Page 6 of 171

Posted: Fri Feb 24, 2006 8:52 am
by lukaasz
Szwana Beri - Kartograf. wedrowala po *fic robiac mape. Prawdopodobnie zmarla z glodu.

Gareth - wedrowal po *fic ze znajomymi w poszukiwaniu hematytu. Kiedy go znalezli okazalo sie ze skonczylo sie im jedzenie. Wyruszyli wiec szukac jedzenia. Gareth szedl troche za reszta. Znajomi zeby nie tracic czasu zostawiali notki gdzie ma sie kierowac, jedna z notek musiala zostac skradziona poniewaz Gareth nigdy nie dotarl do miejsca z jedzeniem.

Posted: Fri Feb 24, 2006 1:18 pm
by Garreth
dla wyjasnienia co do Garetha, zbieznosc mojego nicka na forum jest calkowicie przypadkowa z ta akurat postacia;) (swoja droga jedna z moich postaci widziala te notatki)

Posted: Mon Feb 27, 2006 10:33 am
by Exor
Bubborn
Znalazłem jego ciało oraz krótki dziennik, który zaczął prowadzić tuż przed śmiercią. Mieszkał w nieurodzajnym miejscu, tylko piach i ryby. Było tam w sumie 4 osoby, lecz zmarły z głodu na jego oczach. Bubborn przeżył dłużej licząc na to że zdąży uwędzić ryby, które pozostawili jego zmarli towarzysze. Niestety nie udało mu się. Być może przeszkodziła mu w tym łódź, ktra dobiła do brzegu jego osady. Bojąc się że to piraci, schował się za osadą, nie wiadomo ile dni stracił czekając w ukryciu.

Posted: Sat Mar 04, 2006 10:44 am
by CzerwonyMag
<b>SAM ???</b>
Kiedy dotarłem do pewnej lokacji było tam ledwie kilka osób na czele z tajemniczym trzydziestoletnim mężczyzną. Moja młoda postać pierwszy raz spotkała się z tak starym mieszkańcem. Warunki w lokacji były dobre więc postanowiła założyć tam osadę. Zabrakło ledwie paru surowców. Po kilku dniach bez słowa tajemniczy trzydziestolatek zmarł zostawiając po sobię mapę (w okolicy nie bylo zadnej mapy) i najpotrzebniejsze dla poczatkujacej osady drewno i kamień... Mojej postaci zrobiło się naprawde przykro bo kiedy tam dotarła czuła że ten męzczyzna pomoże przy osadzie i paradoksalnie pomogł - umierając... :( To smutne, ale nawet nie poznaliśmy jego imienia. Z notatek wywnioskowałem że to sam (bo to słowo było napisane wielką literą :P)
Mam zamiar postawić mu kiedyś pomnik...

Posted: Sat Mar 04, 2006 6:31 pm
by AUTO
Jaanus
Moja postać urodziła się na słabo zaludnionej wyspie (właściwie tylko jedna kolonia) ale postanowiła podjąć wyzwanie i zwiedzić wyspę. Zaczęła iść wgłąb wyspy ale nigdzie nie było jedzenia, zapasy się skończyły i zaczęła głosować. W pewnej osadzie znalazła zwłoki mężczyzny a obok testament. Napisał, że nie znalazł jedzenia i że mogę sobie wziąć jego surowce w zamian za pochówek. Moja postać wzięła je ale nie pochowała go, bo sama była bliska śmierci głodowej i liczył się czas. Poszła dalej i w ostatnim momencie znalazła lokację z jedzeniem, bardzo zasobną lokację. Postanowiła założyć tam osadę. Za punkt honoru postawiła sobie też wrócić pochwać Jaanusa. Chce też jego imieniem nazwać pierwszy pojazd jaki zbuduje.

Posted: Sat Mar 04, 2006 7:22 pm
by Diabelek
Amadeusz Jontrab

Pojawil sie w pewnym duzym miescie i chcial prowadzic zywot inny niz wszyscy. Pragnal zostac naukowcem. Prosil o wszytkie zadnie rosliny, obiecywal, ze w zamian bedze przedstawiel wyniki prac naukowych. Pozniej zamilkl, lecz dokarmiany zyl jakis czas, az umarl na atak serca...

Posted: Mon Mar 06, 2006 6:08 pm
by lukaasz
Tamara - Pomagal budowac piekarnie w Vlouirryan Hills. Dzielnie wedrowala po kamien i inne surowce. Przez dlugi czas byla najambitniejsza pracownica piekarni, dzielnie walczyla w obronie wioski w chwili najazdu kiedy chciano zabic mieszkancow i przejac piekarnie. Byla wysmienita piekarka i swietnie zbierala pszenice. Pracowala bardzo ciezko. Pewnego dnia bez slowa usnela, mieszkancy dokarmiali ja az pewnego dnia umarla na atka serca.

Łukasz Drakon - Dlugi czas spedzil przy budowie tej samej piekarni co Tamara. Pewnego dnia stwierdzil ze to za spokojne zycie dla niego, dostal swoja porcje chleba i ruszyl w swiat. Po kilku latach wrocil, ale juz nie odezwal sie slowem.

Posted: Thu Mar 09, 2006 10:22 pm
by Hal
Loer Znany podroznik i kartograf. Poczatek swojego zycia spedzil w Vlotryan gdzie zbudowal wraz z przyjaciolmi dom. To On byl wspolautorem znanej mapy S-Mapa wyspy Vl*rian
Loer nie usiedzial dlugo na miejscu, wyplynal w rejs by robic mapy nowych ladow.
Z pierwszej wyprawy wrocil po kilku latach wraz z dziennikiem pokladowym gdzie cala podroz byla pieknie opisana. Jednak z drugiej wyprawy nie wracal dlugo . Po kilku latach jakis podroznik przyplynal Nadzieja (statkiem na ktorym wyruszyl Loer) i poinformowal, ze statek stal na mieliznie, na otwartym statku znalazl on ciala ludzi w tym Loera.
Byla tam jeszcze zyjaca kobieta iminiem Paula ale i ona zmarla na zawal po kilku dniach.

Posted: Sat Mar 11, 2006 2:21 pm
by PRUT
Jazon - Awanturnik, strażnik, tropiciel kłusowników, posiadacz pierwszego bumerangu oraz samozwańczy admirał floty we Vlyryan

Urodził się we Vlotryan, jednak gnany potrzebą poznania świata ruszył na poszukiwanie przygód, których miał nie mało. W rekordowym czasie 11 dni pieszo dotarł do Vlyryan opisując ten fakt w jednej ze swych publikacji. Tam tez na zamówienie zrobiono dla niego pierwszy bumerang.
Dalsze jego losy zwiazane były z Los Liberos dokąd trafił tuż po ukształtowaniu się dyktatury Sióstr. Brał udział w pierwszym ataku na las Vlouiryan (dzisiejsze Bearwood), a także wsławił się pogonią za złodziejem młotka z Los Liberos, aż do lasów vlyryanskich. Badał też głośną sprawę Duszana.

Niestepliwy i odważny zapuścił się na cypel (do jedynego miejsca gdzie były zwierzeta) by zdobyć surowce na najważniejsze narzędzia a także odwiedził Zakon Zygurda w czasach najwiekszej eskalacji konfliktu z LL.

O jego późniejszych dziejach historia milczy, widziano go jak szedł ze swym niesmiertelnym bumerangiem, do Vlotryan - miejsca urodzin - gdzie jak głosi plotka... zmarł.

Posted: Sun Mar 12, 2006 10:21 pm
by magicek
Angela - nie zrobila nic wielkiego, takze nie byla wogle znana. Zabita ciosem kosciana dzida, przez morderczynie, ktorej wczesniej ufala.

Moja pierwsza postac jaka umarla :( czulem sie okropnie...

Posted: Mon Mar 13, 2006 8:35 am
by KilDar
Bibliotekarz Josef
Czuje ze ten swiat moze byc calkiem przyjazny. Zorientowalem sie, ze jestem ekspertem od budowy lodzi. To dobrze, przynajmniej zapracuje na zywnosc bo jej zdobywanie przychodzi mi z trudem, wydobycie kamienia tez jest dla mnie latwe.
Od znajomego dowiedzialem sie ze ludzie w tej wiosce maja rozne zdolnosci i
stopniuja je w dziwnym jezyku OCC: Awkwardly, Novicely, Efficiently, Skillfully, Expertly:OCC
Kiepsko mi idzie walka, jakos niezrecznie czuje sie uderzajac druga istote.
Także naprawa rzeczy dobrze mi idzie, chyba bede ekspertem w sprawach rzemieslniczych.

Tyle po sobie zostawil... kim chcial byc na poczatku widac po imieniu, ale jakos nie mial do tego pociagu jak sie okazalo... wolal zostac rzemieslnikiem. Przeniosl sie razem z reszta osadnikow ze starej wyspy na nowy lad.
Byl mistrzem w wytopie i tym sie glownie zajmowal, pomagal tez budowac narzedzia, maszyny. Byl skromny i raczej lubiany. Przykro bylo kiedy odszedl. Pochowano go z szacunkiem.

Posted: Thu Mar 16, 2006 6:08 pm
by Vivaldii
Osvald

Jego smierć była dla wielu zaskoczeniem. Zawsze pracowity i sumienny. Obdarzony silną wiarą. Długo poszukiwał zawodu, w którym się spełni. W końcu został zbrojmistrzem i rzemieślnikiem. Jego kłopoty ze zdrowiem zaczęły się po powrocie z wyprawy po drewno. Stał się milczący i rzadko się budził. Włożył duży wkład w pracę nad konstrukcją maszyn potrzebnych do rozwoju osady. Na pracy tej stracił resztki swych sił. Nigdy nie miał okazji wyruszyć w morze choć było to jego marzeniem.


Jego grób był pierwszy na stoku pewnego wzgórza skierowanego ku północy.

Posted: Sat Mar 18, 2006 1:02 am
by Gnom
<b>Jo-Aigore</b>

Urodzil sie nie tak dawno we Vlyryan Fields (west). Bylo to juz po odplynieciu dawnych mieszkancow. Panowalo wtedy "bezkrolewie", a wladze zaczal przejmowac niejaki Morgon. Jo-Aigore wdal sie wtedy w publiczne dyskusje o podlozu ideologicznym. Niesamowicie zmobilizowal i obudzil tym mieszkancow i samego Morgona. Dzieki temu posunal rozwoj kulturalny tego miejsca o jakies 5 lat. Niedlugo potem zostal zastepca rzadzacego lokacja. Czesto zapadal w dlugie spiaczki, ale gdy sie budzil jego uwagi i rady byly niezwykle cenne i trafne. Po jakims czasie wpadl w cos na ksztalt szalenstwa - zachowywal sie bardzo dziwnie, prawie caly czas byl w spiaczce a budzil sie tylko gdy jakies surowce lub narzedzia byly niezastapione. Po pewnym czasie schowal sie wraz z calym ekwipunkiem do Magazynu. Tam tez zmarl na atak serca. [*]

Posted: Sun Mar 19, 2006 11:03 pm
by Vivaldii
Bjornil - Skald

Zmarł po wieloletniej walce ze śpiączką. Najbardziej wyjątkowy z siódemki, która powołała do życia plemię Bojvingów. Pełen pomysłów i radości. Zawsze szukający okazji do zabawy i śpiewu. Wynalazca bojvinskiego spirytusu ryżowego, konopnego piwa, nalewki żmijowej. Wielki miłośnik palenia fajki. Twórca tak wspaniałych pieśni jak "Na Narwala" i "Drakkar". Obdarzony wyjątkowym głosem. W młodości wiele podróżował. Jego duch będzie obecny w plemieniu tak długo jak będzie żył choć jeden Bojving.


Dziekujemy Ci za wszystko.

Posted: Mon Mar 20, 2006 10:02 am
by w.w.g.d.w
Miriew - kumpel w interesach i od dawna znana mi postac,niestety nie dozyl trzydziestki,rozdzielilismy sie na kilka dni i to wystarczylo by natknal sie na postac starsza i lepiej uzbrojona i zaczol z nia jakies spory co w rezultacie doprowadzilo go do Krainy Wiecznych Łowow,te zdarzenie mialo duze znaczenie dla mojej postaci.