Posted: Sat May 17, 2008 9:38 am
No dobrze. To nie będzie proste, ale spróbuję.
Od trzech dni myślę o tej sprawie i może uda mi się napisać tak, żeby nikogo nie obrazić.
Widzicie - już raz kiedyś zdarzyło mi się przestać w ogóle zaglądać na jedno forum, bo w pewnym momencie jego bywalcy zaczęli się żreć między sobą. Schemat jest prosty. Zaczyna się od jakiegoś nieistotnego w gruncie rzeczy szczegółu (w razie potrzeby mogę rozwinąć, dlaczego tak uważam), ktoś ma inne zdanie niż inny ktoś, komuś się chlapnie słowo za dużo, ktoś inny poczuje się urażony, przestaje być ważne, o co chodziło, a zaczyna się obrzucanie epitetami i najazdy o temacie ogólnym. W pewnym momencie nikt już nie próbuje nawet przeczytać ze zrozumieniem, co napisał ktoś inny. Ważne, że nie ma racji, bo myśli inaczej niż ja. Pozostaje niesmak i ochota, żeby sobie odpuścić.
W wypadku tego forum jest to o tyle groźne, że rzeczywiście - w pewnym sensie przyznaję rację Cantryjczykowi - może rzutować na grę. Może się odechcieć nie tylko forum, ale i Cantra, jak się zobaczy, że ci gracze po drugiej stronie na forum zachowują się w taki sposób. A byłoby szkoda, bo Cantr jest znakomitą grą.
Przyznaję rację Cantryjczykowi również w tym, że w ogóle gracze, którzy zaglądają na forum, mają w jakimś sensie przewagę nad tymi, którzy tego nie robią. Ale nie zapominajmy - na forum zajrzeć może każdy i każdy może przedstawić swoje argumenty. Myślę też, że rozumiem obawy Cantryjczyka. Gram od niewiele ponad roku, ale wiem, że był wcześniej w grze taki czas, kiedy rzeczywiście działały kliki poza grą i kiedy poważnie wpływało to na grę. Znajdowało to również odbicie na forum - można sobie potropić ślady, jak się ma ochotę. Faktem jest też, że wtedy zaangażowały się osoby, które nie były "szeregowymi graczami". Ale zwróćcie uwagę, że tym razem o tworzenie kliki oskarża się właśnie osoby, które nie są w żadnym PD czy innym departamencie, ani się poza grą i forum nie znają. Przynajmniej tak jest w moim wypadku, a z tego, co widzę, to nie tylko w moim. To przecież - gdyby się chciało być złośliwym - można by było zapytać, jaki PD ma interes w bronieniu akurat tej jednej postaci, skoro wcześniej pozostawało niewruszone w tylu innych przypadkach. Ale wierzę, że i Chimaira, i Cantryjczyk, nie mają w tym żadnego prywatnego interesu, może nawet nie sprawdzali, kim gram. Inaczej nie byłoby wobec mnie zarzutu o łamanie zasady 4 dni.
Ale brnę w dygresję, a ten post miał nie dotyczyć przedmiotu sporu, tylko czegoś zupełnie innego.
Bardzo szanuję inne osoby grające w Cantr. Podejrzewam, że znam przez moje postaci jedną postać Chimairy, dwie Luke'a, jedną Mikkaela. Znam dwie postaci Villon - do tego też się przyznaję bez bicia. Luke się nieraz chwalił, że zna moich postaci wiele - na pewno nie ode mnie. Może je znać jedynie z obserwacji gry i wątków na forum. Czasami łatwo się domyślić. Swoją drogą - ciekawi mnie, w ilu przypadkach się myli. Ale znowu odbiegam od tematu. Nie mam żadnych podejrzeń co do postaci Cantryjczyka. Niemniej dotychczas za poziom w grze i na forum należał się wymienionym głęboki ukłon i podziękowanie.
Moja propozycja jest taka - niech ktoś, kto może, zamknie ten wątek, a otworzy nowy. "Co można, a czego nie można mówić na forum". I podyskutujmy tam. Nie o oczywistościach w rodzaju zasady 4 dni, ale o naszych różnych interpretacjach tego, co dozwolone, a co nie, i dlaczego. Wymieńmy się przemyśleniami. Przecież forum jest cenne. Porozmawiajmy o tych zagrożeniach właśnie jak zwykli gracze. Postarajmy się przy tym używać argumentów w miarę racjonalnych i nie obrzucać się inwektywami. Przyjmijmy założenie, że każde z nas ma dobrą wolę. Dlaczego by nie? Może uda nam się dojść do jakiegoś porozumienia, może wypracujemy zasady, które pozwolą uniknąć na przyszłość takich sytuacji jak powyższa.
Powiecie - przecież takie dyskusje już były. Ale niektórzy w nich nie uczestniczyli. Warto to przewałkować jeszcze raz, skoro istnieje taka potrzeba.
Jeszcze jedno - czy forum nadal jest moderowane? Tzn. czy ktoś regularnie sprawdza, co się tu dzieje?
Od trzech dni myślę o tej sprawie i może uda mi się napisać tak, żeby nikogo nie obrazić.
Widzicie - już raz kiedyś zdarzyło mi się przestać w ogóle zaglądać na jedno forum, bo w pewnym momencie jego bywalcy zaczęli się żreć między sobą. Schemat jest prosty. Zaczyna się od jakiegoś nieistotnego w gruncie rzeczy szczegółu (w razie potrzeby mogę rozwinąć, dlaczego tak uważam), ktoś ma inne zdanie niż inny ktoś, komuś się chlapnie słowo za dużo, ktoś inny poczuje się urażony, przestaje być ważne, o co chodziło, a zaczyna się obrzucanie epitetami i najazdy o temacie ogólnym. W pewnym momencie nikt już nie próbuje nawet przeczytać ze zrozumieniem, co napisał ktoś inny. Ważne, że nie ma racji, bo myśli inaczej niż ja. Pozostaje niesmak i ochota, żeby sobie odpuścić.
W wypadku tego forum jest to o tyle groźne, że rzeczywiście - w pewnym sensie przyznaję rację Cantryjczykowi - może rzutować na grę. Może się odechcieć nie tylko forum, ale i Cantra, jak się zobaczy, że ci gracze po drugiej stronie na forum zachowują się w taki sposób. A byłoby szkoda, bo Cantr jest znakomitą grą.
Przyznaję rację Cantryjczykowi również w tym, że w ogóle gracze, którzy zaglądają na forum, mają w jakimś sensie przewagę nad tymi, którzy tego nie robią. Ale nie zapominajmy - na forum zajrzeć może każdy i każdy może przedstawić swoje argumenty. Myślę też, że rozumiem obawy Cantryjczyka. Gram od niewiele ponad roku, ale wiem, że był wcześniej w grze taki czas, kiedy rzeczywiście działały kliki poza grą i kiedy poważnie wpływało to na grę. Znajdowało to również odbicie na forum - można sobie potropić ślady, jak się ma ochotę. Faktem jest też, że wtedy zaangażowały się osoby, które nie były "szeregowymi graczami". Ale zwróćcie uwagę, że tym razem o tworzenie kliki oskarża się właśnie osoby, które nie są w żadnym PD czy innym departamencie, ani się poza grą i forum nie znają. Przynajmniej tak jest w moim wypadku, a z tego, co widzę, to nie tylko w moim. To przecież - gdyby się chciało być złośliwym - można by było zapytać, jaki PD ma interes w bronieniu akurat tej jednej postaci, skoro wcześniej pozostawało niewruszone w tylu innych przypadkach. Ale wierzę, że i Chimaira, i Cantryjczyk, nie mają w tym żadnego prywatnego interesu, może nawet nie sprawdzali, kim gram. Inaczej nie byłoby wobec mnie zarzutu o łamanie zasady 4 dni.
Ale brnę w dygresję, a ten post miał nie dotyczyć przedmiotu sporu, tylko czegoś zupełnie innego.
Bardzo szanuję inne osoby grające w Cantr. Podejrzewam, że znam przez moje postaci jedną postać Chimairy, dwie Luke'a, jedną Mikkaela. Znam dwie postaci Villon - do tego też się przyznaję bez bicia. Luke się nieraz chwalił, że zna moich postaci wiele - na pewno nie ode mnie. Może je znać jedynie z obserwacji gry i wątków na forum. Czasami łatwo się domyślić. Swoją drogą - ciekawi mnie, w ilu przypadkach się myli. Ale znowu odbiegam od tematu. Nie mam żadnych podejrzeń co do postaci Cantryjczyka. Niemniej dotychczas za poziom w grze i na forum należał się wymienionym głęboki ukłon i podziękowanie.
Moja propozycja jest taka - niech ktoś, kto może, zamknie ten wątek, a otworzy nowy. "Co można, a czego nie można mówić na forum". I podyskutujmy tam. Nie o oczywistościach w rodzaju zasady 4 dni, ale o naszych różnych interpretacjach tego, co dozwolone, a co nie, i dlaczego. Wymieńmy się przemyśleniami. Przecież forum jest cenne. Porozmawiajmy o tych zagrożeniach właśnie jak zwykli gracze. Postarajmy się przy tym używać argumentów w miarę racjonalnych i nie obrzucać się inwektywami. Przyjmijmy założenie, że każde z nas ma dobrą wolę. Dlaczego by nie? Może uda nam się dojść do jakiegoś porozumienia, może wypracujemy zasady, które pozwolą uniknąć na przyszłość takich sytuacji jak powyższa.
Powiecie - przecież takie dyskusje już były. Ale niektórzy w nich nie uczestniczyli. Warto to przewałkować jeszcze raz, skoro istnieje taka potrzeba.
Jeszcze jedno - czy forum nadal jest moderowane? Tzn. czy ktoś regularnie sprawdza, co się tu dzieje?