Na poczatku chce sie zgodzic ze Snake'iem, ten temat jest kiepski, kojarzy sie z gierkami typu The Crimes.
Druga sprawa-slysze wiele hasel-to tylko gra.Nieprawda, to symulacja spoleczna, i strasznie duzo mowi o spoleczenstwie-tym z reala.
W tym sapekcie istnienie "zlych postaci" jest jak najbardziej uzasadnione i wlasciwe-przeciez to odbicie rzeczywistych warunkow.
Bycie"zlym" to zadna rewelacja-czytam ze wielu tym sie tu szczyci.nie rozumiem o co chodzi, bo byc"zlym" znaczy pojsc na latwizne-nie trzymanie sie zadnych zasad, brak szcunku dla instytucji, praw i innych ludzi, a przedewszystkim praw innych ludzi.Z reguly wize sie z wykorzystaniem przypadkowej sytuacji pewnej przewagi - czy chodzi tu o sama sile, ilosc poplecznikow, dana lokacje, stan zdrowia napadanego itd, w wiekszosci wypadkow nie ma to nic wspolnego ze sprytem, przebiegloscia itp, po prostu mieszanina farta , bezwzglednosci, chciwosci i bucostwa-zrobic komus na zlosc przynosi wiekszy fan niz komus pomoc-taka nasz zalosna natura.
Znacznie trudniej , wbrew oczywistym faktom zwiazanym z tym co sie oplaca itd, jest uczynic cos"dobrego" - oczywiscie bezinteresownie.Nie przynosi to z reguly zadnych korzysci, czasami jakis "zboczeniec" odczuje z tego powodu satysfakcje...Pewne jest ze o takie czyny znacznie trudniej, i wielu z nas ciezko na cos takiego sobie pozwolic...W kazdym razie jakos nie znalazlem tematu o "dobrych uczynkach", mimo ze o takie znacznie trudniej i z pewnoscia byly by ciekawsze...
Chodzi mi o to, ze ten temat swiadczy o tym ze tak naprawde wiekszosc z nas woli czynic "zle",czerpiemy z tego satysfakcje i sie tym szczycimy...zapomniano tu o jednej waznej rzeczy - w ten sposob popularyzuje sie "zle" postepki przez sposob ukazania ile z nich radosci plynie, i jakie korzysci materialne przynosza...co to za super wystepek okrasc osade bedac jej szefem ze wszystkich dobr na jakie pracowaly te nieszczesliwe warzywka majac wszystkie klucze itp?Albo zabic jakiegos poczatkujacego , rannego, nieuzbrojonego czlowieczka?Zalosne.
Cantr , przez wzglad na swoja mechanike, po prostu naklania do "niecnych" czynow chodzi mi o brak naturalnych mechanizmow spolecznych ktore w takich sytuacjach maja miejsce(potepienie, samosad, itp), wynikajacy jak juz wspomnialem wlasnie z mechaniki gry...Pozatym jesli chodzi o odgrywanie postaci - wiem ze w grze wystarczy kliknac i koles pada martwy a z jego trupa wysypuja sie dobra jak z meksykanskiej piniaty..ale czy ktos z was kiedykolwiek zastanawial sie jak ciezka by byla taka decyzja w realu?I z jak bys sobie z nia wasza psychika poradzila?Prosilbym o wiecej dobrego role play'ja w tej kwestii...
I jeszcze jedna rzecz - kiedys czytalem temat zwiazany z przeklinaniem...ze jest niefajne i slabe, bo dzieci graja w Cantra i je czytaja...HELLO?...po pierwsze, dzieci znaja hasla o jakich my nie mamy pojecia, i ze przy nas ich nie uzywaja, nie znaczy ze ich slownik (jesli chodzi o wulgaryzmy) jest skromniejszy niz nasz-zdiwilibyscie sie.Po drugie...heh..symulacja zlozonosci spoleczenstwa i interakcji w nim panujacych bez wulgaryzmow?Sztuczne?Malo powiedziane.I najwazniejsze - uczmy dzieci ze bardziej oplaca sie napadac i krasc, ale bron boze, nie przeklinajmy przy nich....Prosze, ludzie, dajcie spokoj

.Ruszcie glowa
Koncze bo sie zmeczylem, pojde teraz na street, znam jedno miejsce z dala od ludzi i zaciemnione, wiem o ktorej wracaja tamtedy ludzie z roboty, poczekam sobie na jakas samotna pania, albo dobrze ubranego chlopaczka...mam fizyczna przewage nad wiekszoscia ludzi w realu, pozatym w 15 minut mozna zarobic wiecej niz wiekszosc z nas przez pare dni jak dobrze sie trafi, potem skocze do mamy i wyniose jej z domu wszystkie wartosciowe sprzety-wiem gdzie jest bizuteria i gotowka, to dopiero bedzie lup, zeby nie bylo lipy podrapie zamek i zrobie w mieszkaniu burdel.Nastepnego dnia stane przed lustrem i spojrze sobie w oczy - jestem taki sprytny, przebiegly i zajebisty...napewno lepszy niz wiekszosc ludzi, hehe, wczoraj to udowodnilem, co nie?
Ucieszycie sie jak sie kiedys spotkamy na ulicy?Dzieki nam takich jak ja moze byc wiecej, rozumiecie, bo poki co jest ich wciaz za malo...
Zapraszam do namyslu i pozdrawiam, sorry za te moraly ale i tak sie wstrzymuje
