Grając dość długo w Cantr (będzie z 5 lat

) miałam okazję patrzeć na różne formy opuszczania zielonego świata przez masę postaci. Większość popadała zwyczajnie w śpiączkę, co bardzo często niezwykle utrudniało grę wszystkim pozostałym. Uważając się za poważnego gracza nigdy nie przypuszczałam, że sama wykręcę taki numer i odejdę w sposób tak zupełnie pozbawiony stylu. A jednak... Niestety świat realny, dostarczając wielu nieprzewidzianych oraz szalenie absorbujących problemów w tak atrakcyjnych i ogólnie dostępnych miejscach jak cmentarz, szpital lub choćby szkoła, bardzo często decyduje za nas.
Chciałabym podziękować wszystkim, których postacie los zetknął z moimi w tym najlepszym z zielonych światów. Szczególnie zaś tym, dzięki którym moje postacie dożyły tak sędziwego wieku. Żeby było wiadomo komu tutaj dziękuję wymienię postacie.
Ostatnio pożegnały się z życiem:
- Lusia (prawdopodobnie spadła z ławki na placu w Dom Bojran)
- Alina (tej należy szukać w kartoflisku w Brazylii)
- Wera (ostatnio widziałam ją w kamieniłomach na terenie Tartaru)
- Flora (jeżeli nikt jej nie znalazł to znajduje się nadal pod stołem w Edenie Majklimburskim)
Dużo wcześniej zasnęły na śmierć:
-Janka (na pokałdzie "Wesołego Samotnika" przycumowanego w porcie Vlotryan)
- Balbina (w samochodzie na wybrzeżu gdzieś niedaleko Vlotryan)
Na koniec pragnę podziękować jeszcze twórcy gry oraz wszystkim, którzy pracowali i pracują nad tym by Cantr "się kręcił". To wspaniała gra. Cieszę się, że przez jakiś czas mogłam choć w niewielkim zakresie kształtować jej historię.
Pozdrawiam i żegnam.
