Page 3 of 5

Posted: Wed Jul 26, 2006 7:07 pm
by PRUT
docent wrote:
dyktaturę, która sama w sobie zła nie jest - zależy od tego jaki jest dyktator


Taa która? No nie wierze normalnie... :(


Oprócz Piłsudskiego, np. Napoleon ;)

Posted: Wed Jul 26, 2006 7:29 pm
by docent
To spytaj Hiszpanów i niektórych Włochów jak im dobrze za Napoleona było :)

Posted: Wed Jul 26, 2006 7:35 pm
by Agent 0007
Francuzom bylo dobrze :lol: Znaczy no tym... zeby znow byc posadzonym o ksenofobie... żabojadom.

Posted: Wed Jul 26, 2006 7:41 pm
by docent
Agent no wiesz członkom NSDAP w III Rzeszy też było nieźle i co z tego?

Posted: Wed Jul 26, 2006 7:51 pm
by Gender
Zly przyklad. Pozytywny dyktator dba o naród. Jest przewidujący.
Hitler nie był. Brakowało mu wyczucia politycznego.

dzisiaj gryze

No wlasnie widze... :/

Posted: Wed Jul 26, 2006 8:00 pm
by PRUT
Dlatego Napoleon to dobry przykład.
Cytat za Wiki:

"Napoleon wprowadził szereg reform usprawniających funkcjonowanie państwa. Przyjęcie zasady nominacji sędziów i zaostrzenie walki z rozbojami, fałszerstwami itp. zaowocowało ograniczeniem korupcji i szybkim wzrostem bezpieczeństwa publicznego. Reforma administracji państwowej, w tym ustanowienie prefektów w departamentach, a merów w gminach, utrzymała się do dziś. Tak samo trwały okazał się Kodeks Cywilny Napoleona z 1804 r. Ustalał on podstawy ustroju: wolność osobista, równość wobec prawa, laicyzacja, niewzruszalność własności prywatnej. Kodeks przyjęty potem został w wielu państwach."

To dosyć odwazne reformy jak na tamte czasy

Ja ze swej strony moge dodać, że wprowadzil wszędzie system metryczny i zasade podrózowania po prawej stronie drogi
(no może poza Anglia, bo jej niestety nie podbił)

Posted: Wed Jul 26, 2006 10:44 pm
by NiKnight
Zapomniałeś o najważniejszej spuściźnie Napoleona..... o koniaku napoleon :lol:

Posted: Wed Jul 26, 2006 10:51 pm
by Yossarian
Nie zapominajcie o Benito.

Posted: Thu Jul 27, 2006 10:08 am
by WojD
Zdaje się, że wszyscy zapominacie o relatywizmie... Nacjonalizm polega na tym, że NASZ naród jest najlepszy - inne to bydło lub co najwyżej coś gorszego. Demokracja polega (niestety) na tym, że NASZA większość dyktuje WASZEJ mniejszości co jest dobre a co złe. Dyktatura polega na tym, że NASZA silna mniejszość rządzi WASZĄ słabą lub bezwolną większością...

W każdym przypadku mamy grupę zadowoloną z układu oraz grupę niezadowoloną. Większość przemian politycznych i społecznych wynika z tego, że grupie niezadowolonej różnymi metodami udaje się przeforsować swoją opcję, stać się grupą zadowoloną - i zechpchąć dawnych zadowolonych do roli niezadowolonych ;) I tak w kółko.

Czasami zdarza się tak, że w grupie, która ma władzę pojawia się mniej lub bardziej bezinteresowna wola sprawienia, by niezadowoleni stali się mniej niezadowoleni - ale często jest to uszczęśliwianie na siłę...

Większość ludzi jest niestety stosunkowo bezwolną masą. Jednostki aktywne narzucają im swą wolę poprzez uczestniczenie w sprawowaniu władzy (chociażby przez wykorzystanie czynnego prawa wyborczego). Gdyby do wyborów poszło 90% uprawnionych, to wynik byłby pewnie inny. Nieuczestniczenie w wyborach w pewnym sensie jest ucieczką od odpowiedzialności i przyzwoleniem na narzucenie sobie opcji wybranej przez większość 'aktywnych'.

Tak stało się m.in. w przypadku Niemiec przed wojną. Ogromne niezadowolenie społeczne - po przegranej wojnie, reparacjach wojennych, poniżeniu narodu, kryzysie gospodarczym i tak dalej - zostało wykorzystane przez ekstermistyczną grupę, której przywódcą stał się Hitler. Początkowo wyśmiewany, później ignorowany i traktowany li-tylko jako polityczny awanturnik, umiejętnie zagrał na emocjach aktywnej części społeczeństwa... I zyskał ogromne poparcie - ale wcale nie całego narodu. Po prostu reszta nie wierzyła, że taki 'idiota' może dojść do władzy, więc nie przeciwstawiła się. Nic nie zrobiła. Efekt był taki jak u nas - do władzy doszła grupa żądna władzy, z chorymi poglądami na rzeczywistość. Za to z jasnym programem na przyszłość.

Fakt, że Hitlerowi udało się zmobilizować Niemcy do pracy - przestawiając gospodarkę na wysiłek wojenny zlikwifdował bezrobocie i biedę, dał cel ludziom, pokazał, że Niemcy sa potęgą i mogą odzyskać znaczenie w Europie. Pod koniec lat 30tych nikt się już z Hitlera nie śmiał - a on uzyskał poparcie zarówno własnego narodu, jak i bardzo wielu potężnych ludzi w Wielkiej Brytanii, Stanach, Francji i całej Europie... Prześladowania Żydów, homoseksualistów, przeciwników politycznych zaczęły się dosyć późno - a 'poważne' zbrodnie dopiero po wybuchu wojny. Co więcej - znaczna część Niemców rzeczywiście nie do końca zdawała sobie sprawę z istnienia obozów koncentracyjnych - mało kto byłby w stanie w coś takiego uwierzyć...

No i wracam do relatywizmu - dla nas terroryści to bandyci, dla części Muzułmanów bohaterowie. Dla Niemców ruch oporu czy warszawscy powstańcy byli bandytami, dla nas są bohaterami. Dla Niemców żołnierze walczący dla Tysiącletniej Rzeszy byli bohaterami - dla nas część z nich jest zbrodniarzami. Relatywizm ocen ofiary i myśliwego.

I na koniec dygresja na temat patriotyzmu. Lata temu uczyłem języka polskiego - jednym z elementów programu nauczania było pojecie patriotyzmu. Patriotyzm w polskim ujęciu szkolnym, tradycyjnym jest mocno stereotypowy i romantyczny - sprowadza się do tego, by umrzeć za Ojczyznę. O tym, że patriotyzmem może być także praca dla Ojczyzny mówili dopiero pozytywiści - ale to już nie tak łatwo zrozumieć młodym ludziom, szczególnie, że zwykle tłumaczy się to jako społeczną pracę Siłaczek czy Judymów... Patriotyzm Wokulskiego zwykle się pomija - skupiając na Rzeckim... W naszych czasach to anachronizm prowadzący do głupot a la LPR - współczesny patriotyzm polega na tym, by pracować przede wszystkim dla siebie i swoich bliskich, żyć w zgodzie z własnym sumieniem i prawem oraz w miarę aktywnie uczestniczyć w życiu społeczności. By pomnażając własny majątek i żyjąc godnie - pomnażać dobro ogólne.

;) Uff..

Posted: Thu Jul 27, 2006 12:19 pm
by Agent 0007
Mam identyczne poglady Wojd, ale nie umialbym ich tak pieknie wyrazic. :)

Posted: Thu Jul 27, 2006 7:18 pm
by PRUT
Ja jestem Patriotą!
Głosuję i nie unikam placenia podatków.
W razie czego umierać za Ojczyznę nie zamierzam - bardziej się przydam żywy

A co do relatywizmu... cóż nawet Einstein to zauważył. Relatyzm to chyba jedyne uniwersalne pojęcie.

Posted: Fri Jul 28, 2006 4:17 am
by KVZ
WojD pieknie pisze. Do prawdy. Powinien uczyć w szkołach historii i/albo wiedzy o społeczeństwie ;)

PRUT wrote:Ja jestem Patriotą!
Głosuję i nie unikam placenia podatków.


Głosowanie to nie jest wielki wysiłek, zwłaszcza, że ludzi poprawnych na których można by głosować - jak na lekarstwo :( A podatki płacą wszyscy generalnie, chodźby taki vat. Sztuczka polega na tym, że niektórzy więcej od państwa dostają niż płacą - ale nie każdy jest w stanie pracować :(

Posted: Fri Jul 28, 2006 8:40 am
by ActionMutante
WojD wrote: Dla Niemców ruch oporu czy warszawscy powstańcy byli bandytami, dla nas są bohaterami.


Ja ich tez uwazam za bandytow... Nieodpowiedzialnych awanturnikow, ktorzy wywolali powstanie bez szans powodzenia. Spowodowali tym samym smierc wielu niewinnych cywilow. Pewnym bylo, ze ruscy stana na Wisle, mimo to rzucono do walki mezczyzn i kobiety z AK (elite narodu) i dzieci (przyszlosc). Wezmy pomnik mlodego powstanca w Warszawie. Dla mnie to pomnik wspominajacy ZBRODNIE POWSTANCOW! Dzis oburzamy sie jak np. Palestynczycy wysylaja dzieci z kalachami na zydow... A nasi przodkowie robili to samo... Zalosne.

Co do reszty wypowiedzi Wojda zgadzam sie w 99% :)

Posted: Fri Jul 28, 2006 9:21 am
by Loc
To Ty jestes zalosny !! Nie dosc ze nie umiesz histori Polski, to jeszcze krytykujesz... Wez sie chlopcze zastanow co piszesz... :evil:

Posted: Fri Jul 28, 2006 9:40 am
by ActionMutante
Stary historia interesuje sie od dawna... I taka jest prawda... akcja burza nie przynosila efektow co AK dobrze wiedzialo. Ruscy aresztowali AKowcow albo wcielali do WP. Dowodztwo AK bylo w wiekszosci przeciw powstaniu, ale kilku napalencow je rozpoczelo... A i tak nic to nie dalo. To, ze byl to czyn heroiczny nie zmienia faktu, ze byl nieprzemyslany i zbrodniczy... Historycy sa co do oceny powstania podzieleni. Moje zdanie jest takie i to nie jest kwestia wiedzy, a oceny... Tak samo jest ze stanem wojennym jedni mowia, ze to zbrodnia, inni uwazaja, ze gdyby nie SW wjechaliby do nas sowieci i byloby nieciekawie... Chyba nie napisze co o SW mysle bo znow zostane zaatakowany... Albo napisze! SW byl potrzebny, ruscy juz stali czolgami na granicy... I mowie, ze nie mam korzeni w PZPR i ogolnie uwazam PRL za bagno- zeby nikt mnie nie posadzil o bycie postkomunista...