*siada na krzesle pomiędzy ludźmi o podkrążonych oczach i z niepodłączonymi myszkami w dłoniach w pomieszczeniu gdzie na ścianach znajdują się rysunki budynków i pojazdów, a na ziemi leżą porozrzucane notatki i gdzieniegdzie nowe kamienne młotki*
Witajcie ponownie...
Kiedyś miałem problem podwójny... Uzależnienie od Cantr jako gry i od Cantr jako Forum... Przyszedł jednak ten dzień, gdy trzeba było zadecydować... Albo gra, albo forum... Odpowiedź nie była zbyt trudna...

Na forum przestałem się udzielac i jedynie od czasu do czasu przeglądałem topiki, raz na dłuższy czas rzuciłem jakiegoś posta... Ale w Cantr? W Cantr się dopiero rozpętało
Znów minęło trochę czasu, a ja wciąż jestem uzależniony...
Gnom wrote:Saaq wrote: znów wchodzi schemat odpowiedzialności jaka spoczywa na barkach moich postaci Confused Pomino iż nie są u władzy...
Jeszcze.

Gnom - miałeś rację... Dziś jedna już jest... :/ Tylko jedna i aż jedna, a to chyba tylko dlatego, że na pozostałe nieraz braknie mi minutek
A władza pochłania mnóstwo czasu, wymaga sporego wysiłku i zaangażowania...
Coraz bardziej przeraża mnie czas sesji... Wybór pomiedzy nauką, a Cantr... I tak jak to było do tej pory... Nauka napewno nie wygra

'Tylko na chwilę... Szybko się kliknę i będzie z głowy

". Albo - "musze coś zrobić, bo jestem za to odpowiedzialny

"
A jednak wydaje mi się, że tłumaczenie się wirtualą odpowiedzialnością za postacie nie jest żadnym wytłumaczeniem i jest bzdurą wobec rzeczywistości...
Żeby bylo jeszcze śmieszniej ile razy podejmę decyzję o dobrowolnym spędzeniu całego dnia na uczelni walcząc ze sobą i powtarzając "REAL JEST WAŻNIEJSZY, real jest ważniejszy, real jest ważniejszy, real ..."- w Cantr dzieją się najbardziej nieprzychylne zdarzenia (rabunki, napady, kłusownictwo i inne pierdoły

) Niby zbieg okoliczności, a jednak :/
Ciekawe też jak będą wyglądały wakacje

Wyjazdy, plany i obowiązek przeprowadzania badań do mgr-ki

To będą moje pierwsze wakacje od momentu przyłączenia się do społeczności Cantr...
Doprawdy jestem ciekaw jak to wszystko się potoczy...
*widzicie jak Saaq oddokowuje krzesłem w stronę budynku namalowanego na scianie z nabazgranym napisem 'unnamed location'*