WojD wrote:Cantryjczykowi udało się załatwić
www.cantr.pl - podziękujmy my wszyscy.
Wyluzuj, WojD.
Sprawa jest jasna i prosta.
1. Chatette chciala byc gwiazda. Wziela od Ciebie domene. Zrobila (z Twoja pomoca, bo sama nie mialaby wystarczajacych umiejetnosci) to i owo, aby zadzialalo.
2. Poinformowala forum, iz zrobila. Forum dowartosciwalo: Chatette - robisz super.
3. Wielu zglosilo daleko idaca pomoc, chwalilo, slow nie mialo. Wszystko bylo cool. Oczywiscie, pomoc byla tylko wirtualna, ale... pelne wsparcie.
4. Zly Cantryjczyk zglosil zastrzezenia. Sensownie, zimno, logicznie. I niestety slusznie. Zly Cantryjczyk.
5. Chatette zapiszczala - miast podjac sensowny spor - nikt mnie nie kocha, nie docenia, a ja tyle zrobilam (bzdura, tak naprawde niewiele - ale to moja prywatna opinia)... etc.
6. Adoratorzy zapewnili "jestesmy z Toba Chatette" - przy czym na tym poprzestali.
7. Cantryjczyk po raz kolejny probowal desperacko nawiazac do logiki - nie uczuc.
8. Wracamy wiec do punktu 5, bo tam sie zapetlilo. Da capo... gdzie jest fine?
Luzne wnioski moje:
1. Chatette - jesli wierzysz w to co robisz, rob. Lecz kazdy, kto robi cokolwiek, spotyka sie z krytyka. I musi byc na to przygotowany. Musi byc uodporniony wrecz. Jesli nie stac Cie na przyjecie krytyki - rzuc to w cholere. Nie strasz, jak to masz w zwyczaju - po prostu rzuc w diably. Albo nie rzucaj i badz twarda.
2. WojD - mowiles, ze to nie Twoja dzialka, wiec nie bron jej jak wlasnej. Stan z boku. Jesli umiesz.
3. Cantryjczyk - krytykuj. Jestes myslacym krytykiem z urodzenia. Chatette nauczy sie dzieki Tobie czegos, co tylko pomoze jej w sporach o rzeczy wazniejsze, niz strona gry.
P.S. Chyba mnie to obchodzi, skoro pierwszy raz w zyciu az tyle napisalam na jakims forum.