Page 2 of 14

Posted: Sat Jul 25, 2009 2:01 pm
by Avx
pikolo wrote:po pierwsze akcja miała szanse się udać.


W rękach Republiki Rewolucyjnej pozostawała całość rezerw leków miasta Vlotryan. Setki kilo.

Po prostu prezydent padła, zanim zorientowała się w sytuacji. Gdyby była ostrożniejsza, siły kontrrewolucyjne miałyby cięższy orzech do zgryzienia.

Sierak wrote:gdzie moja herbata,


Hi, hi, hi, przypomina mi to nieśmiertelny tekst pani prezydent:

Herbatka i morduj ;)

To było piękne. Momentalnie przed oczami stawali mi rewolucjoniści popijający herbatkę w przerwach egzekucji na "wyzyskiwaczach i arystokratach".

No ale taki urok Cantr, nie da się efektywnie prowadzić wojny inaczej :)

Posted: Sat Jul 25, 2009 2:11 pm
by OktawiaN :)
Avx wrote:
pikolo wrote:po pierwsze akcja miała szanse się udać.


W rękach Republiki Rewolucyjnej pozostawała całość rezerw leków miasta Vlotryan. Setki kilo.

Po prostu prezydent padła, zanim zorientowała się w sytuacji. Gdyby była ostrożniejsza, siły kontrrewolucyjne miałyby cięższy orzech do zgryzienia.


Gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem. Gdyby coś to by nie było w ogóle rewolucji... Prawda jest taka, że zabito dość sporą elite intelektualna w polskiej strefie, nie do końca wiadomo z jakiego powodu... Rewolucje wymyślono w pięć minut trwała jeden dzień zniszczono to co tworzono przez kilka lat. To jest Cantr, chęć zobaczenia i poczucia wyższości dla gracza pcha go do zabijania żeby poczuć jak to jest. Nie ważne że jego postać prawdopodobnie też zginie, o w sumie co straci dwudziestolatka, łatwo przyszło łatwo pójdzie. Ale będzie fajna zabawa długo wyczekiwana w Polskiej Strefie w końcu u nas nic się nie dzieje... gdyby się nic nie działo to by nikt nie siedział w tym zielonym gównie...
Takie jest moje zdanie...

Posted: Sat Jul 25, 2009 2:16 pm
by Avx
Tak jakby w realu lewicowe rewolucje, szczególnie w Ameryce Środkowej i Południowej, działały na znacząco innej zasadzie...

Symulacja społeczeństwa symuluje. Niektórym się chyba nie podoba, że dziwną ludzką naturę symuluje za wiernie. Chcieliby utopii jakiejś.

Posted: Sat Jul 25, 2009 2:22 pm
by robin_waw
....

Posted: Sat Jul 25, 2009 2:23 pm
by BZR
edit: nie ważne;)

Posted: Sat Jul 25, 2009 2:26 pm
by Avx
robin_waw wrote:Dziwię się że z Avx-em ktoś polemizuje. Wystarczy spojrzeć na jego podpis w którym podaje swój nr. gg i wszystko jasne.
Szkoda że nie masz też maila w sygnaturce.


Nie bardzo rozumiem ?

Moje prywatne poglądy nie mają nic wspólnego z rewolucjami LEWICOWYMI. A Rewolucja Vlotryańska była typowo komunistyczna.

Posted: Sat Jul 25, 2009 2:28 pm
by Chimaira_00
Może wrócicie do tych niezdarnych prób merytorycznej dyskusji, zamiast wjeżdżania sobie na plecki, co? :)

Posted: Sat Jul 25, 2009 2:37 pm
by Avx
Avx wrote:A Rewolucja Vlotryańska była typowo komunistyczna.


No dobra, może po namyśle niezupełnie. Z komunizmem była zbieżna w kwestii wielu haseł (ku chwale klasy pracującej, precz z wyzyskiwaczami i arystokratami, dwukrotne podwyższenie pensji !), ale właściwie to nie jestem pewien, czy prezydent chciała zakazać wszelkiej prywatnej inicjatywy i uspołecznić wszystkie przedsiębiorstwa...

Chyba nie, więc faktycznie, możemy mieć tu elementy rewolucji libertariańskiej (która nie wyklucza pojedynczych uspołecznień, szczególnie w wersji np. bardziej agorystycznej), doprawioną po prostu masą komunistycznej i klaso-robotniczej retoryki oraz z usuniętą charakterystyczną dla libertarianizmu retoryką wolnorynkową, ale... Tutaj z kolei nie pasuje punkt budowy mieszkań socjalnych czy określonych wzrostów płac (o tym, że agorystyczny odłam libertarianizmu absolutnie sprzeciwia się istnieniu jakiegokolwiek "państwa" i urzędu prezydenta, nawet nie wspominam).

Eh, generalnie, Rewolucja Vlotryańska wygląda na mix kilku prądów z reala, jeśli się jej przyjrzeć. Nie jest dokładnym odbiciem żadnego.

Poza tym, skończyła na etapie bardzo luźnych propozycji (nie licząc otwarcia części magazynów, wyrzucenia na plac ubrań dla ludu). Różni rewolucjoniści mieli różne plany, naciski położone na różne kwestie... Klasyfikowanie jej jest więc tym trudniejsze...


---
Dopisane:

W sumie, po cholerę ja mieszam teraz realną analizę polityczną do gry ? Bezsens. Czy rewolucja byłaby faszystowska, czy komunistyczna, czy libertariańska, czy stalinistyczna - moja postać by za nią poszła, bo nie zna tych słów, a zależało jej tylko na wypchaniu plecaka żelazem. Zaś każda z tych rewolucji byłaby równie ciekawa fabularnie. MOJA POSTAĆ NIE JEST MNĄ. Wjeżdzanie na mnie jest tak samo niecelowe, jak doszukiwanie się psychopatycznych skłonności u graczy odgrywających piratów-morderców. Albo u aktorów...

robin_waw wrote:Szkoda że nie masz też maila w sygnaturce.


Brzmi to jak bezczelna chęć zaspamowania mi poczty.

Posted: Sat Jul 25, 2009 3:35 pm
by Laura_
jak mozna napisac, ze rewolucja, ktora zaczela od wybicia cywili, a wojskowych zostawila na wolnosci, miala szanse powodzenia? nie miala najmniejszych szans, za glupote sie placi

Posted: Sat Jul 25, 2009 3:38 pm
by Avx
Masz na myśli wojskowych poza stolicą, których zabić się nie dało z oczywistych przyczyn; czy też na samym terenie miasta się jacyś uchowali ?

Posted: Sat Jul 25, 2009 3:40 pm
by Laura_
alez dalo. wystarczylo rozpoczac rewolucje, gdy byli w miescie.

Posted: Sat Jul 25, 2009 3:41 pm
by Aravat
Avx wrote:Masz na myśli wojskowych poza stolicą, których zabić się nie dało z oczywistych przyczyn; czy też na samym terenie miasta się jacyś uchowali ?

Tego nie mogę powiedzieć bo miałoby to spory wpływ na fabułę. Choć nie ukrywam, ze chciałbym ;)

Posted: Sat Jul 25, 2009 3:41 pm
by Avx
Chyba by herbaty nie starczyło do wymordowania wszystkich wojskowych tej samej nocy. Być może więc prezydent celowo czekała na okres, gdy będą się uganiać po bezdrożach za jakąś sprytną bandytką (btw, wyrazy szacunku dla tej bandytki za działania, chociaż rewolucjoniści narobili oczywiście więcej złego).

Posted: Sat Jul 25, 2009 3:43 pm
by Laura_
najlepiej wiec bylo udawac ze problemu nie ma i liczyc na cud? ze juz nie wspomne, ze 4 osoby do przejecia wladzy na 200 osobowym miastem to troche za malo, ile lekow i herbaty by nie mieli

Posted: Sat Jul 25, 2009 3:46 pm
by Avx
Ludzie przyłączali się w trakcie. Moja postać została wypuszczona z aresztu (na samym początku byłą jedną z osób, które dostały od Jeshy toporem), gdy wyraziła gotowość współpracy i zapewniała, że nie jest wrogiem zamachu stanu. Jesha dała mu broń i kazała zabić kogoś, żeby udowodnił, iż naprawdę chce być rewolucjonistą. Zabił i w ten sposób liczba rewolucjonistów wzrosła. Potem przystępowali kolejni.