dekalina wrote:Rozumiem, że gracz-gwałciciel musi brać pod uwagę, że gracz-ofiara jest nieletni albo wrażliwy, ale dlaczego ma myśleć o tym, że w sąsiednim mieście jeden z graczy-strażników może taki być i istnieje x% szans, że to on właśnie będzie przesłuchiwał tę ofiarę? A jeśli gracz-ofiara zgodził się właśnie dlatego, że ma ochotę później barwnie odegrać zeznawanie? Czemu miałby być tego pozbawiony? Podobnych pytań można zadać tysiące, bo (skoro ogranicza nas tylko mechanika i wyobraźnia) w grze pojawią się tysiące zupełnie różnych sytuacji, które trzeba będzie rozwiązać w grze, kierując się wyczuciem i intuicją, a nie forumowymi rozważaniami: "jak zdarzy się x, to zrób y".
Każdemu zdarza się zacząć jakiś wątek lub rozwijać go w konkretnym kierunku z nadzieją na konkretny rezultat, ale powinniśmy zawsze brać pod uwagę to, że druga postać nam pokrzyżuje szyki. Już pomijając kwestię ooc (młody wiek gracza strażnika, jego wrażliwość, przykre doświadczenia, które sprawiają, że nie czuje się komfortowo uczestnicząc w wątkach o takiej tematyce), najzwyczajniej w świecie strażnik może być niewrażliwym bucem. Siądzie z notatnikiem w łapie, będzie przerywał, ponaglał, bo jego interesują tylko suche fakty. I co ma wtedy zrobić gracz ofiary? "OOC: hej, bądź milszy, bo ja zgodziłem się na gwałt tylko po to, by barwnie odgrywać zeznawanie, nie pozbawiaj mnie tego!". W cantrze najciekawsze jest właśnie to, że nigdy w stu procentach nie przewidzimy tego, gdzie zagnają nas podejmowane przez nas decyzje. Staram się nie napalać na żaden wątek właśnie ze względu na to, że cudza postać może nie kooperować, lub gracz nie będzie miał ochoty na taką grę. I zwyczajnie trzeba to uszanować.
Jasne, że konkretnych schematów zachowań nie wypracujemy nigdy. Po prostu apeluję o rozwagę i - że tak to ujmę - odpowiedzialną zabawę. Cantr to gra zespołowa - możemy albo wzbogacić zielony świat, albo całkowicie zepsuć rozgrywkę pozostałym graczom. Mając postać gwałciciela, postać oprawcę, warto zastanowić się przed wyborem ofiary, jak to na nią wpłynie. Gracz potencjalnej ofiary powinien zastanowić się, jak to wpłynie na środowisko. Nie ma złych wątków, ale może być zły czas i złe miejsce. Zamiast urozmaicić cantryjski świat, możemy doprowadzić do powstania kolejnej osady, gdzie już nikomu nie chce się grać, chociaż wcześniej dobrze prosperowała.
psychowico wrote:Chyba to powinna być gra tylko dla "legal age". Wiesz wtedy na co się piszesz. Z 15latkami w Polsce można legalnie uprawiać seks i zapewne kupę czasu przesiadują na porn-sitach, Cantr ich raczej już nie zgorszy już.
No... też nie. W cantrze nigdy nie wiesz, na co się piszesz. Jeśli ktoś porwie moją postać i zechce odegrać na niej brutalny - naprawdę brutalny - gwałt... muszę odgrywać razem z nim? Nawet jeśli mi niedobrze, czytając każdy wpis gwałciciela, nawet jeśli czuje się skrajnie niekomfortowo, opisując reakcje mojej postaci? Nawet jeśli ta sytuacja mnie w żaden sposób nie ciekawi, tylko zwyczajnie brzydzi, wciąż jestem zobligowany do kontynuowania rozgrywki, bo wiedziałem, na co się piszę? Jeśli miałbym się zgodzić na taką rozgrywkę, chcę, by była poprowadzona mistrzowsko, bo będzie miała zbyt duże konsekwencje dla mojej postaci. Musi być tu cokolwiek, co mnie zaciekawi, jakaś niesamowita otoczka emocjonalna, interesujący rys psychologiczny oprawcy, cokolwiek. Nie chcę, by jakikolwiek niewyżyty nastolatek mógł wyładować swoje wrażenia po obejrzeniu najbardziej chorego hentai na mojej postaci, tylko dlatego, że mechanicznie jest silniejszy i może ją gdzieś zamknąć.
Nie żyję w cukierkowym świecie, gdzie każdy piętnastolatek to uosobienie niewinności. Na strony porno wchodzą z własnej woli, ich sprawa. Gwałt w grze niekoniecznie może być czymś, z czym zechcą się spotkać.