Page 3 of 4
Posted: Mon Aug 18, 2008 9:01 am
by witia1
Twarda władza jest nieopłacalna ekonomicznie. Pracę może wykonać tylko "człowiek" a ich tyrania odstrasza

Gdy elity rządzące są układne i nastawione na współpracę z młodymi to więcej ich zatrzymają.
No chyba że łapać takich i upychać po zamkniętych zakładach pracy

Posted: Mon Aug 18, 2008 9:16 am
by Marcia
witia1 wrote:No chyba że łapać takich i upychać po zamkniętych zakładach pracy

Kiedys myslalam o stowrzeniu takiego "obozu pracy". Ludzie siedzieliby zamknieci w budynku i pracowali na rzecz osady w zamian dostajac najskromniejszy przyodziewek i pozywienie.
Ale w Cantr "zycie ludzkie" nie jest wartoscia. zdecydowana wiekszosc (zwlaszcza mlodych postaci) w obliczu zamkniecia, przymusowej niewolniczej pracy i strachu wcale nie staralaby sie za wszelka cene przezyc... zaglodziliby sie odmawiajac przyjecia pokarmow, popelnili samobojstwo, lub odmiawialiby pracy pozwalajac sie zabic.... bo przeciez moga stworzyc sobie kolejna postac - fajniejsza, z wiekszymi mozliwosciami rozwojowymi etc.
Posted: Mon Aug 18, 2008 2:13 pm
by cald dashew
Marcia wrote:witia1 wrote:No chyba że łapać takich i upychać po zamkniętych zakładach pracy

Kiedys myslalam o stowrzeniu takiego "obozu pracy". Ludzie siedzieliby zamknieci w budynku i pracowali na rzecz osady w zamian dostajac najskromniejszy przyodziewek i pozywienie.
Ale w Cantr "zycie ludzkie" nie jest wartoscia. zdecydowana wiekszosc (zwlaszcza mlodych postaci) w obliczu zamkniecia, przymusowej niewolniczej pracy i strachu wcale nie staralaby sie za wszelka cene przezyc... zaglodziliby sie odmawiajac przyjecia pokarmow, popelnili samobojstwo, lub odmiawialiby pracy pozwalajac sie zabic.... bo przeciez moga stworzyc sobie kolejna postac - fajniejsza, z wiekszymi mozliwosciami rozwojowymi etc.
prawda prawda ;d ale moja pierwsza postac zostala na 3 lata zamknieta za zbieranie pozywienia bez pozwolenia (ale nie dawali jesc) i musiala pracowac przymusowo. Robilem wszystko zeby przezyla bo nieczesto trafia sie postac nadzwyczaj silna o mistrzowskich umiejętnościach walki i polowania ^^ (nigdy wiecej takiej nie mialem). No i zyje do dzis, juz ma 55 lat
Posted: Fri Aug 22, 2008 6:13 pm
by tehanu
Czy kiedykolwiek zdarzylo Ci sie trafic do miejsca, które swoja martwota sprawia ze zal mhmm sciska?
Niegdyś moje ukochane Zacisze - dzisiaj powinno się nazywać Zadupie.
Szkoda.
Posted: Tue Sep 09, 2008 7:45 am
by grzybi
Dla mnie rozczarowująca jest każda osada, w której jak nowa osoba poprosi o jedzenie, bo nie ma pojemnika, to zero odzewu od mieszkańców. A co najmniej kilka osób żyje i pracuje. Więc jak się założy projekt, żeby głupie marchewki wyrywać to zaraz atakują, że bez pozwolenia projekt założony. Ludzie, weźcie jakąś tablicę postawcie albo notatkę, że nowi nie są mile widziani i nic nie dostaną, nawet za pracę.
Posted: Tue Sep 09, 2008 7:26 pm
by Fieger
pff....40 cantryjskich lat temu to było normą...nie pracujesz i nie jesz
Posted: Tue Sep 09, 2008 7:31 pm
by Elm0
No obecnie to jedzenia jest tyle, że możnaby je wozić statkami i rozrzucać w niezamieszkanych lokacjach na potrzeby zbłąkanych wędrowców. Urok cantryjskiej ekonomii nieskończoności.
Posted: Tue Sep 09, 2008 9:47 pm
by marshall
Jeśli mogę sobie pozwolić na drobną dygresję: to jest IMO właśnie główna słabość Cantra. Wczesna faza rozwoju świata jest bardzo ciekawa i emocjonująca więc dająca satysfakcję z grania. Ale już późniejszych fazach zaczyna zanikać wątek ekonomiczny który paradoksalnie wcześniej wspierał RP. W Cantrze III warto by tą sprawę głębiej przemyśleć. O ile oczywiście kiedyś taki powstanie

Posted: Wed Sep 10, 2008 7:07 am
by grzybi
Fieger wrote:pff....40 cantryjskich lat temu to było normą...nie pracujesz i nie jesz
OK, taki układ może być. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu. Przynajmniej przez pewien czas. Ale jak to mówią: ambicje rosną w miarę jedzenia
Tymczasem chodzi mi o sytuacje takie, że lądujesz w lokacji gdzie jest co najmniej kilku śpiochów. Gadasz do nich przez parę dni i zero odzewu. A jak tylko wykażesz się jakaś małą inicjatywą w postaci założenia własnego projektu, to raptem wszyscy się budzą i lecą na ciebie z toporami.
Posted: Wed Sep 10, 2008 10:44 am
by cald dashew
grzybi wrote:Fieger wrote:pff....40 cantryjskich lat temu to było normą...nie pracujesz i nie jesz
OK, taki układ może być. Naprawdę nie mam nic przeciwko temu. Przynajmniej przez pewien czas. Ale jak to mówią: ambicje rosną w miarę jedzenia

Tymczasem chodzi mi o sytuacje takie, że lądujesz w lokacji gdzie jest co najmniej kilku śpiochów. Gadasz do nich przez parę dni i zero odzewu. A jak tylko wykażesz się jakaś małą inicjatywą w postaci założenia własnego projektu, to raptem wszyscy się budzą i lecą na ciebie z toporami.
święte słowa

Posted: Wed Sep 10, 2008 2:08 pm
by Elm0
marshall wrote:Jeśli mogę sobie pozwolić na drobną dygresję: to jest IMO właśnie główna słabość Cantra. Wczesna faza rozwoju świata jest bardzo ciekawa i emocjonująca więc dająca satysfakcję z grania. Ale już późniejszych fazach zaczyna zanikać wątek ekonomiczny który paradoksalnie wcześniej wspierał RP. W Cantrze III warto by tą sprawę głębiej przemyśleć. O ile oczywiście kiedyś taki powstanie

Oczywiście, głównym problemem Cantra jest przesyt świata dobrami wyrażający się po pierwsze w niekończących się pokładach surowców (a przecież złoża węgla/rud kiedyś się powinny kończyć), po drugie - przesadną obfitością w różnorodne surowce w pewnych rejonach świata. I nie minę się z prawdą mówiąc, że to drugie jest głównym zabójcą cantryjskiego handlu.
Należałoby dodać jeszcze niezniszczalne budynki i pojazdy... ale to już nieco inna historia.
Posted: Wed Sep 10, 2008 2:21 pm
by grzybi
Ja jestem za tym, żeby budynki w jakimś stopniu niszczały z czasem. Z resztą ten temat był już kilkukrotnie poruszany. No ale oczywiście odbiło się to od ściany z napisem "skomplikowana implementacja w grze". Więc póki co mamy szałasy z trawy wybudowane tysiąc dni temu. Ale przynajmniej deszcz na głowę nie pada

Posted: Wed Sep 10, 2008 2:24 pm
by w.w.g.d.w
To tak jak w normalnym świecie,jest dosyć dużo dóbr by obdarować każdego,mimo to ludzie nadal umierają z głodu a w Cantrze ktoś ma klucz do spicherza a inni mają kościane noże i mają się z tego cieszyć.
Żałuję że nie ma jakiś wędrownych wojowniczych plemion,parę poważnych konfliktów rozruszałoby to towarzystwo wzajemnej adoracji.
Oczywiście jak w grę wchodzi poganianie za garstką bandytów to nie ma sprawy ale jak chcesz poważnego konfliktu to wszyscy robią pod siebie i chowają się gdzie tylko można nawet jak co drugi ma topór i tarczę.
Posted: Wed Sep 10, 2008 6:24 pm
by Elm0
Oczywiście, towarzystwo wzajemnej adoracji ma własną wizję Cantra pełną zawsze rozradowanych (palili coś?) ludzi bijących się poduszeczkami, ale niezbyt mocno, żeby komuś krzywdy nie zrobić.
Posted: Sat Oct 04, 2008 3:04 pm
by AUTO
Ja tak sobie patrzę na pewne miasto i własnym oczom nie wierzę jak to się mogło stać. Kiedyś to było wielkie, ludne, bogate i AKTYWNE miasto a teraz to niemal miasto widmo. Gdzie się podziała ta niegdyś niewielka osada, ale pełna gwarów i zabaw którem mieszkańcy trudnili się porywaniem pięknych dziewić z okolicznych osad, a większość z nich ulegała urokowi tego miejsca
