Ech.. nagadał w rzeczywistości głupot. Nie wiem od czego tutaj zacząć, więc będzie chaotycznie pewnie.
Zobrazuje, dlaczego oni byli uwiezieni. Ponieważ wyzytałem, że to nasza gra ooc była..
W okolicach Zacisza od lat byli bandyci.. a z miejsca skąd przybyli, już dawno Buder wiedział od podróżników że przebywają tam bandyci. Co często powtarzał... Lecz byli za słabo uzbrojeni, by mogli cokolwiek zrobić.
..wreście przyszedł Vigo. Powiedział że w ów miejscu, są podejrzani ludzie, pytali się jak on walczy, mówili coś o jakimś planie, i że na pewno nie planowali rozbudować osady, lecz zrobili kompozytowe łuki refleksyjne.
Przyszyli wreszcie uzbrojeni po zęby, zamierzając budować magazyn. Co było aż nadto oczywiste by zastosowali tą (starą) sztuczkę: zbudować, przeciągnąć, zabić.
Mnie w tedy nie było w Zaciszu, i nie wiem jak dokładnie to było.. ale oni zostali przeciągnięci do magazynu w celu wyjaśnienia wszystkiego... i pomimo późniejszych próśb i namów Budera, poddać się nie chcieli. Co jest teraz jest oczywiste, czemu to czekali na cud. Dlaczego jeszcze uznaliśmy ich za winnych? Skąd mieli tyle żelaza.. Wszyscy też mieli śrubokręty, bo zromibili bardzo prędko swój zamek.. wiecie po co. Następnie.. Magazyn. he.. A mieli przy sobie tylko to co potrzebne do ataku oraz surowce by przygotować jedzenie. Co chcieli magazynować? Nas. Nie mów więc, że oni przez jakąś wiedze ooc Was zamknęli.. Czy coś.. i że byliście pokrzywdzeni. Chcieliście dla jaj zabić naprawdę fajne postacie, a de facto one jeszcze chciały Wam pomóc później. Ale musieliście założyć od początku atak ooc, skoro
nie chcieliście się komunikować z nami. Dla Twojej ciekawości dodam, że oprócz tego Jogailli, to jeszcze wkopał Was Xavery vel Kornicki, którego wypuściliśmy. Buder go wiele razy przepraszał za to, że tyle siedział w magazynie oraz zaoferawał pomoc... Lecz zaczął być coraz śmielszy w rozmowie o Was.. A że mieliśmy dobre kontrargumenty na jego zdania by Was wypuścić.. to w końcu coś tam powyzywał i odszedł, mówiąc że wróci. Jeszcze ktoś go rozpoznał jako bandytę. Same fakty w grze spowodowały, żeście zostali za wczas uwięzieni, by niedoszło do nieszczęścia w Zaciszu, (nie było żadnej wiedzy ooc. W ogóle nikogo nie chcieliśmy zabijać) choć z żadną przyjemnością..a z wielkim smutkiem, że musiało do tego dojść (sporą drogą, dlaczego wtedy chcieliście nas zabić? No i nigdy tam nie byliście. Więc o miejscu musieliście wiedzieć, korzystając z wiedzy ooc).
chojrak wrote:Istnieje sobie wioska np. Zacisze
Podpływa statek..
Koleś
motyla noga. Ty chyba z z Eerlan do Zacisza płynąłeś.
Ty wiedziałeś że istnieje taka wioska. Twoja
postać oraz Twoich kumpli: NIE. Nie wiedziały.
Piraci? A popłynęli daleko przed siebie, mając na celu zaatakowanie, nieistniejącej dla nich osady.
Gdybym miał działać jak Twoim zdaniem jest słusznie, to już dawno bym przywiózł do Zacisza co tylko im byłoby potrzebne.
No i musieliście się jakoś spotkać korzystając z ooc, by wsiaść na jeden statek itd
Bajki opowiadasz, by twarzą wyjść z tej sytuacji. Na
cp Ci to?
Chcesz się zaprzyjaźnić?
A ściemnianie że nie znaliście zasad nic Wam nie da, bo na początku zadeklarowaliście przeczytanie oraz znajomość reguł.
To że chcieliście za wszelką cenę zniszczyć Zacisze, to wina waszych charakterów. A by dojść do elu, używacie do tego różnych swoich postaci. Niczym flota w ogame.
W ogóle kto by Wam teraz wierzył, skoro zmieniacie co chwilę zdanie.
Jeżeli dopiero poznaliście zasady, to musieliście cały czas grać używając ooc i naruszając NZ..
..zabijąjąc więcej postaci.
A skoro Wam chodzi tylko o to by skutecznie mordować, to polecam Traviana. Macie chłopaki link:
http://www.travian3.pl/?uc=pl1_16009
A ja.? Straciłem postać.. Teraz jakoś by kończyła 34 lata.. Nigdy już nie przeżyję tego szczęścia, jakie mnie spotykało w Zaciszu.. Starałem zrobić miasteczko, w którym nikt by nie musiał pracować, a by było dużo zabaw.. wciąż jakieś atrakcje.. które zresztą cały czas tam były. Bądź zwykłe codzienne czynności..spacer po plaży.. pływanie w morzu.. rozmowy przy ognisku.. gra w pilłę nożną..itd.. żyliśmy jak rodzina... a przyszło paru cweli i zniszczyli to, co widziałem najlepszego w Cantrze.. i już nie zobaczę.. poszedłbym tam inną postacią, to by już zupełnie było coś innego dla mnie. Ech. mówię ogólnie, bo inaczej nie można wyjaśniać.. Postać napędzała mnie, bym innnymi grał. A teraz chuj. Nic. Niby gram, a rzygać mi się chce jak wchodze i patrze na to wszystko, bez możliwości codziennego, często kilku godzinnego grania w Zaciszu.
..na chuj ciało zabraliście na statek? Takie z Was cwele, że przyjemność Wam to sprawiło.. by przyjaciele Budera, nie mogli choć go pochować..?
Macie najebane w tych łbach. Nie wiem, co Wam kurwa robią. Ale apeluje, że nikt w CAntr nie potrzebuje takich pojebańców. Co dalej zrobią...? Trzeci atak na Zacisze.. na innych kompach? Kto to wie..
Weźcie zróbcie coś ze sobą.. może wyjdźcie na dwór. O.. to by było dobre.
Ech.. ja już mam pograne..i pewnie nie będę się innymi postaciami angażować w jakieś odgrywanie, czy robienie czegokolwiek w Cantr.
A oni byle by, niedziałali dalej w Cantrze, bo na pewno niczego dobrego z tego nie będzie.
Taka refleksja to była..
ps. moge pokazac logi.. choć tego z dnia w którym oni przypłynęli, to jeszcze nie ściągnąłem..i pewnie tego nie zrobię. Zepsuli grę mnie (pewnie ze mnie, będzie teraz bierny gracz), zbylonowi.. oraz innym...
Jaka kara by była najodpowiedniejsza?
Dajcie mi ich adresy..