Page 5 of 8

Posted: Fri Jun 09, 2006 4:49 pm
by alek
jednak sie nie uczysz

Posted: Fri Jun 09, 2006 5:04 pm
by Yossarian
Koleś. Powiem Ci w tajemnicy, że pieprzysz po próżnicy. Łapiesz? 8)

Posted: Fri Jun 09, 2006 5:06 pm
by Sasza
.....ech. Ty też :P
Bo za stary jesteś, sofisto :P :P
edit:Łapie 8) 8) 8) 8)

Posted: Fri Jun 09, 2006 5:20 pm
by KVZ
Sasza wrote:Albo inaczej. mam na myśli raczej to co Sofokles powiedział:
"wiem, że nic niewiem".
Zawsze to wiedziałem :P :P


Ty raczej wiesz mniej niż on, więc się nie popisuj. I powiedział to Sokrates, a nie Sofokles.

Posted: Fri Jun 09, 2006 6:21 pm
by Yossarian
Sofokles napisał 'Antygonę'. Chociaż zawsze myślałem, że było odwrotnie. :-D

Posted: Fri Jun 09, 2006 6:45 pm
by marol
KeVes wrote:
Sasza wrote:Albo inaczej. mam na myśli raczej to co Sofokles powiedział:
"wiem, że nic niewiem".
Zawsze to wiedziałem :P :P
Ty raczej wiesz mniej niż on, więc się nie popisuj. I powiedział to Sokrates, a nie Sofokles.
Image

Posted: Fri Jun 09, 2006 6:47 pm
by Rusalka
Yossarian wrote:Sofokles napisał 'Antygonę'. Chociaż zawsze myślałem, że było odwrotnie. :-D


Naczy masz na myśli że Antygona napisała Sofoklesa? A może to była Safona? :D :D

Posted: Fri Jun 09, 2006 6:49 pm
by Yossarian
Że to Antygona właśnie napisała. 8) Nie jakaś tam homo-Safona. ;-)

Posted: Fri Jun 09, 2006 8:22 pm
by Sasza
A tam. Jeden chuj 8)

Posted: Fri Jun 09, 2006 8:55 pm
by KVZ
marol wrote:
KeVes wrote:
Sasza wrote:Albo inaczej. mam na myśli raczej to co Sofokles powiedział:
"wiem, że nic niewiem".
Zawsze to wiedziałem :P :P
Ty raczej wiesz mniej niż on, więc się nie popisuj. I powiedział to Sokrates, a nie Sofokles.
Image


Image

Image

Wracając do tematu. Ja gdy byłem młody to oberwałem piłką w głowę i to z całej petardy... Potem miałem awersję by grać w piłkę :P A to tak przy okazji mi się przypomniało bo dzisiaj się zaczeło :P Mniej Cantr, a więcej siedzenia przed telewizorami? :(

Posted: Sat Jun 10, 2006 3:22 am
by Rusalka
KeVes wrote:Ja gdy byłem młody to oberwałem piłką w głowę i to z całej petardy... Potem miałem awersję by grać w piłkę :P A to tak przy okazji mi się przypomniało bo dzisiaj się zaczeło


To dokładnie tak jak ja *masuje starą ranę na potylicy* Oberwałem tak mocno, że nie mogłem się z powrotem zalogować przez jakieś 15 minut :D

A tak swoją drogą "ja gdy byłem młody' Czy my już naprawdę jesteśmy tymi obrośniętymi w tłuszcz reumatykami, że wspominamy tak zwaną młosość? Kurde ja się wciąż młody czuję!! Wciąż jestem dwudziestoletni mężczyzna :)

Posted: Sat Jun 10, 2006 11:03 am
by Milo
Jako straszny gowniarz zostalem wyslany do kosciola... Wiecie, wiosna, Wielkanoc, bierz koszyczek bo nikt nie ma czasu... Po drodze spotkalem kumpli, sprawdzali nowa mieszanke na bazie saletry, wtedy odkrylismy proch... :D Brwi mi odrosly po jakims czasie ale swiateczne ubranko poszlo na szmaty

Posted: Sat Jun 10, 2006 12:28 pm
by Rusalka
Milo wrote:Jako straszny gowniarz zostalem wyslany do kosciola... Wiecie, wiosna, Wielkanoc, bierz koszyczek bo nikt nie ma czasu... Po drodze spotkalem kumpli, sprawdzali nowa mieszanke na bazie saletry, wtedy odkrylismy proch... :D Brwi mi odrosly po jakims czasie ale swiateczne ubranko poszlo na szmaty


LOL :D:D:D:D

Posted: Sat Jun 10, 2006 7:03 pm
by AUTO
Ja kiedyś z moim kumplem (mieliśmy tak z 7-8 lat) wymyśliliśmy "test na twardziela". Żeby go zdać trzeba było między innymi:
- wyjść na ulicę i przez30 sekund stać tam na golasa
- wisieć na drzewie przez 20 sekund jednocześnie będąc bitym kijem po tyłku
- siknąć na odległość powyżej 2 metrów

Obaj zdaliśmy :lol:


Ponieważ nie mieliśmy wtedy komputerów (były tylko te ruskie gierki typu podrzucanie kiełbasek, łapanie spadających jajek itp.) to lubiliśmy też inną zabawę zwaną "wojna mrówek". Zbieraliśmy kilkadziesiąt czerwonych mrówek do słoika, następnie rozgrzebywaliśmy mrowisko czarnych mrówek, tak by dużo ich wyszło na powierzchnię i robiliśmy desant (wysypywaliśmy czerwone). Pozostawało już tylko podziwiać bitwę :twisted:



Jak byliśmy już sporo starsi (około 13-14 lat) to zaczęliśmy robić łuki (robiliśmy je z łozy). Z czasem doszliśmy w tym do perfekcji. Łuki strzelały na odległość ponad 50 metrów. Początkowo robiliśmy tylko strzały mające zamiast grotu obciążenie z plasteliny lub ze śliwki, ale następnie zaczęliśmy wyrabiać groty z ołowiu. Żeby zdobyć ołów szliśmy na pobliską strzelnicę i szukaliśmy starych pocisków w ziemi za tarczami strzeleckimi. Składały się one z takiego jakby płaszczyka i ołowianego środka. Ten ołów wytapialiśmy i wlewaliśmy do drewnianej formy i tak powstawał grot (Jak ołów był jeszcze ciekły to od wierzchu wsadzaliśmy tam śrubkę, tak, że jak zastygł to wykręcaliśmy ją i mieliśmy grot z gwintem i wkręcaliśmy go na drzewiec strzały). Ładnie to wszystko wyglądało, groty były ostre i czasem wbijały się po strzale w drewno. Niestety ołów nie był zbyt twardy i groty łatwo się odkształcały.
Tak uzbrojeni mogliśmy ruszać na polowanie. Od razu uspokajam, że nigdy nic nie upolowaliśmy ;)
Ale zabawa i tak była świetna.

Najlepsze jak postanowiliśmy zapolować na bociany, ale ponieważ wiedzieliśmy, że są pod ochroną, to chcielliśmy tylko któregoś złapać. Wymyśliliśmy super metodę. Zrobiliśmy sporą siatkę ze sznurków (tak z 10x3 metry) i dwa dolne rogi obciążyliśmy kamieniami, a górne dwa przywiązaliśmy do strzał. Ponieważ do bociana dało się podejść na około 5 metrów, to plan był taki, że stojąc około 10 mertów od siebie równocześnie strzelimy tak, że siatka spadnie na bociana. :lol:
Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo były problemy z koordynacją. Ale zabawa i tak była przednia, a przygotowania zajęły nam cały tydzień (nad łukami i siatką pracowaliśmy około 5 godzin dziennie).

Dlatego w świecie cantr bardzo szanuję broń o nazwie "prymitywny łuk" i wiem nawet jak ona wygląda :D

Posted: Sat Jun 10, 2006 7:19 pm
by Gender
:shock:

Gratuluję! :lol: