Page 18 of 24

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 5:21 pm
by Ula
*wychodzi z kuchni niosąc pieczonego prosiaka; stawiając go na jednym ze stołów, rzuca długie spojrzenie na Mikaelo Angelo (gawiego) i jego zabłocone, wojskowe buty* Coś... mi się nie podoba w tym chłopie. *mamrocze pod nosem do siebie*

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 5:24 pm
by gawi
a co we mnie takiego nie podobającego się? *rzuca do Ursuli skręcając powolnie kolejnego skręta* to że brzydka facjate posiadam?

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 5:31 pm
by Ula
*wzrusza ramionami* I tak już mężatka jestem, więc nic mi do twojej gęby...ale na początku coś głośno o plotkach mówiłeś, a tu co? Kolejny trup. Ale dobrze to cię nie znam... licho wie. Innego pomysłu nie mam. Autoniusz to może zbok i degeneruch jest, ale człowieka by chyba nie zabił. Na Boga, toż on tutaj tyle lat jeździ... aż mnie dreszcze przechodzą. Lorenzo... to przechera, ale bałby się paznokcia złamać, a sami widzieliście co temu chłopakowi zrobiono... na pewno się bronił.

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 5:41 pm
by gawi
mówiłem o plotkach i miałem racje bo w plotce tylko jest troche racji zawsze ... Autoniusz jest wśród ludzi z tego lokalu największym plotkarzem jak widać .. i rozsiewcą plotek bo prawie na każdego coś gadał dlatego stwierdziłem że jest najbardziej winny ...i tak nie jestem pewny mego oskarżenia ale jeśłi kogoś miałbym wskazać to właśnie jego najbardziej choć nie powiem inne typy też mi chodzą po głowie*zapala skręta i wypuszcza dym *

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 6:45 pm
by suchy
Mieszkańcy zaczęli spoglądać wrogo na Autoniusza. Pokazywali go palcami i szeptali coś między sobą.
- To on. Nigdy go tu nie ma, kiedy coś złego się dzieje - warknął jeden z nich.
- Tak, gdzie on się zawsze podziewa? - rzucił ktoś inny.
Szepty zaczęły stawać się coraz głośniejsze, aż przerodziły się w pokrzykiwania i wzajemne nawoływania.
- Brać go! To mafiozo! Musimy się go pozbyć sami!
Tłum rzucił się na osłupiałego Autoniusza, który nawet nie próbował się bronić i wyciągnął go z baru. Jedynie garstka osób została na swoich miejscach, jednak nikt nie zwracał na nich uwagi. Jedną z nich był doktor Sopel, który patrzył z pobladłą twarzą na rozszalałą tłuszczę, dopóki ta nie zniknęła za drzwiami.

- Na szafot z nim! Powiesić sukinsyna!
Ludzie pokrzykiwali coraz odważniej, dodając sobie nawzajem pewności. Poprowadzili Autoniusza w pobliże kościoła, gdzie rosły drzewa, które najlepiej nadawały się do tego, co zamierzali.
- Nie będzie trzeba truchła daleko ciągnąć, żeby pochować - ktoś zaśmiał się nerwowo.
Na gałąź starego drzewa szybko zarzucono solidny sznur i zawiązano pętlę. Skazaniec próbował bronić się ostatkiem sił, ale w końcu pętla została zaciśnięta na jego szyi.
Tłum zawahał się na moment, ale nie było już odwrotu. Autoniusz zawisł, przez chwilę widać było jak jego stopy kołyszą się bezwładnie...

Ludzie zaczęli rozchodzić się powoli, z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku. Różnymi drogami, ale wszyscy zmierzali do tego samego miejsca - do baru, gdzie wszystko będzie można obgadać - albo pomilczeć razem. Tam jednak czekała na nich kolejna niespodzianka...
Przed wejściem widać było grupkę mieszkańców, powiększającą się powoli.
- Znowu... - wyszeptał ktoś.
Na ziemi leżał trup, z czarnym płóciennym workiem na głowie. Niedaleko leżała znoszona, skórzana torba, taka jaką miał...
- To doktor Sopel - powiedział Gabriel, który przykucnął przy ciele, zdejmując worek. - Ktoś strzelił mu prosto w środek czoła... - Spójrzcie też na to. - wskazał pierś mężczyzny.
Wystawała z niej strzykawka z grubą igłą, najwyraźniej wyjęta wcześniej z torby doktora.
Ludzie zaczęli spoglądać na siebie niepewnie.

Dzisiaj zginęły dwie osoby - doktor z woli mafii.
I Autoniusz z woli całego miasteczka. Autoniusz był niewinny, zabiliście jednego z was.


Macie teraz czas do niedzieli, aby przedyskutować swoją sytuację i podjąć następne decyzje.
Do 20 w niedzielę mieszkańcy mają czas na głosowanie, mafia na podanie mi następnego celu, a Zakonnica/Ksiądz i Katani na wskazanie mi wybranych przez siebie osób.

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 6:53 pm
by gawi
nie no teraz to już zaczynam się bac na serio ... nikt mi teraz nie wmówi ze to był wypadek albo samobójstwo *mówi palac papierosa , którego trzyma w trzesącej sie ręce*

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 7:01 pm
by Sayuri
*wyciera zasmarkaną buzię brudnym fartuszkiem*
A mówiłam, mówiłam, gdzie szatan mieszka.. Kaa nigdy mnie jeszcze nie oszukała, Kaa ma zawsze rację.

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 7:50 pm
by skotos
*w zamyśleniu patrzy na ciało lezące na podłodze* taaa Szatan jak nic ....

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 7:50 pm
by Greek
OOC: informacja o niewinności Autoniusza jest OOC czy wiedzą o tym nasze postacie? Jeśli tak to w jaki sposób się tego dowiedziały jeśli nie przez działania OOC?

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 8:00 pm
by Ula
OOC: Greek... to Mafia, nie Cantr... jako rzecze MG, tak jest. OOC nie ma tu nic do rzeczy.

Re: Mafia II

Posted: Fri Oct 01, 2010 8:01 pm
by Wró
*spojrzała przerażona na ciało doktora, jej twarz powoli zaczęła robić się coraz bardziej zielona, przepychając się przez grupkę ludzi pobiegła w stronę najbliższego drzewa i zwymiotowała*

Re: Mafia II

Posted: Sat Oct 02, 2010 2:59 pm
by skotos
I co dobrze się czujecie teraz? Zadowoleni? *rozgląda się dookoła* Mówiłem, że to nie Autoniusz ... On był zdolny do drobnych przekrętów, a nie do działania na taką skalę. Zresztą co to za pomysł, żeby zabijać miejscowego, kiedy tylu obcych w mieście? *kręci głową* Pomyślcie teraz trochę ...

Re: Mafia II

Posted: Sat Oct 02, 2010 3:30 pm
by marshall
*Do baru wchodzi ponury mężczyzna. Nie widuje się go tu często ale wszyscy znają tego podstarzałego jegomościa o niezdrowej, bladej cerze. To Gianluigi Marshalli - miejscowy grabarz. Zawsze w zakurzonym, wysłużonym, czarnym fraku, z siwiejącymi, sięgającymi ramion włosami zaczesanymi do tyłu i nienagannie przystrzyżoną wokół ust bródką. Bez względu na sytuację, zawsze wyprostowany jak struna, z nieobecnym, obojętnym wzrokiem. Poruszał się charakterystycznym sztywnym krokiem który wypracował zapewne przechodząc wiele kilometrów w konduktach żałobnych. To dziwne, ale jego głos idealnie współgrał z resztą jego jestestwa. Każde słowo niczym odmierzone co do grama na wadze szalkowej, każde wypowiedziane tym samym tonem. Rzec można - grobowym.
Tym razem jednak było w nim coś innego. Niemalże można było dostrzec promieniującą aurę... zaskoczenia? Niepokoju?*

Ostatnio... przyjmuję was... więcej...

*Sam nie możesz zdecydować się czy to było pytanie czy stwierdzenie*

Re: Mafia II

Posted: Sat Oct 02, 2010 4:54 pm
by gawi
Ano wiecej ... niestety coś niedobrego sie dzieje w tej okolicy

Re: Mafia II

Posted: Sat Oct 02, 2010 6:09 pm
by KVZ
To napewno ten grubas zabił Sopla *wskazuje na grubą postać Saszy* Chciał byśmy go wskazali na licz, ale mu nie wyszło to go zabił sam. Pozatym pojawił się tu na krótko przed śmiercią BMT i nawet sie nie przedstawił i jest taki dziwnie podejrzany.