Miałem zamiar nie odzywać się w tym wątku. Czas jednak chyba, by go zamknięto, więc zabiorę głos między innymi dlatego, że moje imię pada tutaj, kilka razy.
pipok wrote:A kiedy Luke dziękuje mu na forum za rzeczową odpowiedź w sprawie pieczęci, to Robert musi skorzystać z okazji, żeby marolowi dokopać. Musi rzygnąć i nagryzmolić o włażeniu w d*...
Żyjemy w miejscu, gdzie wciąż podziękowania pod czyimś adresem, publiczne wyrażenie uznania, chwalenie, kojarzone jest z czymś negatywnym, włażeniem w d*, itd. W pracy, w życiu, nawet w zabawie, jaką dla nas jest Cantr. Dla nas, bo dla Marola to zapewne kawał ciężkiej pracy.
Mam wiele powodów, żeby chwalić pracę Marola, którego nie znam osobiście, więc mówię tu tylko o Marolu jako osobie supportujacej Cantra. Wysłałem do niego w czasie swojej gry sporo PMów z prośbami o odblokowanie maszyn, naprawienie projektów, zwrócenie surowców, odblokowanie dryfujących statków, długo by wyliczać. Czasem chodziło o moje projekty, czasem o cudze, dostrzeżone w grze (bo może inny gracz nie wie, do kogo się zwrócić), czasem o sprawy dotyczące ogólnie mechaniki gry.
Zawsze odpowiedział. Konkretnie i rzeczowo. Zawsze pomógł, czasem zaproponował inne rozwiązanie. Kiedyś napisałem mu PMa, że mi statek od kilku godzin dryfuje, na co w kilkadziesiąt sekund otrzymałem odpowiedź że nie, nie dryfuje. Odświeżyłem stronę - i błąd był naprawiony. Takie sytuacje wywołują mój uśmiech. Nie jesteśmy kumplami ani znajomymi. Po prostu on tak pracuje. Może dostrzegam to szczególnie wyraźnie dlatego, że jestem od lat adminem LAN i bazy danych. Ale to nie ma większego znaczenia.
Żart z tym, że Marol jest cantryjskim bogiem wziął się między innymi stąd, że kiedyś w grze coś się wrednie zepsuło, a jakaś postać powiedziała "no to teraz musimy iść modlić się do jakiegoś cantryjskiego boga, żeby nas z tego wyciągnął". I bez ooc było wiadomo, że chodzi o pisanie PM do supportu. Support w osobie Marola wysłuchał modłów i naprawił. Dla jednych nasze "świątynie dziękczynne" dla Marola świadczą o poczuciu humoru i wdzięczności, że nam przywraca surowce/statki, naprawia projekty. Dla innych to dowód "łaszenia się". Czasem myślę, że odrobina poczucia humoru pomogłaby nam wszystkim.
Robert rzygał na forum na mnie. Jego sprawa. Nie odpowiadam na zachowania takie, jak Roberta. Mnie to nie dotknęło i nadal uważam, że należy dziękować ludziom, którzy nam pomagają czy udzielają informacji. Tymczasem dziękuje wciąż raczej niewielu.
Marol wtedy poczuł się dotknięty. Abstrahując od tego, dlaczego, ani jakie były intencje autorów zamieszania, szkody i zniszczenie są niewspółmierne do zdarzenia. Pomyślmy może wspólnie - już bez dowalania jeden drugiemu -
jak to zrobić, żeby wrócił.
Chyba że ktoś z Was jest gotów go zastąpić. Nie w moderowaniu forum. W supportowaniu gry.