gorszy Cantr. Pozatym, dlaczego zwiekszenie stopnia agresywnosci? Sadze ze ten stopien zwiekszy sie, ale nie do tego stopnia zeby spowodowac jakies wieksze szkody w grywalnosci.
Posted: Sun Oct 15, 2006 8:38 pm
by Gin
Susel wrote:nemo49 wrote:I to juz będzie inny Cantr...
Co nie znaczy, ze gorszy Cantr. Pozatym, dlaczego zwiekszenie stopnia agresywnosci? Sadze ze ten stopien zwiekszy sie, ale nie do tego stopnia zeby spowodowac jakies wieksze szkody w grywalnosci.
Właśnie że będzie gorszy... bo będą po nim latały bandy gości z wyrazem śmierci w oczach, zbrojeń, walki, podbijania terenów etc...
Na forum najczęstszym zdaniem będzie:
hehehe... a ja z moimi kolesiami, dwóch kolesi w zbrojach zatłukłem i teraz mam dwa dwuręczne miecze i trzy nowe kusze...hehehe...
A dlaczego tak będzie:
Bo wszyscy gracze którzy grali w Cantr dla jedego niepowtarzalnego uroku, spokoju i wyrafinowanej rozrywki umysłowej, nie zniosą 1000 młodego napaleńca i wyniosa sie w diabły...
Posted: Sun Oct 15, 2006 9:04 pm
by BZR
rozrywki umyslowej?
Masz na mysli "ile musze zrobic zelaza zeby w koncu wybudowac tego jeepa"?
A moze siedzenie w pustej lokacji ze spiochem ktory i tak umiera po roku?
Posted: Sun Oct 15, 2006 9:15 pm
by Gin
Gra, a gracze to dwa zupełnie odrębne tematy - poki co moje postaci mają sie świetnie i niemałą satysfakcje sprawia mi odgrywanie ich ról...
a tak mimochodem - jeżeli tylko takie aspekty udalo Ci się odnaleźc w Cantr... to naprawde szczerze wspołczuje...
Posted: Sun Oct 15, 2006 9:34 pm
by Mattan
Nie mam ani jednej postaci walczącej a z kilku jestem bardzo zadowolony i jestem wciągnięty w grę. Wojny czy walki mnie zniechecają i po takich zdarzeniach przeżywam cheć do opuszczenia tej gry. Być może zwiększenie ilości walk i bandyctwa zniechęciły tych co odeszli. Naprawdę to wkurzające jak postać włoży 10 lat życia w rozwój swojej osady i przypłynie paru narwanych i zniszczy mu to. Tylko się powiesić, albo zasnąć na wieki.
Posted: Sun Oct 15, 2006 9:55 pm
by BZR
Jedyne z moich 8 postaci, u których coś się dzieje, to te, u których mi się chce cos robić. Gdyby nie to, to pewnie uprawialyby marchewki przez 5 lat i to wszystko co by sie wydarzylo.
Proponuje założyć sobie postać u angoli: dostałem u nich pratycznie na starcie drewniana tarcze luk kompozytowy i stalowa szable + komplet ubran. Narzedzia moge wypozyczac, a wiekszosc moge brac sobie na zawsze bo i tak nie sa juz potrzebne. Ten dobrobyt wzial sie stąd, że gracze, osiągnąwszy już wszystko, po prostu opuścili grę.
Jakies dziadki jeżdża sobie passenger carami i podziwiają okolicę. Nawet nie zamieniają słowa z mieszkańcami bo po co, i tak mają wszystko co mogliby mieć, więc nie muszą handlować.
W założeniu Cantra jest to, że cele nie są narzucone odgórnie, lecz trzeba ich szukać samemu. Jest to ewenement na skalę światową:) Mam wrażenie jednak, że sytuacja taka pasuje małej częsci graczy, gdyż każdy wolałby grać w grę, w której coś się dzieje oprócz tego co on sam zrobi.
Tymczasem jedna wojenka od razu rozpedzila by wiele zdarzeń - pakty, wyprawy, zdrady itp.
Powodzenia w prowadzeniu wojny gdy najlepszą bronią jest klucz.
Posted: Sun Oct 15, 2006 9:56 pm
by Gin
Ogame
Posted: Sun Oct 15, 2006 10:28 pm
by Elm0
Problem z wojnami jest taki, że niewielu zaryzykuje napad na dobrze rozwinięte miasto... agresorzy zostaną od razu pozamykani w budynkach i na raty zlinczowani. Jeśli chcesz skonstruować dobrą akcję wojenną, to musisz działać szybko, a przeciez Cantr to gra z wolnym tempem - podobno. Ja nie należę do zwolenników pokojowego rozwoju za wszelką cenę... no dobra, nie zrozumcie mnie źle, ale chętnie przeprowadziłbym jakąś wojenkę. Tylko że jeśli ceną skuteczności na być ślęczenie przed komputerem o oczekiwanie na ruch przeciwnika, to rzeczywiście będziemy mieć ogame nie Cantra...