Hm. Mam w ostatnim czasie wrażenie, że Cantr trochę wchodzi w bycie światem pełnym Mary Sue, gdzie gracze umieszczają jakieś swoje alter ego i dostają piany, kiedy postać X w jakiś sposób nie odpowiada ich wizji Jedynego Słusznego Cantra. I skoro postać X nie podeszła mojej postaci A, to moja postać B, C, D, itd. będą jej uprzykrzać rozgrywkę, BO MOGĄ.
Są różne głosy, że cantry zdychają, że to, że tamto, a jest w C sporo naprawdę fajnych postaciek. Które RZECZYWIŚCIE odgrywają, z którymi można prowadzić długie dyskusje, które mają jakieś swoje smaczki (ulubione danie, coś czego się boją, jakieś charakterystyczne gesty, itd), swój sposób mówienia czy silnie zbudowany charakter. Ale mam wrażenie, że sporo z tych postaciek po jakimś czasie odpadnie, bo wspiera się bylejakość, emocje (również te skrajne) są tępione - no bo ej, ktoś bliski postaćce umarł, GET OVER IT, to było już TRZY DNI TEMU. Z jednej strony narzeka się na brak odgrywania, a z drugiej odgrywanie się tępi, bo... No właśnie, bo co? Bo postaćkę A boli, więc postaćka B nie będzie żartować, bo ktoś sobie jeszcze źle o postaćce pomyśli...? Ktoś się nie zgodził z moją postaćką i podważył podstawę jej decyzji? Albo (to już skrajny przypadek) postaćka X nie zgodziła się zrobić dokładnie tego, czego oczekiwała moja postaćka? Toż to zamach. Cios uderzający w gracza. Rzucam nienawiść. Wszędzie, gdzie się pojawisz postaćko, twoje odgrywanie będzie utrudnione.
A potem jest narzekanie, że odgrywania nie ma. Że nic się nie dzieje. Że brakuje ciekawych pomysłów, ciekawych postaci i ciekawych wydarzeń. Ale one nie spadają z nieba, biorą się z pomysłów i działań innych graczy, którzy muszą poświęcić swój czas i energię na zrobienie czegoś fajnego. A jeśli twórcy postaciek-upierdliwców myślą, że nie odczuwa się tego, że zachowania ich postaci biorą się znikąd, no to... Well. Odczuwa się. I jest to upierdliwe, kiedy się w coś wsadzi energię i czas, a jest to regularnie podniszczane, bo ktoś ma silne poczucie krzywdy, spowodowane brakiem całkowitej kontroli nad światem.
Chciałabym rzec jedno. Cantr to fajna rzecz. Naprawdę fajna. Bądźmy też fajni i przelewajmy swoich frustracji na grę. Bo to przecież jest gra, a nasze postacie w grze to nie my. Może mniej przypierdalania, a więcej doceniania czyjegoś wkładu będzie lepszym rozwiązaniem? Ja wiem, że jak coś nie idzie po myśli naszej ulubionej postaćki, to może to być frustrujące, ale serio - zamiast organizować krucjatę, lepiej chyba wziąć głęboki wdech, potem wydech i powtarzać tak długo, aż nam przejdzie. Bo takie akcje chyba najbardziej psują cantry. Odgrywajmy i dajmy odgrywać innych. I częściej doceniajmy małe odgrywanka w grze, bo więcej jest na forum żali niż pochwał

MIŁOŚĆ DLA WSZYSTKICH, NIKOGO NIE OSZCZĘDZAĆ!!!!!111
EDIT: Właśnie zerknęłam - najlepiej odgrywane postaćki - 40 stron. Te wkurzające o 109 więcej. Kiepsko to wygląda, ale wierzę, że damy radę to zmienić.