Page 4 of 19
Posted: Tue Aug 29, 2006 9:57 pm
by Agent 0007
W nastepnej edycji bedzie 30 osob

Posted: Tue Aug 29, 2006 10:05 pm
by KVZ
dstankiewicz wrote:Hehe, poprostu tak jakos mi sie rzucasz na oczy

KeVeS-a w tym topicu nie ma to Ciebie wybralem jako przyklad

Bo jeszcze zgłoszę się do następnej edycji i pozabijam Was wszystkich

Posted: Tue Aug 29, 2006 10:10 pm
by dstankiewicz
Hehe zglaszaj sie :] Bedzie ciekawiej

Posted: Wed Aug 30, 2006 8:42 am
by Xiron
A czy nie powinno być tak, że jak sie nie można dogadać w sprawie zabójstwa to wtedy decyduje głos bossa ?
Posted: Wed Aug 30, 2006 8:51 am
by Sasza
A więc jesteś mafiozo
A kim jest boss?
I czy to już się zaczeło, bo niczego niewidze, a pierwszy raz w to gram...
Posted: Wed Aug 30, 2006 9:25 am
by dstankiewicz
Xiron, nie mzoe tak byc bo tutaj nie ma oficjalnie kogos takiego jak 'boss'

Kazdy czlonek mafii jest 'na takim samym poziomie' co inni czlonkowie.
A tak w ogole przypominam, czekan na nominacje do godziny 19

Posted: Wed Aug 30, 2006 10:19 am
by ActionMutante
To co, kosci zostaly rzucone...? Ide do swojego ulubionego baru... Twarz skrywam w kolnierzu wytartego prochowca i pod rondem kapelusza... Dzisiejsza noc jest zimna i deszczowa...Standard w Chicago...

(niezla wczuta, nie...?

)
Posted: Wed Aug 30, 2006 11:09 am
by Agent 0007
Hihi... Action, jak mafia nie lubi Davida to masz pecha.
Ja nie lubie...

Na mojej czarnej liscie bylbys pierwszy

Posted: Wed Aug 30, 2006 11:14 am
by ActionMutante
Mafia nie lubi Davida, bo sie go boi...

Jak wyjedzie jakiemu mafiozie z partyzanta to hoho!
... w oddali slychac wycie syren. Wychodzac zza rogu moim oczom ukazuje sie znajomy szyld "Julianos" z niedzialajacym "a". Powoli kieruje krok w strone baru... Przyciaga mnie cichy jazz dobiegajacy ze srodka, zagluszany z lekka gwarem rozmow i zwyklej barowej krzataniny...

Posted: Wed Aug 30, 2006 11:15 am
by Laura_
nie wiem jak my wyniuchamy, kto jest w mafii, nie mogac ogladac twarzy..(w ten delikatny i subtelny sposob chcialam zaznaczyc, ze sama w niej nie jestem

)
Posted: Wed Aug 30, 2006 11:20 am
by Agent 0007
Action... pewnie madry jestes, bo losowanie na Kataniego Ci sie udalo... i oczywiscie siebie bedziesz chronic...

Posted: Wed Aug 30, 2006 12:55 pm
by dstankiewicz
Oficjalnie informuje, ze smierc pierwszego szczesliwca :] przesunie sie o godzinke, max. 2 bo nie bedzie mnie w domu. Jednak nie przejmujcie sie, wszystko na pewno dzis ruszy

Posted: Wed Aug 30, 2006 1:07 pm
by Sasza
*... wstaje z jednego ze stolików Sasza, poczym robi chwiejnym krokiem kilka metrów na środek baru..-To ja sobie kutra ide, bo niemożna spać ..rozgląda się po ponurer sali, w której czuć jedynie alkohol i dym palonego tutoniu... -Co to ma być? Syf panienki,syf przy barze. Dlaczego mój kufel jest umytu? Ide położyć się na dworze. aaa! Gdyby ktoś chciał się napić to będe, gdzieś na chodnikuuuu kopnijcie mnie w razie, gdybym miał przespać libacje....mówi, poczym dalszym chwiejnymi krokami wychodzi z zasmrodzonego, w większości przez niego, baru...Tłucze kufel tuż przy wejściu, poczym siada i zasypia...*
Posted: Wed Aug 30, 2006 1:28 pm
by ActionMutante
Wchodzac do baru potyka sie o lezacego na chodniku pijaczka. W ostatniej chwili powstrzymuje sie od kopniecia truchla rozpoznajac w nim starego przyjaciela Sasze... -Wstawaj brachu- mowi podnoszac druha- Kope lat... napijmy sie.... Wchodza do srodka...
Posted: Wed Aug 30, 2006 1:39 pm
by Sasza
*...-Jaaa?! Pić? A taak. PIć. Gdzie te pić? ...przeciera oczy uplamine jakimś smarem... -Action. Siemanko. Chodź się napić tutaj... kopie jakiegoś frajera, który popija sobie z panienką... -Spadówa koleś, a panna zostaje-.... wyraźnie zadowolony bierze flaszke i zaczyna ją pić duszkiem...-Napij się kolego, co leży to Twoje, przepraszam za syf-.. zaśmiał się, a głos jego rozeszedł się po całym barze... -a panienka oczywiście twoja jest- Śmieje się jeszcze przez chwile, rozgląda się, roztrzaskuje pustą flaszke i bierze kufel z piwem od sąsiedniego stolika -to chyba moje-..Znów zaczyna się śmiać gardłowym, przepitym głosem. Jest lekki przeciąg, kipy walają się na podłodze, a kilku niemiejscowych spogląda przestraszonym wzrokiem na Sasze...-HAHAHA-...*