Po dłuższej przerwie powrót do gry.
Choć sporo rzeczy w Cantrze zostało poprawionych, dodanych, dopracowanych...To jednocześnie- jak dla mnie, jeszcze mocniej widać wymęczenie Cantr II. Ani psujowatość, ani bajery technologiczne nie zmieniaja faktu, że świat jest przejedzony i bez smaku.
I nie zmieni tego zajefajne odgrywanie. Nie poprawią tego nowe ciuchy, możliwość opróżniania żołądka itd.
Cantr nie potrzebuje poklepywania po ramieniu a totalne zaliczenie gleby
Od nowa świat (może być mniejszy), troszkę inaczej rozłożone surowce (my wymogły kombinowanie, a nie siedzenie na tyłkach).
I nie chodzi o zajęte stołki. Świat tak opustoszał, że dopchanie się do stołka i przysłowiowych kluczy zajmuje teraz przerażająco mało czasu. Chodzi o radochę poznawania, o staranie się, poznawanie.
I to chyba już ostatni moment, by rozpocząć "batalię" i starania o Cantr III. Nim ktokolwiek jeszcze chce. Bardzo.
EDIT: Mimo powyższego - wielki pokłon tym, którzy poświęcali, poświęcają swój czas na rozwój Cantr II. Bo tego się nie da przecenić;)