Page 4 of 171

Posted: Mon Nov 21, 2005 8:44 am
by Mark
Katia Ivanovna - dziewczyna która była w Bearwood (obecnie protektorat Vlyryan i LL) gdy Robin Hood wraz z ekipa tam przybył. Chciała spokojnie umrzeć ale przed śmiercią chowała jak najwięcej ciał by jej własne nie przyczyniło się do zasmiecenia okolicy...
Nie mogła znieść krzyków przeciwników Robina i w końcu zdecydowała się przyłączyć do jego ekipy lub ewentualnie odejść na wschód. Planowali stworzyć w Bearwood niezależną osadę. Ktoś obdazył ja głebokim uczuciem i dotąd krąży po wyspie wiersz jej poświęcony.
Zmarła z głodu zamknięta w lesniczówce po ataku sił Vlyryan na Berawood.

Borys Jeszcze jeden z ludzi którzy dołaczyli do Robin Hooda w bearwood jako reakcje na zachowanie zwolenników Los Liberos. Przyjaźnił się z Katią i planowali razem wyprawę na wschód. Zmarł wraz z nią w leśniczówce

Posted: Wed Nov 23, 2005 1:06 pm
by CyboRKg
Elia - wazna osobistosc w pewnej duzej firmie, postac ze wszech miar pozytywna. Zmarla w rodzinnej lokacji po przyniesieniu waznych wiesci.
Siem Asz - prosty wiesniak, sluga szlachty. Postac charakterystyczna ze wzgledu na zabawny sposob mowienia.
Eliza Orzeszek - pogodna dziewczyna o barwnym zyciorysie, wielu postaciom bedzie jej brakowac. Rozdala wszystko co miala i zmarla na zawal :cry:

Posted: Wed Nov 23, 2005 1:23 pm
by Guest
Ewa - szalona obronczyni zwierzat. Zmarla dosc tragicznie, kiedy mieszkancy jednej wioski zaczeli miec dosc jej grozb.

Posted: Wed Nov 23, 2005 10:36 pm
by Snake
Lump - człowiek który żył marzeniem o podróżach swoją łódką, która nosiła jego imię... Kapitan umarł, ale nie zapomnimy o nim dopóki łajba się nie rozsypie.

Vermin - na początku pojawił się jako kłusownik, kilka uderzeń nawróciło go na dobrą drogę, został rybakiem i szło mu świetnie... aż pewnego dnia znaleźliśmy jego ciało nad wodą...

Posted: Wed Nov 23, 2005 10:54 pm
by NiKnight
Jurand - miał krótkie i tragiczne życie, urodził się na 'angielskiej' wyspie, pierwszego dnia po uzyskaniu pełnoletności zaatakował go dzik, bardzo go raniąc. Udał się od razu w bezpieczniejsze miejsce. Po paru dniach wędrówki dotarł do osady, która nakarmiła go, dała surowce i kilka wskazówek. Niestety osada była zbyt mała by mógł swobodnie w niej pracować, dlatego po zrobieniu noża i tarczy dla ochrony przed niebezpieczeństwami wyruszył w stronę wybrzeża. Po wielu, wielu dniach wreszcie udało mu się ujrzeć ocean, pierwszy raz widział taki bezkres wody. Usiadł na brzegu przez chwilkę wpatrując się w dal. Zapragnął być na którymś okręcie, które widział, poczuć smak przygody. Postanowił więc zbudować sobie łódź, prostą łódź, która pozwoliłaby mu zrealizować marzenie. Po krótkiej rozmowie z mieszkańcami zabrał się do roboty. Pierwszą rzeczą o jakiej pomyślał było jedzenie: "tam na morzu wśród fal mogę być długo, potrzebuje więcej jedzenia niż mam". Po zebraniu ryżu postanowił wyruszyć po drewno. Niestety w czasie snu okazało się, że do osady przypłynęli piraci, zabili wielu jej mieszkańców a tych, których nie mogli zamknęli w domku. Siedząc wraz z kilkoma osobami, z czego dwie z nich zszokowane nie dawały oznak życia znosił niedole niewoli. Lecz wspierały go duchowo inne osoby, pocieszały a nawet dostał bransoletkę, którą traktował jak amulet, jak nadzieję, że uda mu się raz jeszcze spojrzeć na upragnione morze. Po wielu dniach wreszcie wyczerpany obudził się i rozejrzał, był na zewnątrz! Okazało się, że z sąsiedniej osady przybyli mieszkańcy na ratunek, otworzyli drzwi i wypuścili wszystkich, którzy nie spali. Jego samego wynieśli, czyżby bransoletka na jego ręku ocaliła go? Tak myślał. Długo nie czekał, po krótkiej rozmowie wyruszył do lasu po drewno, gdy tylko dotarł przeraził się, jego oczom ukazał się obraz zniszczeń, pełno porozrzucanych narzędzi i ciał. Zrozumiał, że piraci też tutaj byli. Chciał więc jak najszybciej opuścić las, odwrócił się by iść i nagle przed jego oczami zabłysnęła szabla. Była to ostatnia rzecz jaką widział....

Posted: Thu Nov 24, 2005 6:49 am
by WojD
Piękne epitafium... Życie Juranda, mimo iż tak krótkie rzeczywiście zasługuje na pamięć.

Posted: Sun Dec 11, 2005 7:04 pm
by OktawiaN :)
<b>Zbyszek</b>- :roll: zyl, byl, glodowal i umarl. Szkoda chlopa :cry:

<b>Felix</b>- Spisywal mape na najwielkszej polskiej wyspie. Plynac statkiem spotkalismy w kilku miejscowsciach coraz dokladniejsza mape az znalezlismy zwloki z notatka, w ktorej bylo napisane ze umiera z glodu.

Posted: Thu Dec 15, 2005 7:16 pm
by PRUT
Kinga - Znienawidzona w niektórych miejscach Starej Wyspy, uwikłana w morderstwo Duszana oraz kilka innych nieprzyjemnych spraw. Na koniec kariery żeglowała po dalekich wodach. Zmarła gdzieś pośród fal. Ponoć jej statek-widmo wciąż gdzieś pływa i straszy żeglarzy.


hahaha najbardziej mroczna z moich postaci i jedna z dwóch kobiecych. Druga wciąż żyje - uważajcie!!

Posted: Sat Dec 17, 2005 12:45 pm
by Uosiers
Ana - zmarla z nieznanych przyczyn na nowej wyspie, pomagala organizowac osade Esdragon.

Posted: Sat Dec 17, 2005 12:57 pm
by nowy kamienny mlotek
Egwene Krolowa Vlotryan

Zapadla w spiaczke z ktorej nigdy nie wyszla. Choc sa tacy, ktorzy twierdza, ze umarla z glodu to jednak jest nieprawda. Przed smiercia otrzymala kilogram ryzu ale bylo dla niej za pozno.

Egwen to jedna z barwniejszych postaci polskiej strefy. Zyla stosunkowo dlugo i aktywnie nie liczac ostatniego okresu spiaczki.
Miela wiele pomyslow, ktore zostaly zrealizowane w Vlotran.

Co ciekawe to pierwsza wirtualna smierc, ktora przezywala nie tylko moja postac ale i ja. Gdy Egwen odeszla poczulem sie jakbym naprawde stracil kogos bliskiego, kogo dlugo znalem.

Nie ma innej gry na swiecie, ktora pozwalala by na wczucie sie tak w role by wirtualne emocje staly sie emocjami realnymi.

Posted: Sat Dec 17, 2005 1:00 pm
by lukaasz
Thorgal - Mieszlak i budowal osade w Vlouirryan Hills.
Pewnego dnia wybral sie po kamien, kiedy wrocil popracowal kilka dni kielnia i umarl.

Posted: Sat Dec 17, 2005 2:17 pm
by WojD
Johnny - przez wiele lat odezwał się tylko raz. Ciężko pracował opętany jakąś ideą. Współmieszkańcom pozostawił po sobie łódkę Dorwać Oberona... Ciekawe, czy kiedyś dowiemy się, o co mu chodziło i dokończymy jego plan?

Posted: Tue Dec 20, 2005 10:04 pm
by marol
Felis Domestica - spotkałem go na początku mojej przygody z grą, gdy na wyspie *fic hulał wiatr, a spotkanie człowieka było świętem. Moja postać chciała założyć z nim osadę, lecz po wybraniu się na badanie okolicy zgubiliśmy swój ślad.

I oto po dziesięciu latach klamra się zamknęła i moja postać znalazła jego grób oraz list pożegnalny na drugim krańcu wyspy. Okazało się, że również wybrał żywot kartografa, tyle, że miał mniej szczęścia.

Muszę przyznać, że ruszyło mnie to jak ostatnio mało co w tej grze.

Posted: Wed Dec 21, 2005 12:46 pm
by PRUT
wojd wrote:Johnny - przez wiele lat odezwał się tylko raz. Ciężko pracował opętany jakąś ideą. Współmieszkańcom pozostawił po sobie łódkę Dorwać Oberona... Ciekawe, czy kiedyś dowiemy się, o co mu chodziło i dokończymy jego plan?


Johnny Walker - bo tak brzmiało jego pełne nazwisko wędrował po świecie Cantr od wielu wielu dni. Był jednym z pierwszych ludzi przed wielkim boomem demograficznym. Urodził się we Vlyryan, odwiedził Vlouryian (kiedy jeszcze nie było nawet planów LL), wędrował po ziemiach Zakonu, kiedy Yves Yon jeszcze sie nie urodził, zwiedził pólnocne lasy, wschodnie wybrzeże i cypel. Po ostrym zatargu z Oberonem na cyplu postanowił się zemścić, co uniemożliwiła mu nagła śmierć na wschodnim wybrzeżu.
Mapy swoich odkryć nigdy nie opublikował, choć początkowo miał taki zamiar - nagle okazało się, że wiele map już zostało zrobionych prze ludzi od niego młodszych - ale to już pozostanie zagadką tego świata...

Posted: Wed Dec 21, 2005 2:03 pm
by Guestynka
Kolos - urodził sie na ziemiach zakonu zygurda i chyba nigdy ich nie opuscił - był troche niznosny a pózniej zaczął budować swój własny grobowiec. Zmarł w trakcie murowania (wykonał 6% projektu)