Re: Odgrywanie i charakter postaci.
Posted: Sat Jan 01, 2011 8:06 pm
Witaj Ula, miło spotkać i poza zielonym
Podobnie jak Tehanu uśmiałam się, bo faktycznie Twoje postaci znajdują się w czołówce najlepszych jakie udało mi się w Cantr spotkać, a przynajmniej mam wrażenie że są to Twoje postaci (ah ah, jak pięknie być wazeliniarzem
).
Na litość trzeba sobie zasłużyć, Shan.
A teraz po kolei.
Raz - kreowanie postaci.
Nie chodziło mi o to, żeby poczynić konkretne i sztywne założenia, że postać ma być powiedzmy kucharzem w ZU, bo takie prowadzenie postaci będzie przeciwko NZ, skąd niby ta postać ma chociażby wiedzieć że w zielonym jest sama Zatoka. Chodziło mi raczej o poczynienie założeń i pokazanie ich na przykładach, które niektórzy wzięli za sztywne pomysły na odgrywanie. Otóż nie, ja mówię o tym że siadając do tworzenia postaci można pomyśleć sobie że fajnie by było być powiedzmy tym kucharzem, tworzę postać i trafia mi się świetny kucharz - fajnie, połowa drogi do celu przebyta za kliknięciem jednego przycisku. Nie trafił się? Cóż, albo jesteśmy uparci i uczymy się gotować przypalając wodę na ziemniaki (o zgrozo, to też można odgrywać!), co przy okazji daje jakiś długofalowy cel naszej postaci która przestaje żyć z dnia na dzień, tylko tym co się dzieje w danym miejscu a zaczyna mieć marzenia i jakąś tam swoją drogę, przez co staje się ciekawsza i dla gracza i sądzę że również dla innych.
I oczywiście, że największy wpływ na postać ma miejsce w którym się pojawi oraz oddziaływania z innymi postaciami, ale nic nie stoi na przeszkodzie by połączyć obie te rzeczy.
Dwa - gram dla siebie czy dla innych.
Uważam że każda osoba która poświęci choć odrobinę czasu na to, by pomyśli odrobinę nad postacią, nad jej charakterem, każdy kto odgrywa troszeńkę więcej niż to już wspomniane przeze mnie *całuje ją* gra też dla innych, a śmiem twierdzić że bez innych graczy Cantr by nie istniał. Poza tym... nawet w zielonym wszyscy są zapatrzeni w koniec własnego nosa, żeby grać tylko i wyłącznie dla swojej przyjemności? A czy przypadkiem nie sprawia wam przyjemności granie z ciekawą postacią? To transakcja wiązana, Wy się staracie dla przyjemności innych? Może i inni postarają się dla waszej przyjemności.
Trzy - pisanie książki a pisanie ciekawego opisu.
Shan, śmiem twierdzić że pomiędzy tymi dwiema rzeczami istnieje pewna różnica i wcale ale to wcale nie nawołuję do pisania książek zamiast opisów, co więcej sama bym się mocno wkurzyła gdyby przy najmniejszej czynności jakiejś postaci musiała czytać kilka czy kilkanaście linijek tekstu opisujących poruszenie ręki łącznie ze skrzypieniem stawów w małym palcu lewej dłoni. Kwestia dobrego smaku i wyczucia.
Shan wrote:*Wchodząc na forum, oraz przeglądając tematy nuci piosenkę jednego z zespołów za którym przepada zatytułowaną Good Die Young, i pobieżnie przebiegając po tematach zatrzymuje się na tym jednym* Niee no! Litości.
Na litość trzeba sobie zasłużyć, Shan.
A teraz po kolei.
Raz - kreowanie postaci.
Nie chodziło mi o to, żeby poczynić konkretne i sztywne założenia, że postać ma być powiedzmy kucharzem w ZU, bo takie prowadzenie postaci będzie przeciwko NZ, skąd niby ta postać ma chociażby wiedzieć że w zielonym jest sama Zatoka. Chodziło mi raczej o poczynienie założeń i pokazanie ich na przykładach, które niektórzy wzięli za sztywne pomysły na odgrywanie. Otóż nie, ja mówię o tym że siadając do tworzenia postaci można pomyśleć sobie że fajnie by było być powiedzmy tym kucharzem, tworzę postać i trafia mi się świetny kucharz - fajnie, połowa drogi do celu przebyta za kliknięciem jednego przycisku. Nie trafił się? Cóż, albo jesteśmy uparci i uczymy się gotować przypalając wodę na ziemniaki (o zgrozo, to też można odgrywać!), co przy okazji daje jakiś długofalowy cel naszej postaci która przestaje żyć z dnia na dzień, tylko tym co się dzieje w danym miejscu a zaczyna mieć marzenia i jakąś tam swoją drogę, przez co staje się ciekawsza i dla gracza i sądzę że również dla innych.
I oczywiście, że największy wpływ na postać ma miejsce w którym się pojawi oraz oddziaływania z innymi postaciami, ale nic nie stoi na przeszkodzie by połączyć obie te rzeczy.
Dwa - gram dla siebie czy dla innych.
Uważam że każda osoba która poświęci choć odrobinę czasu na to, by pomyśli odrobinę nad postacią, nad jej charakterem, każdy kto odgrywa troszeńkę więcej niż to już wspomniane przeze mnie *całuje ją* gra też dla innych, a śmiem twierdzić że bez innych graczy Cantr by nie istniał. Poza tym... nawet w zielonym wszyscy są zapatrzeni w koniec własnego nosa, żeby grać tylko i wyłącznie dla swojej przyjemności? A czy przypadkiem nie sprawia wam przyjemności granie z ciekawą postacią? To transakcja wiązana, Wy się staracie dla przyjemności innych? Może i inni postarają się dla waszej przyjemności.
Trzy - pisanie książki a pisanie ciekawego opisu.
Shan, śmiem twierdzić że pomiędzy tymi dwiema rzeczami istnieje pewna różnica i wcale ale to wcale nie nawołuję do pisania książek zamiast opisów, co więcej sama bym się mocno wkurzyła gdyby przy najmniejszej czynności jakiejś postaci musiała czytać kilka czy kilkanaście linijek tekstu opisujących poruszenie ręki łącznie ze skrzypieniem stawów w małym palcu lewej dłoni. Kwestia dobrego smaku i wyczucia.