Jak dla mnie patologiczną (a dla pewnych zagranicznych graczy idealną) jest sytuacja w Cantr, w której rozwój osady polega na:
1. biedne zadupie z golasami nie ma nic, więc zbiera hematyt/węgiel rękami żeby sprzedać przepływającym handlarzom
2. bogaci handlarze mający gumę, stal i sto innych surowców sprzedają rzeczy potrzebne na świder biorąc za to hematyt po cenie wydobycia ze świdrem lub wyższej (a więc biedne ludki z zadupia "przepłacają" czterokrotnie)
3. ludzie z zadupia składają sobie młotkiem świder i są zaawansowaną osadą. Mogą handlować ze wszystkimi po światowych stawkach i kupią sobie wszystko. Tadam! Pominięto kilka przewidzianych przez grę poziomów rozwoju (kościane narzędzia, wytopy w dymarce, stal, stalowe narzędzia), jest super.
A więc odnosząc się do tematu - w grze tego typu trzeba zadbać o to, żeby prymitywna osada miała prymitywnie, ale żeby wymagała do swego właściwego funkcjonowania tylko podstawowych surowców. Natomiast osady zaawansowane technologicznie do swego działania powinny potrzebować wielu różnych, w tym rzadkich, surowców. Teoretycznie coś takiego dałoby się wprowadzić i w Cantrze (zaczynając od psucia się maszyn wydobywczych i konieczność naprawy z użyciem surowców), ale jak wiadomo gdy wspaniałomyślnie da się komuś zabawkę to nie wolno jej już nigdy odbierać.
Nie bardzo podoba mi się rozwiązanie tego przez system wiedzy i nauki. System z H&H bywał wkurzający, bo trzeba było zrobić coś tam, by móc zrobić inne coś tam będące "dalej". Pewnie i w "Lepszym Cantrze" mogłoby się zdarzyć tak, że drzewko zależności przebiega, by zahaczyć o jak najwięcej rzeczy po drodze. Czyli że do kowalstwa potrzebna jest wiedza z wytopu czy coś w tym stylu.
W nowej Cantropodobnej grze nie powinno być jak dla mnie żadnej magii i tego typu pierdół, musi być jednak wspomniany sensowny system ekonomiczny.
I zdecydowanie lepszy system walki - obecnie próbujemy poprawić go w Cantr, ale wiadomo, że lepiej wymyślić coś dobrego od zera, niż wprowadzać poprawki do czegoś co już sobie działa. (głównie mówię tu o cyrkach z przeciąganiem).
Jak dla mnie "ciągły czas" to nie jest jakaś ważna sprawa - system turowy w Cantr moim zdaniem daje radę.
Podobnie "wciskanie" w grę jakichś questów mogłoby prędzej zaszkodzić.
I podobnie zmuszanie graczy do wychowywania dzieciów, łączenia się w pary i inne takie. To powinna być opcja, nie nakaz. Nie każdy po ciężkim dniu pracy i opiekowania się dziećmi w RL ma ochotę odpalić grę w której robi dokładnie to samo

Hmmm... ponadto mniejszy świat i jakiś sposób premiowania także mniejszych lecz aktywnych osad przy lokowaniu nowych postaci.
Zastanawiam się jednak jaki to mógłby być system i nie mam pomysłu.
