Page 2 of 4

Posted: Fri Apr 11, 2008 2:00 pm
by Chimaira_00
Luke, dobrze że nie piszesz dokładnie o czym, bo między wierszami można wyczytać że to perfidna "ooc flavoured" propaganda. ^_^

Posted: Fri Apr 11, 2008 2:43 pm
by Luke
Może i wygląda jak propaganda, gdyby nie fakt, że naprawdę mnie to martwi. I jak już powiedziałem, wcale nie chodzi o to, by się tam zjawił pierwszy lepszy ktokolwiek. Chętnych może i byłoby wielu, ale żeby dać radę śpiochom, malkontentom i (zwłaszcza) tym, co rzucają kłody pod nogi, to musiałby mieć kupę zdrowia i energii. Bo to chyba miasto "męczenników". Z założenia. Taki RP sobie wymyślili.

Posted: Fri Apr 11, 2008 3:09 pm
by Chimaira_00
No widzisz. Nie ma jednego słusznego RP. :) Nie ma enpeców, których można spacyfikować albo olać. Ucz się życia w społeczeństwie, gdzie są różne patologie :P

Co do rzucania kłód pod nogi - nie wypowiadam się z dwóch względów.

a) postaci
b) tego, że nie lubię odstawiania klik i prywaty na forum. ;)

Posted: Mon Apr 14, 2008 8:54 pm
by mocny92
No, ta moja "rozczarowana" postać po emigracji zostanie chyba ulubioną *śmieje się*

Posted: Wed Apr 16, 2008 5:57 pm
by koliberek
Nie wiedziałam, że to kiedykolwiek napiszę. Port Rzemiosł... a w zasadzie postawa Portowców.

Chylę czoła - stare czasy, to było coś... to było kiedyś moje ukochane miejsce.

Posted: Wed Aug 13, 2008 4:16 pm
by noizz
Chciałabym wyrazić swoją olbrzymią niechęć wobec Cechowic. Jakimś cudem to najczęstsze miejsce, gdzie moje nowe postacie sie pojawiają. Mam pecha.

Każdy tam gada do siebie, interakcje wygasają po 3 zdaniach i występują raz na kilka dni. Trzon zarządzający myśli tylko materialistycznie i zaiście nepotycznie, znajomi królika przyjmowani są z honorami, a mieszkańcy muszą trzy razy prosić o narzędzia, bo chcieliby popracować.

Robię dobrą minę do złej gry, ale ostatni nawał trupów wręcz utwierdza mnie w opinii, że nie bardzo warto... :/

Dziękuję. Ulżyło.

Posted: Fri Aug 15, 2008 8:24 pm
by Skarbniq
Ja do mojej ulubionej osady, którą dawno temu współtworzyłem, jeszcz żadną postacią nie trafiłęm. Aż strach tam zaglądać. Za pewne cała masa zmarnowanych pomysłów ;-)

Posted: Fri Aug 15, 2008 9:42 pm
by cald dashew
noizz wrote:Chciałabym wyrazić swoją olbrzymią niechęć wobec Cechowic. Jakimś cudem to najczęstsze miejsce, gdzie moje nowe postacie sie pojawiają. Mam pecha.

Każdy tam gada do siebie, interakcje wygasają po 3 zdaniach i występują raz na kilka dni. Trzon zarządzający myśli tylko materialistycznie i zaiście nepotycznie, znajomi królika przyjmowani są z honorami, a mieszkańcy muszą trzy razy prosić o narzędzia, bo chcieliby popracować.

Robię dobrą minę do złej gry, ale ostatni nawał trupów wręcz utwierdza mnie w opinii, że nie bardzo warto... :/

Dziękuję. Ulżyło.


ja tez nie lubie Cechowic, jako gracz..

Posted: Fri Aug 15, 2008 10:23 pm
by Zamia
A ja lubię Cechowice. :D
I jako gracz i jako postać.

Ale to chyba nie ten wątek? :roll:

Posted: Sat Aug 16, 2008 7:41 pm
by Arucard
Każdy z podobnym miejscem miał okazję się spotkać...i co najgorsze dotyka to już praktycznie każdego miejsca.

Posted: Sat Aug 16, 2008 9:56 pm
by Skarbniq
Może zamiast patrzeć w skali postaci i ich złego/nudnego odgrywania należy wziąć pod uwagę szerszą perspektywę - osady.

Najciekawsze czasy dla każdego miasta to jego powstawanie, określanie praw i reguł władzy, tworzenie jakiegoś ciekawego ustroju i ... układanie się z sąsiadami. Budzi to naturalnie konflikty i dyskusje... a gracz odgrywając postać ma czym się żywić i co wykorzystywać.

Niestety miasta dojrzewają, uśredniają się i skorupieją przyjmując postać "miło mi że mogę ci pomóc. ach cudownie krysiu". Przyczyna ? Genetyczna awersja do ustrojów parademokratycznych w których gra o władzę jest wręcz wspierana i ożywia atmosferę.

Stare postacie (i gracze) ze zrozumiałych względów przyjmują że ich staż to najważniejszy mandat dla władzy. Bo niby dlaczego dając tyle z siebie przez lata mieliby nagle dać się zmarginalizować ? No właśnie... dla dobra wszystkich.

Nie mogę wyjść ze zdumienia że na forum tyle osób narzeka na to skostnienie a jednocześnie w grze nie widać adekwatnych działań, ruchów i idei. Cantr czeka na zbawiciela ale wszyscy zbawiciele zbierają stokrotki. A może wystarczą "mężowie stanu" którzy wiedząc że są wypaleni będą mocniej wspierać a nawet szukać młodych i gotowych do bardziej twórczego działania na poziomie osady, wyspy i świata.

Posted: Sat Aug 16, 2008 10:17 pm
by Robert_
Skarbniq wrote:Niestety miasta dojrzewają, uśredniają się i skorupieją przyjmując postać "miło mi że mogę ci pomóc. ach cudownie krysiu". Przyczyna ? Genetyczna awersja do ustrojów parademokratycznych w których gra o władzę jest wręcz wspierana i ożywia atmosferę.


Cechowicom zawsze daleko było do demokracji.

Skarbniq wrote:Stare postacie (i gracze) ze zrozumiałych względów przyjmują że ich staż to najważniejszy mandat dla władzy. Bo niby dlaczego dając tyle z siebie przez lata mieliby nagle dać się zmarginalizować ? No właśnie... dla dobra wszystkich.

[...]A może wystarczą "mężowie stanu" którzy wiedząc że są wypaleni będą mocniej wspierać a nawet szukać młodych i gotowych do bardziej twórczego działania na poziomie osady, wyspy i świata.


Stare postacie już dawno oddały władzę. Nie wiem czy wszędzie, ale w omawianych wyżej cechowicach na pewno. O ile wiem we vlo również. Tak wiec diagnoza wydaje mi się nietrafna. Przynajmniej jej część.

Posted: Sun Aug 17, 2008 7:37 am
by mocny92
Cóż, z własnego doświadczenia powiem że bywa tak że postać dwudziestotrzyletnia ma władzę nad 30 osobowym miastem...

Posted: Sun Aug 17, 2008 11:02 am
by cald dashew
mocny92 wrote:Cóż, z własnego doświadczenia powiem że bywa tak że postać dwudziestotrzyletnia ma władzę nad 30 osobowym miastem...


No i dobrze jeżeli chce jej sie cos robic a staruchy śpią :wink:

Posted: Sun Aug 17, 2008 7:54 pm
by Skarbniq
Robert_ wrote:Stare postacie już dawno oddały władzę. Nie wiem czy wszędzie, ale w omawianych wyżej cechowicach na pewno. O ile wiem we vlo również. Tak wiec diagnoza wydaje mi się nietrafna. Przynajmniej jej część.


To może jeszcze inaczej. Ciekawie jest do dopóki istnieją realne problemy: brak surowców, niebezpieczeństwo zwierząt, konflikt z sąsiadami. Gdy ich nie ma lud gnuśnieje... przeważnia.

Jeszcze jedna teoria do koszyczka. Oczywiście w każdym jednym miejscu jest inaczej i różne są przyczyny ;)

edited:

Dodam jeszcze inny element refleksji. Rządzenie nie jest równe rządzeniu. Bycie administratorem wykonującym czarną robotę to nie jest prawdziwa władza.

Odnoszę wrażenie, że znaczenie władzy ogólnie jest obecnie niewielkie. Panuje raczej taka legalna anarchia - co jest efektem unikania konfliktów i szerokich kompromisów.

Ciąglę patrzę na Cantr przez pryzmat pierwszego swojego podejścia 3 lata temu. Obecnie świat jest wielki i trudno żeby znać go w całości ale pewne zachowania są niezmienne dla graczy i postaci niezależnie od czasu i miejsca.