Page 8 of 14

Posted: Sat Jul 25, 2009 10:34 pm
by lacki2000
Ludzie, nie piszcie tyle bo nie nadążam czytać. Zostawi człek Cantra na dwa dni i godzinę musi w jednym wątku na forum spędzić ;)
A odnośnie tematu to: żadna moja postać nie była we Vlo w tych dniach i nie uczestniczyła w "rewolucji". Oczywiście jest to określenie nietrafione i niedobrze, że określenie tego puczu, zamachu stanu sami zamachowcy nazwali rewolucją.
Rewolucja rodzi się u ludu uciskanego i roznosi gołymi rękami władzę wyzyskującą. Taka forma rewolucji jest w Cantr raczej niemożliwa albo bardzo trudna do zrealizowania (musiałoby być tak kilkanaście aktywnych postaci z pięściami lub kościanymi dzidami atakującymi uzbrojonych możnowładców). To był zamach stanu. Oczywiście moja ocena wydarzeń może być (i pewnie jest) błędna ale wg mnie idea brzmiała "Wbić nóż w plecy, włożyć badyl w szprychy, rzucić parę haseł i niech się dzieje co chce".
Obawiałem się, że zamach spowoduje krzyżykowanie się tych którzy mieli swój wkład w rozwój Królestwa. No ale nie na aż taką skalę! Wracać mi tu!
Szkoda, że we Vlo nie wybuchła prawdziwa rewolucja. Moja postać która odwiedzała stolicę widziała ku temu przesłanki no ale stała twardo po stronie władzy więc raczej drżała na myśl o jakichś buntach robotniczo-chłopskich.
Dlatego uważam, że całe zajście było złe dla gry. Działo się coś przez 2-3 dni a teraz przez miesiące rozlegać się będzie błogie chrapanie.
No ale z drugiej strony trza z optymizmem patrzeć w przyszłość i pierś dumnie ku nowym zadaniom wypinać, gdyż nie ma ludzi niezastąpionych i najpiękniejsze róże rozkwitają na zgliszczach... Wracać mi tu!

Posted: Sat Jul 25, 2009 10:59 pm
by Luke
MagdaB wrote:Nie wyposazala jak Marttina swoich ludzi w bron (swoja droga ... Martti, dziekuje, teraz moge powiedziec, ze bylas najlepszym klientem i ze dawalas swoim pracownikom bron i ze wcale nie produkowalas lekow, wytapialas za to .. zelazo nic wiecej...).
:lol: Tak, a te pół tony leków, którymi przechwalała się "rewolucja", i przysłowiową już "herbatkę pani prezydent" to pewnie Ampla wyprodukowała. Młotkiem.

BZR wrote:No proszę, jakie brudy wychodzą... szkoda, że na forum, a nie w grze.
Dajże spokój. Brudy to wychodzą chyba z głowy pani Magdy. Z całym szacunkiem do osoby, bo jej nie znam, ale teksty, którymi tu sieje, mówią same za siebie. Naprawdę przydałoby się więcej dystansu do postaci, własnych i cudzych.

P.S. Kupowanie "wypasionej" broni swoim pracownikom w prezencie akurat wydaje mi się równie dobrym dbaniem o nich, jak kupowanie im tuniczek i diamencików. Jaki pan, taki kram, pani Magdo. Przepraszam, że to mówię.

Posted: Sat Jul 25, 2009 11:05 pm
by Chimaira_00
id wrote:Postać w Cantr to zwykły ciąg kodu i jeżeli nie potrafi pani spojrzeć na nią także w ten sposób, to przykro mi. Naprawdę. Prawdziwy gracz potrafi dobrze się bawić, jednocześnie rozgraniczając świat realny od wirtualnego. Utrata postaci to utrata kilku linijek kodu, litości... a przecież można ich mieć x15


...Mały stand-alone z mojej strony.

Z jednej strony masz rację, tak jak większość (i w tym ja) ludzi, którzy twierdzą, że Cantr to tylko gra. Ale spójrz na to tak:

Jak grasz w CoD i cię sfragują, masz respawn i grindujesz rangę dalej (żeby mieć tę złotą broń, lol).
Jak Ci RAAM zatłucze Marcusa Fenixa w GoW to ładujesz ostatni checkpoint.
Jak w WoW dostaniesz baty, to wracasz do ciała i grasz dalej.

A w Cantr śmierć jest permamentna i NICZYM (poza ingerencją w "szkielet" gry, czyli bazę danych) nie da się jej cofnąć. Dlatego odrobina zrozumienia nie zaszkodzi. Jasne, ostatnie dni to histeria, ale wynikająca chyba ze świadomości że tego się nie da cofnąć, że nie będzie napisu "load game". Jak w życiu w sumie. :P

Posted: Sat Jul 25, 2009 11:43 pm
by B.M.T.
Mi się ta akcja we Vlotryan podobała, choćby ze względu na zabicie przez moją postać Narvego(nie mogłem sobie tego odmówić), tylko mi ta postać umarła nie tak jak chciałem(jednak fajnie się rozmawiało przez radio szczególnie ze Z* M* czyli dawną P* V*). Wszędzie było o tym głośno, może nawet zbyt bardzo. Z tego co widzę Magda chyba pokochała swoją postać, a mnie jednak śmierć moich postaci sprawia swego rodzaju przyjemność(chociaż jedna śmierć postaci co 50 dni to wystarczająco dużo).

Posted: Sat Jul 25, 2009 11:48 pm
by Marcia
Czytam wasze posty i powiem wam, ze jestem zszokowana. A wypowiedzi MagdyB mnie PRZERAZAJA.
Kobieto! To jest GRA. Nie histeryzuj, nie rob afery tylko dlatego, ze zginela Twoja ulubiona postac... Kazdy z nas stracil kiedys przynajmniej jedna... i jakos nie widze w co drugim watku placzu i narzekan, jaki to ja jestem biedny, bo zabito moja postac... Kiedys stracilam postac, ktora bardzo lubilam... z wlasnej glupoty... postac costam kradla, costam kombinowala i kiedys wskoczyla na statek i zapomnialam oddokowac... odpalilam gre rano i okazalo sie, ze przez te noc zostala zabita. Owszem, to byla moja wina... moja nieuwaga.... ale na litosc boska! nie poszlam sie z tego powodu powiesic! nie pocielam sie! bylo mi przykro, bylam na siebie zla. Ale po prostu stworzylam kolejna postac. I tez jest fajna. Do tamtej mam jakistam sentyment, ale nie popadajmy w paranoje. I dlaczego masz pretensje do graczy o to, ze konsekwentnie odgrywali swoje postaci? jesli ktos mial pomysl na zla postac, to nie mogla ona nagle stwierdzic, ze nie zabije Twojej, bo w porywie dobroci serca zrobilo sie jej szkoda... A ze Twoja postac byla dobra i przyjazna? taki byl Twoj pomysl na postac i nikt Ci tego nie broni... a ze spotkala na swej drodze kogos zlego? coz poradzic? takie zycie..

Przepraszam, ale zachowanie wielu graczy przypomina mi zachowanie dzieci w przedszkolu. Zabili mi fajna postac, wiec ja sie obraze i kasuje konto. Cala rewolucja byla beznadziejna, gracz, ktory ja wywolal jest glupi i w ogole fuj! jak on mogl zrobic cos takiego? Przeciez zabil tyle postaci! to byly takie fajne postaci. bogate i mialy wladze i fajnie nam sie nimi gralo.


A ja, choc nie popieram bezsensownego mordowania postaci nalezacych do aktywnych graczy, uwazam, ze cala rewolucja byla ciekawym pomyslem. Juz samo to, ze ktos mogl wcielic w zycie tak szalony pomysl nie gdzie indziej, ale wlasnie we Vlotryan jest zaskakujace. Nie mialo to uzasadnienia fabularnego? a dlaczego nie? Nie mam pojecia jak bylo naprawde, ale nie widze duzego problemu, by przynajmniej w jeden sposob to sobie wytlumaczyc.
Jesha, mloda, ambitna, zadna wladzy strazniczka (a moze po prostu sklocona z kims, majaca z nim jakies zatargi) postanawia przejac wladze we Vlo. Sama nie bardzo ma szanse, by to zrobic, wiec korzystajac z dostepu do wiezienia proponuje przylaczenie sie wiezniom. Wiezniowie, widzac w przylaczeniu sie do niej szanse na wolnosc, bez chwili wahania godza sie jej pomoc. A przychodzi im to tym latwiej, ze wladzy z wiadomych przyczyn nie lubia. Jesha daje im bron i w kilkoro wyskakuja mordowac. Zabijaja kilka osob, reszte zamykaja. Kolejni mieszkancy maja dwa wyjscia - albo przylaczyc sie albo zginac. Wiadomo, kilku honorowych wybierze smierc, ale znajda sie i tacy, ktorzy dla ocalenia wlasnej skory, a takze latwego wzbogacenia sie beda mordowac nie patrzac na nic. No i Jesha juz ma swoja mala armie. . A wszystkie hasla o wysysku, wyzszych placach i ludu pracujacym? Moze byly potrzebne tylko do zjednania sobie poplecznikow? A moze faktycznie w to wierzyla?
Nie wiem jak bardzo sie myle, ale skoro ja jestem w stanie uzasadnic to fabularnie, to dlaczego nie mieliby tego zrobic inni? Skad te glosy, ze rewolucja nie byla uzasadniona?
Nie wiem co zawiodlo. Dlaczego rewolucje udalo sie stlamsic tak szybko. Przeciez majac przeogromne zapasy lekow Vlo i uzywajac odrobiny sprytu mogli bronic sie przez wiele lat. Walczyc zaciekle o kazdy skrawek ziemi, o kazda chate i przybudowke. Byloby ciekawiej...

Za to na pewno sukcesem tego wydarzenia bylo to, ze w polskiej strefie zawrzalo. Ludzie zaczeli zyc. Cos sie dzialo. Planowano pomoc, wyprawy, blokady portu i embarga... Odbiorniki radiowe czasem grzaly sie do czerwonosci. I o to chodzi! Szkoda, ze rewolucja nie trwala co najmniej kilku dni... Za szybko sie wszystko uspokoilo... Mogla byc wielka wojna... Nie utluczenie jednego zlodzieja uciekajacego z miasta w kilka osob. Ale prawdziwa wojna. Kolejne osoby skuszone mozliwoscia zysku, jacys banici, ludzie, ktorzy nie lubili Vlo (a sporo takich znam) przylaczalyby sie do rewolucjonistow... Po przeciwnej stronie stanelyby zjednoczone sily z wielu miast... i mielibysmy dwie wielkie armie naprzeciw siebie... I przestalibysmy narzekac na wszechobecna nude i dobrobyt...

Pamietacie Diare? to tez byla zla postac... ilu aktywnych graczy stracilo przez nia swe postacie? A jakie poruszenie wywolala? Do dzis podziwiam tego gracza i mimo, ze moja postac przez nia ucierpiala, z sentymentem wspominam Diare. Niewiele postaci (zwlaszcza zlych) potrafilo tak bardzo wplynac na losy Cantra.

Mimo, ze szkoda mi postaci, ktore zginely w wyniku rewolucji, nie uwazam, ze nalezy to wydarzenie potepiac. Bylo fajnie, szkoda, ze w ktoryms momencie cos zawiodlo...
Niestety, zachowania graczy, ktorzy z tego powodu obrazaja sie i robia wielka afere nie potrafie zrozumiec. Bycie zabitym podczas ataku piratow, ktorzy wymorduja pol wioski jest lepsze?

Za to bardzo bedzie mi brakowalo co najmniej kilku postaci, ktore dotknela ostatnia fala zawalow... I przykro mi, ze gracze ot tak po prostu z nich zrezygnowali... Nie znalam wszystkich postaci, ktore zmarly, ale na co najmniej kilka z nich gracze mieli fajne pomysly... i tego zal...
I o tych smierciach NA PEWNO nie mozna powiedziec, ze sa uzasadnione fabularnie...



*****
Tyle. Przepraszam, ze tak dlugo. Za ewentualne literowki i zdania nie do konca po polsku tez.

Posted: Sun Jul 26, 2009 12:18 am
by Avx
Poprawka: z więzienia prezydent wyciągnęła tylko moją postać, resztę rebeliantów nie; zresztą moja też się średnio liczy, bo wcześniej Jesha sama ją tam wrzuciła (gdy jeszcze nie była pewna, czy on się zgodzi na współpracę).

Reszta bardzo fajnie napisana.

Posted: Sun Jul 26, 2009 8:40 am
by id
Chimaira_00 wrote:...Mały stand-alone z mojej strony.

Z jednej strony masz rację, tak jak większość (i w tym ja) ludzi, którzy twierdzą, że Cantr to tylko gra. Ale spójrz na to tak:

Jak grasz w CoD i cię sfragują, masz respawn i grindujesz rangę dalej (żeby mieć tę złotą broń, lol).
Jak Ci RAAM zatłucze Marcusa Fenixa w GoW to ładujesz ostatni checkpoint.
Jak w WoW dostaniesz baty, to wracasz do ciała i grasz dalej.

A w Cantr śmierć jest permamentna i NICZYM (poza ingerencją w "szkielet" gry, czyli bazę danych) nie da się jej cofnąć. Dlatego odrobina zrozumienia nie zaszkodzi. Jasne, ostatnie dni to histeria, ale wynikająca chyba ze świadomości że tego się nie da cofnąć, że nie będzie napisu "load game". Jak w życiu w sumie. :P


Dla mnie swoistym 'respawnem' w Cantr jest po prostu link 'utwórz nową postać'. Nikt nie broni przecież stworzyć drugiej takiej samej, o identycznych nawet cechach osobowości (bo w tej grze tylko to się najbardziej liczy). A to, że straci pewną wiedzę (o innych postaciach, miejscach) oraz ekwipunek, nie powinno się liczyć. Skutecznym odgrywaniem może i znowu dojść do tego samego (albo mieć znowu pecha i zaczynać od nowa :D).

Posted: Sun Jul 26, 2009 8:57 am
by Laura_
jesli chodzo o moja postac, to problem nie polega na tym, ze starcila majatek i pozycje, bo to faktycznie mozna odzyskac. problem w tym, ze stracila bliskich, masz jakas recepte i na to?
jak czytam to, co piszecie, to dochodze do wniosku, ze w cantr zajmujecie sie faktycznie wylacznie napelnianiem magazynow, bo wszystko, co piszecie kreci sie wokol tego. a dla mnie relacje miedzyludzkie sa wlasnie tym, co rozni cantr od innych gier i co sprawia, ze podchodze do tego dosc emocjonalnie.

Posted: Sun Jul 26, 2009 9:04 am
by id
Laura_ wrote:jesli chodzo o moja postac, to problem nie polega na tym, ze starcila majatek i pozycje, bo to faktycznie mozna odzyskac. problem w tym, ze stracila bliskich, masz jakas recepte i na to?

Tu się zgodzę, że pewnych więzi po prostu odtworzyć się nie da (co innego stworzyć identyczną postać, co innego spotkać nią drugą 'dawną' postać innego gracza - i żyć jak dawniej :D). Ja tam nie widzę jednak potrzeby podawania jakiejkolwiek recepty, przecież to tylko gra. Spotkać można wiele innych, nowych i ciekawych osobowości (a to, że wprawieni gracze w zaistniałej sytuacji ot tak rezygnują z gry jest ich winą, nie winą 'rewolucji' i 'rewolucjonistów'). Ale brać to wszystko na poważnie? Przejmować się? To tylko gra.

Posted: Sun Jul 26, 2009 9:08 am
by Miri
id wrote:Dla mnie swoistym 'respawnem' w Cantr jest po prostu link 'utwórz nową postać'. Nikt nie broni przecież stworzyć drugiej takiej samej, o identycznych nawet cechach osobowości (bo w tej grze tylko to się najbardziej liczy). A to, że straci pewną wiedzę (o innych postaciach, miejscach) oraz ekwipunek, nie powinno się liczyć. Skutecznym odgrywaniem może i znowu dojść do tego samego (albo mieć znowu pecha i zaczynać od nowa :D).

Wcale nie, Id, to nigdy nie będzie to samo - nie w tym samym miejscu, nie w takich samych relecjach z tymi samymi postaciami, itp. W Cantr nie ma replaya w jakiejkolwiek postaci. Nawet jeśli dasz postaci taką samą osobowość startową to wygląd rośliny zależy nie tylko od nasiona, ale i od ziemi i od tego na którym parapecie stoi doniczka.

Owszem, to tylko gra, ale jednak się do tych swoich postaci przywiązujemy. Jesteśmy jak pisarze, kreujący dla swoich postaci opowieści ich życia. To, że ktoś nagle tę opowieść przerywa wywołuje frustrację, i nie ma się co temu dziwić, szczególnie jeśli ta dana postać była dla nas z jakiś powodów ważniejsza niż inne.

Proponuję zakończyć dyskusję na ten temat zanim zmieni się we flame-war w postaci czystej. Bo już widzę, że inteligentni i zrównoważeni zazwyczaj ludzie zaczynają się przekrzykiwać, kto tu jest bardziej cool i zdystansowany.

Magdo, jedna dobra rada ode mnie, od osoby która pamięta jeszcze jak się czuła, gdy po raz pierwszy w ciągu jednej nocy jej ulubiona, najbardziej hołubiona postać została odesłana w niebyt - zrób sobie kilka dni odpoczynku od Cantr, od forum i od gry, jeśli nie musisz być online. Nie myśl o tym, pozwól głowie i sercu ochłonąć. A potem wróć, postaraj się znaleźć graczy postaci z obu stron barykady i przedyskutujcie te wydarzenia razem z perspektywy waszych postaci. Uwierz, to pomaga :wink:

Posted: Sun Jul 26, 2009 11:08 am
by B.M.T.
Tylko po co się przejmować śmiercią postaci zawsze jest to jakaś zmiana, niekoniecznie na lepsze, ale zmiany są fajne.

Posted: Sun Jul 26, 2009 11:23 am
by Luke
Marcia wrote:Jesha, mloda, ambitna, zadna wladzy strazniczka (a moze po prostu sklocona z kims, majaca z nim jakies zatargi) postanawia przejac wladze we Vlo. Sama nie bardzo ma szanse, by to zrobic, wiec korzystajac z dostepu do wiezienia proponuje przylaczenie sie wiezniom.
Ładna wersja, Marcia, tylko proponowałbym uzupełnić ją o fakt, którego zdajesz się nie dostrzegać, a o którym wspominała już na tym forum bodajże Laura: nie było wojska.

Młoda, ambitna Jesha, już nie tylko strażniczka, ale zastępca dowódcy, Granga, uderzyła na miasto, kiedy było ono pozbawione straży.
W pościg za niejaką Egmeną wysłano (na odległy koniec wyspy) wszystkich możliwych zbrojnych. Nie tylko jednostki terenowe, ale także straż typowo miejską, również adeptów, i to nawet tych dopiero co przyjętych (Chloe spała od dłuższego czasu w budynku i zdaje się, że przespała cały zamach stanu). Jesha została w mieście, demonstrując swoje złe samopoczucie.

I jeśli potrafiła ona doprowadzić w grze do tego, że nikt ze straży nie był w stanie przeszkodzić zamachowcom, to gratulacje dla gracza. Zaplanował i rozegrał to bardzo skutecznie. Jednocześnie, biorąc pod uwagę kilka bardzo korzystnych dla Jeshy zbiegów okoliczności, na które nie miała wpływu, nasuwa się pytanie, czy faktycznie to były tylko zbiegi okoliczności.

I to pytanie zostało skierowane nie do gdybających graczy, którym albo podobała się "rewolucja", albo uważają ją za bandycką rzeź.
To pytanie zostało skierowane 4 dni temu do odpowiedniego Departamentu.

Miri wrote:PD się sprawą zajmie, a my i tak musimy poczekać spokojnie na te 4 dni...

Czy więc, jeśli sprawa zostanie rozstrzygnięta przez Departament, to my, gracze (albo byli gracze, jak ja obecnie), dowiemy się, czy nasze postacie, postacie naszych przyjaciół i wrogów, zostały wymordowane "zgodnie z zasadami gry"? Czy Vlotryan, największa metropolia polskiego cantra, zostało (czasowo) zrujnowane dzięki inteligencji i sprytowi graczy, czy dzięki czemuś innemu? Czy też PD spuści na całe zdarzenie zasłonę milczenia, aż do następnej "rewolucji"?

Nie insynuuję. Pytam tylko, bo mam wątpliwości. Bo parę szczegółów w czasie tych zdarzeń ciągle zastanawiało moją postać, a także mnie. Zapytałem od razu po wydarzeniach, nie pod wpływem późniejszej tu dyskusji.

I łatwiej mi będzie żegnać się z Cantrem, wiedząc, że ta sprawa została wyjaśniona wszystkim, otwarcie.

Posted: Sun Jul 26, 2009 11:32 am
by Maxthon
Moja postać była cichym obserwatorem całej "akcji". Muszę przyznać, że naprawdę dostarczyła sporo emocji. Mało brakowała a sama by się przyłączyła do rewolucjonistów.
Możecie się złościć, narzekać na fabułę. Z mojego punktu widzenia akcja była świetna i dostarczyła mi prawie tyle wrażeń co uwięzienie Hallfreda dawno dawno temu.
A to, że niektórzy stracili swoje postacie... mówi się trudno i gra się dalej. Albo obraża na wszystko i wszystkich i krzyżuje.
Jako postronny obserwator nie zauważyłem działań niezgodnych z NNZ. A to, że mechanika gry jest taka a nie inna to przecież każdy wie. Zawsze się zastanawiałem, dlaczego władza sypia niechroniona na placu. Jeśli ktoś tak bardzo się boi o swoją postać, to niech jej pilnuje i zamyka na noc w domu. Przecież wystarczyłaby grupka piratów w nocy i podobna rzeź możliwa jest każdego dnia.

Posted: Sun Jul 26, 2009 11:33 am
by Chimaira_00
Czy też PD spuści na całe zdarzenie zasłonę milczenia, aż do następnej "rewolucji"?


Czy chciałbyś aby każda większa sprawa, w tym np. Twoja była poruszana publicznie? :)

Posted: Sun Jul 26, 2009 11:33 am
by Fieger
Idź już w diabły Luke i nie siej zamętu...nie możesz znieść świadomości, że ktoś ciebie przechytrzył. Zakładając nawet, że doszło do naruszenia zasad...to co zażądasz rollbacka? Cofnięcia gry do 2670? Rozumiem, że drążysz temat już tylko po to żeby być moralnym zwycięzcą...omg...