Page 6 of 9

Posted: Thu Aug 07, 2008 5:52 pm
by Echo
Szukałam sobie wątku odpowiedniego do tego, żeby napisać, jak bardzo czulam się dziś zniechęcona do cantr. Jak zaczyna mi brakować natchnienia do gry.
Nie. Pograłabym, ale czuję, że ze wszystkim jest tak bardzo pod górkę. Czas, jego brak, może nie - tego trochę jest. Gorzej myśleć o cantryjskiej przyszłości, jeśli gdzieś tam, w podświadomości, zaistniała groźba końca świata cantr...

A potem przeczytałam sobie mój własny post. Przypomniały mi się te straszne lagi, które miały miejsce rok temu. Znikające przedmioty z inwentarza, itp. itd... I potem przypomniało mi się, ile razy ogaraniało mnie już to uczucie i jaka byłam zadowolona z tego, że krzyżyka nie wcisnęłam.

Ciekawe, na ile wystarczy mi wspomnienie tej ulgi...

I jeszcze coś. ;)

Wyobraźcie sobie, że trafiłam na artykuł w gazecie, gdzie pewien, bądź pewna psycholog (nazwiska nie pamiętam) zalecała jako terapię na stres uciekanie w świat wyobraźni. W opisie podano przykład; Spójrz na pocztówkę z widokiem, a potem w wyobraźni wędruj dalej, zwiedzaj to, czego na niej już nie widać.

I już wiem, czym jest cantr. :wink: :D

(poza pewnymi sytuacjami)

Posted: Thu Aug 07, 2008 9:54 pm
by Zamia
Mnie również ogarnia zniechęcenie.
Może za dużo ważnych rzeczy /niekoniecznie fajnych/ dzieje się w mym realnym życiu teraz?
Kilka razy już myślałam o krzyżyku.
Nie umiem go jednak wcisnąć. Nie potrafię...nie chcę...?
Wpatruję się więc w tę pocztówkę z widokiem i czekam na lepszy czas.

Posted: Fri Aug 08, 2008 9:15 am
by matt_
zniechęcenie...o tak, czuję je od roku..? zachowałem jedną postać i budziłem się tylko po jedzenie, ale jakoś się przetrwało, gram dalej.,.nawet dwie postacie...a czym jest dla mnie cantr? czymś więcej niż grą, czymś więcej niż wyobraźnią..jest mną, spełniam tam marzenia, dostaję to czego braknie w życiu..może trochę życzliwości od innych, każdy Cię tam nakarmi...da ubranie.,..oderwanie od gorszego świata..pewnie tak...ale fala zniechęcenia nadchodzi dalej, czegoś brakuje..dowiaduję się, że nie dla wszystkich cantr jest świętością, niszczą ją swoją grą. wkładajcie więcej wysiłku w grę, logujcie sie raz dziennie a poświęcajcie więcej czasu na wypowiedź, ktoś się chwali ,że mu minutek nie starcza, i co z tego, skoro tracisz je na marną grę?

Posted: Thu Aug 28, 2008 8:43 pm
by Echo
Co bym nie mówiła, czego bym nie pisała to; za 10 dni minie dokładnie dwa lata, odkąd pierwszy raz kliknęłam w zielone. :shock: :wink:

Jest 1.11. 2008
Ponieważ mój post był ostanim, nie będę tworzyła nowego.
A skoro napisałam, że odejście postaci cantryjskich nie pozostaje mi obojętne, toteż sądzę, że; albo już mnie można uważać za osobę skarzoną cantr - co oznacza schizofrenię, albo za osobę skłonną ku rozdwojeniu jaźni. ;) Real i cantr ślicznie się przeplatają i uzupełniają. A kiedy mi coś ciąży, wtedy moje postaci śpią snem bezwzględnym.
...Uśmiechnęłabym się, ale kto wie, czy na uśmiech pora, skoro czasami czuję tak silne zobowiązania co do fikcji, jakby były realem.
...Ale to nie ze względu na grę czuję, tylko na wzgląd na Was, na graczy. :)

Posted: Thu Nov 27, 2008 9:59 pm
by natene
Jak już gdzies wspominałam, to moje drugie podejście do cantr..

Czym jest?
Raczej czym był.
Ciekawą odskocznią.
Alternatywą dla codzienności.
Próbą stworzenia czegoś, z niczego.
Sprawdzeniem swojej wyobraźni, słownictwa, elastyczności.

Był. No..powiedzmy, szczątkowo jeszcze jest.
W ty momencie kursor sam się wyrywa do krzyża.
Jakby co, to sorry

Posted: Fri Nov 28, 2008 10:43 pm
by Echo
Tak, dokładnie zdrowo reagujesz. :)

A ja się dziś zastanawiam, czy krzyż jest dobry, czy jest zły..? Czym jest cantr, a czego jest ledwo suplementem, i czy ten mało namacalny suplement jest tym właśnie, czago brak, a czy jeśli byłby bardziej namacalny, czy byłby nadal suplementem... Ot, takie tam, rozważania... :D

Posted: Fri Nov 28, 2008 10:49 pm
by natene
O Mamusiu ...Skomplikowane :) :P

Posted: Tue Dec 02, 2008 1:44 pm
by Luke
Echo wrote:A ja się dziś zastanawiam
Ty się nie zastanawiaj, tylko zaraz tu z powrotem porządnie bierz się do gry. Z za-an-ga-żo-wa-niem. :evil:

Posted: Tue Dec 02, 2008 5:07 pm
by Gin
Luke wrote:
Echo wrote:A ja się dziś zastanawiam
Ty się nie zastanawiaj, tylko zaraz tu z powrotem porządnie bierz się do gry. Z za-an-ga-żo-wa-niem. :evil:


No właśnie, każdy niech się bierze z za-an-ga-żo-wa-niem, będzie miodnie.

Posted: Wed Dec 03, 2008 11:02 am
by Chimaira_00
Nigdy tu nie pisałem, aż dziw bierze.
Gram 912 dni, moja pierwsza, ciągle żyjąca i co zrozumiałe - najstarsza postać ma już 65 lat. Dla niektórych wymiataczy może to i mało, dla mnie to kawał życia wyjęty z... życia. ;)

Te ponad dwa lata z Cantrem to masa czasu, dla mnie przynajmniej. Przez ten okres zdarzyło się wiele, wiele różnych rzeczy. Dobrych i złych. Parę razy myślałem o krzyżu, nigdy jednak go nie wcisnąłem - zbyt jestem przywiązany do moich postaci, które - ot, taka specyfika tej gry - żyją własnym życiem.

Czym jest dla mnie Cantr? Na początku był czymś, co mnie fascynowało. Gra bez NPC, multum możliwości, spotykanie ciekawych konceptów postaci, czasem zbyt przyłożonych do cantryjskiej specyfiki.

Potem zacząłem zaglądać na forum. Cantr stał się z jednej strony tym, czym był wcześniej, fascynującą zabawą. A przy tym, po wizytach, lurkowaniu na forum, jawił mi się też jako w pewnym sensie pole walki między koteriami i jakieś bliżej niesprecyzowane i absurdalne kłótnie. Byłem wtedy obok tego, bo wychodzę z założenia że lepiej czasem siedzieć cicho i robić swoje, niźli machać szabelką.

Niestety, w pewnym momencie zgłupiałem i dołączyłem do PD.

Wtedy znów pojawił się taki iście hamletowski dualizm - z jednej strony Cantr stał się po prostu kolejnym forum, które w jakiś sposób, po części, moderowałem. Z drugiej - odkryły się przed moimi oczami rubieże i kazamaty nienawiści. Nie ukrywam i chyba nigdy nie ukrywałem, że troszeczkę było to demotywujące. Kiedy poznałem sposoby jakich ludzie używają, żeby oszukiwać w grze, która de facto powinna być tylko dobrą zabawą - zdębiałem.

Nastąpił długi okres stazy, zarówno aktywności w PD, jak i samej grze. Czym jest dla mnie Cantr teraz? W chwili gdy mam niewiele postaci, a jeszcze mniej jest aktywnych, to po prostu traktuję to jako pogadankę ze znajomymi w odmiennych klimatach. Zwłaszcza, że większość postaci z którymi moje postacie są w jakiś sposób związane, jest mi znana. Nie, nie przez akcje PD (choć jak wiadomo PD to samo Złooo), jakoś się to naturalnie złożyło. Tym bardziej jestem przerażony, kiedy pewni gracze piszą o krzyżykach, są znudzeni itp. Bo z kim ja będę potem grał? ;)

Brzmi jak pożegnalny list samobójcy, nay?

Może i tak jest. W każdym razie, skoro już się zmusiłem, troszeczkę wbrew sobie, żeby napisać na forum, pozdrawiam serdecznie tych z którymi grałem i gram do dziś. Wy już wiecie, że to do was. :) Bawmy się dobrze dalej, nawet jeśli świat Cantr IC jest na skraju upadku. A nieprzyjaciołom zatopmy topory w czaszkach i naplujmy na ich groby. Tako rzekłem.

Posted: Wed Dec 03, 2008 11:23 am
by natene
Eee...Bez plucia się nie obejdzie? :P :D

Posted: Wed Dec 03, 2008 4:51 pm
by Gin
I ja chciałbym dodać parę słów od siebie w tym temacie...

Gdyby żyła moja najstarsza postać - stuknęła by jej pewnie siedemdziesiątka (pierwszy raz zasiadłem przy zielonym monitorze ponad 1000 dni temu), dokładnie nie pamiętam, bo w międzyczasie zdążyłem się już wykrzyżykowywać i to niejednokrotnie. Tak się jakoś złożyło - po prostu życie, praca etc..

Miałem w tym czasie dwa kilkumiesięczne okresy gdzie po prostu grać nie mogłem wcale i wielomiesięczne okresy gry intensywnej.

Czy wciśnięcie krzyżyka było słuszne, czy nie?
Szczerze powiedziawszy - nie sądzę, żeby było złe. Owszem żal dawnych postaci, trzeba było za każdym razem wszystko zaczynać od początku. Ale dla mnie to było takie fascynujące za każdym razem i mam nadzieję, że dla wszystkich z którymi moje postacie się zetknęły również. Powiem nawet więcej, mimo postępującego jęczenia na forum że Cantr upada, za każdym razem gdy wracam, jakoś tego nie zauważam, owszem inny jest świat, wszak cywilizacja prze naprzód. Ale zawsze, ale to zawsze, jest na swój sposób cudowny, magiczny i niepowtarzalny. Zapewne to dlatego właśnie, że wielu jest wspaniałych graczy, którzy nie jęczą, nie wdają się forumowe kłótnie, a którzy po prostu grają.

Nie powiem, żeby mnie te kłótnie nie obeszły. W końcu to boli jak ludziom, których uważało się za wyjątkowych, a wszystkich graczy, którzy pojawili się tutaj na trochę dłużej za takich uważam, puszczają nerwy. Też mi się zdarzyły incydenty - kilka razy sugerowano mi, że ze mnie to taki mało wartościowy Cantrowiec – bo krzyżyk wszak wciska. Na szczęście to tylko mniejszość, zdecydowana mniejszość, a i tak pewnie prędzej czy później zrozumieją, że wszyscy, którzy tu gramy jesteśmy na swój sposób wyjątkowi i dlatego warto się szanować.

A, jeszcze jedno:
Choć wróciłem zupełnie niedawno, to już wiem jedno, że Cantr na pewno się nie sypie, jest naprawdę ciekawie, a nawet bardziej!
Zatem wracajcie krzyżykowcy, wszelkiej maści wywrotowcy, bo jest do czego wracać.
:lol:

Posted: Mon Dec 08, 2008 9:46 am
by rem
W Cantrze jak w życiu raz doły, raz upadki... czasem totalny brak czasu... czasem zniechęcenie, ale często po prostu radość, szczególnie jak coś się udaje albo wychodzi. Czasem na siłę dla jakiejś innej postaci, a potem okazuje się że dzięki temu ma sie jeszcze więcej radości z gry.
A czym jest Cantr, juz kiedyś pisałem, odskocznia od codzienności :)

PS. Natene bierz się do roboty, a nie myśl o krzyżyku, bo potem człowiek tylko żałuje tego, lepiej uśpić postać na troszkę, niż wciskać krzyż, bo często ciągnie to za soba kolejne krzyżyki, a sama powinnaś wiedzieć jaka wtedy jest rozpacz... szczególnie w pewnej małej osadzie na dalekim, dalekim zadupiu ;) :P

pozdrawiam
rem

Posted: Mon Dec 08, 2008 10:25 am
by Zerkos
jest zajeta zyciem :P..wiec daj jej zyc...:)..tez pozdrawiam

Posted: Mon Dec 08, 2008 10:53 am
by natene
Oj tam...Gram jeszcze. nawet się czasem uaktywniam. Tylko że szybko mi się ten hurra - optymizm wypala.

Tak, wiem że czasem za krzyżykiem idą inne...i tylko dlatego ciągnę tak nieciekawie przez ostatnie dwa miesiące.Żeby nie było - nie przypisuję swoim postaciom jakiegoś wielkiego znaczenia - ot po prostu nie chcę nikomu zepsuć gry.

Graczy, którzy kręcą teraz na mnie nosem za to moje przysypianie - przepraszam. Wiem, jak to czasem blokuje grę..

Staram się, jak mogę :roll:

Zerkos - mój adwokat czy jak ? :twisted: :D