Posted: Mon May 26, 2008 11:36 am
natene wrote:Normalnie stanę się zwolenniczką anarchii i wszelkiego bezprawia i "bezkastowia"
Jest w cantr takie miejsce gdzie panuje anarchia
A forum for discussion about the PBBRPG Cantr II
https://forum.cantr.org:443/
natene wrote:Normalnie stanę się zwolenniczką anarchii i wszelkiego bezprawia i "bezkastowia"
Quijo wrote:natene wrote:Normalnie stanę się zwolenniczką anarchii i wszelkiego bezprawia i "bezkastowia"
Jest w cantr takie miejsce gdzie panuje anarchia
cald dashew wrote:
mój umysł jest zbyt prosty zebym mógł to zrozumieć
natene wrote:I już będę cicho...
Ula wrote:Cantr będzie taki, jakiego go sobie stworzymy.
mocny92 wrote:Ula wrote:Cantr będzie taki, jakiego go sobie stworzymy.
I to jest to dlaczego Cantr jest zdecydowanie, obiektywnie i w pełni uczciwie - jedną z naj;epszych gier na świecie.
Lucja wrote:W praktyce okazuje się, że z nowonarodzonych jeden na dziesięciu zasługuje naprawdę na uwagę. Trzech zasypia wyjawiając swoje imię, jeden otwiera tylko oko i pozostaje tajemniczy, aż do swego końca. Z pozostałych pięciu dwóch pyta o stawkę dzienną w żelazie zaraz po dzień dobry, jeden kopiuje mapy i bez słowa biegnie w sobie wiadomym kierunku. Pozostaje jeszcze para. Podejmują pracę i: jeden spokojnie czeka aż zdarzy się okazja i z niej korzysta, drugi żyje obok społeczności w ogóle nie uczestnicząc w życiu osady coś sobie kombinując na boku. Dzieje się tak już od lat i ani forma ani temperatura powitania nie mają znaczenia.
Powiecie, że tak ma być, że to właśnie urozmaica grę. Zgodzę się z tym, lecz proszę nie generalizować. 'Stare' postacie nie zawsze są skostniałe i wiele z nich pamięta trudności w pierwszych dniach po przebudzeniu. Tym bardziej, jeżeli gracz tworzył je stopniowo. Po prostu 'nowi' mają szczęście lub pecha. Ale to również można powiedzieć o drugiej stronie. Czasem okazanie zaufania boli, a wiekowe postacie pamiętają i to je zniechęca.
cald dashew wrote:apeluję o zmianę nazwy tematy na Cantr się składa
natene wrote:* to może ja zacznę w końcu pracować, nim wpadnę w cantroholizm*