Ja ostatnio mam bardzo mieszane uczucia:
Z jednej strony jestem mocno związany z moimi (obiema) postaciami...
Szczerze powiedziawszy nie rozumiem graczy z 15tką postaci... Nie pozwala to ani się do końca zaangazowac w daną postać i szybko zaniedbuje się sporą część na rzecz tych wybranych - ulubionych, reszta - to (w przypadku większości graczy) postaci-kłody... Przyszedł, przedstawił się, dostał jedzenie, osiedlił się i pracuje, śpi, je, pracuje, śpi, je, pracuje, spi, mówi, ze jest głodny, je, śpi... itd...
Poza tym samego czasu starcza mi ledwie na 2 w porywach do 3 (kiedyś) postaci... Obie w rozwiniętych osadach...
Z drugiej jednak strony: Przeczytanie logów u obu postaci z jednego dnia wymaga sporo czasu, a nieraz i sporo samozaparcia

Z tego względu jedna z postaci często jest zaniedbywana na rzecz drugiej... Odwrotnie zdarza się wyjątkowo rzadko

Ja zatem mam jedną postać przysypiającą - spora część 'hurtowników'

ma ich duzo więcej...

No ale wróćmy do mnie... 15 sami muszą sobie radzić... Ma to zapewne swoje plusy... Gracz nie identyfikuje się do tego stopnia ze swoimi postaciami, widzi przejrzyściej granicę IC/IR... O co trudniej przy 1-3 postaciach...
Również pojawia się u mnie bardziej przywiązanie do postaci innych graczy, niż do własnych... I ta "odpowiedzialność" wobec postaci innych graczy... Powoduje ona jednak, że Cantr staje się obowiązkiem... A to już boli...
Cantr nie może się znudzić... Może jedynie zamęczyć...
Z tego względu pomimo przywiązania do postaci, widmo krzyzyka jest również realne... Kiedyś zapewne go w końcu wcisnę, lub poprostu "zapomnę" ustawić 'on leave'

Nigdy nic nie wiadomo... Jak tak spoglądam w na ostatnie pół roku i widzę ile mogłem w tym czasie dokonać w realu zamiast siedzeć przed Cantr to mnie szlag trafia...