Page 12 of 15

Posted: Sun Jun 08, 2008 3:10 pm
by Robert_
natene wrote:
Robert_ wrote:Rob to bez jego wiedzy. Moze kiedys znajdzie i wtedy pogadamy.



Chwilunia - ja przestaje rozumieć :evil:


Mówimy o grze, tak?
Mówimy o odgrywaniu postaci, tak?
Mówimy o ewentualnych "momentach", tak?
I o ewentualnej zazdrości, kwestii zdrady, tak?


Halo!?!?! :? :shock:


Tak

natene wrote:Tak trudno zrozumieć?

Ja naprawdę nie widzę w tym żadnej sprawy. Co więcej - wiem- WIEM że mój TŻ też - i dla mnie i dla niego to jest gra - tylko i wyłącznie.
Ktoś wcześniej podniósł kwestię, że gram zbyt krótko...Nie jest to dla mnie argument.




Cóż, byc moze kiedys zrozumiesz co ten ktos mial na mysli :twisted:


natene wrote:Rozważania, coby było gdyby nie wiedział, kiedyś przeczytał nie mają dla mnie racji bytu.


Spróbuj a przestana to byc tylko rozwazania :twisted:


Moge rowniez zalozyc, ze tak juz macie, Ty i Twoj facet.

Posted: Sun Jun 08, 2008 3:14 pm
by Ula
Super. Nie ma to jak diagnozowanie czyjegoś związku na forum. Z fusów też wróżysz, Robercie? ;)

Posted: Sun Jun 08, 2008 3:19 pm
by Robert_
Ula wrote:Super. Nie ma to jak diagnozowanie czyjegoś związku na forum. Z fusów też wróżysz, Robercie? ;)


Jesli ktos chce, to moge i z fusow powrozyc:)
A powaznie, to proponuje kolezance wykonac kilka eksperymentow w celu upewnienia sie, ze ma racje.

edit: ja kompletnie nic nie wiem o twoim zyciu.



A co do zdrady - śmieszy mnie to odrobinę. Czy mam rzucić mojego TŻ-ta bo własnie gra w Simsy i stworzył sobie nimfomankę?

Odrobina dystansu - tylko to nas może uratować


sama zaczelas ;P :wink:

Posted: Sun Jun 08, 2008 3:19 pm
by natene
Ula wrote:Super. Nie ma to jak diagnozowanie czyjegoś związku na forum. Z fusów też wróżysz, Robercie? ;)


Ula - chylę czoło, bo już myślałam że tu wszyscy tak :>


Robercie - nie wiem, co cię boli.
Nie wiem też skąd wiesz o mnie i o moim życiu więcej niż ja,bo biorąc pod uwagę to, co napisałeś, to najwyraźniej jestem niedoinformowana :evil: :twisted: :wink:

Posted: Sun Jun 08, 2008 3:57 pm
by Robert_
1. Ja nie diagnnozuje niczyjego zwiazku. Przeczytalem swoje posty w temacie, bo myslalem, ze moze gdzies sie zapedzilem, ale wydaje mi sie , ze nie.( Jeśli poczułaś się urazona, to oczywiście przepraszam
2.natomiast argument, ze facet siedzial i poprawial literowki podczas cantyjskiego stosunku nie jest moim zdaniem nic wart jesli chodzi o to, czy miłość bądź seks w cantr jest zdrada. Dlaczego? Juz wyjasniam. Jestem przekonany, ze gdybym ze swoja kobieta siadl sobie przed monitorem, wlaczylibysmy siobie cantr i ugadalibysmy sie, ze ona bedzie kochala sie teraz z panem X. Ja poprawialbym jej literowki, ona czasem zapytala co teraz ma napisac itd. to razem uznalibysmy to za niezla zabawe.(przy zalozeniu, ze zgadzam sie na to) Inaczej byloby, gdybym nic o tym nie wiedzial i nagle po roku dowiaduje sie, ze jej postac ma romans z jakas postacia, czasem zdarza im sie kochac. Prawia sobie komplementy, sa zawsze zgodni, zawsze po tej samej stronie, gdy jest jakis konflikt, a moja kobieta naprawde bardzo lubi tego czlowieka(ta postac). Wtedy to juz nie to samo. Mysle, ze nie tylko ja czulbym, ze nie wszystko jest w porządku. Moge sie oczywiscie mylic.

Posted: Sun Jun 08, 2008 4:47 pm
by natene
" 2.natomiast argument, ze facet siedzial i poprawial literowki podczas cantyjskiego stosunku nie jest moim zdaniem nic wart jesli chodzi o to, czy miłość bądź seks w cantr jest zdrada. "


Pisząc to, chciałam powiedzieć że TŻ wie...Ale, załóżmy, że nie wiedziałby, że istnieje coś takiego jak cantr, że ja w to gram i że moja postać ma niezłą zabawę...To i tak nie zmieniłoby to niczego.
Może to po prostu kwestia charakterów i sprawdzonego związku?

Posted: Sun Jun 08, 2008 6:32 pm
by Echo
No cóż... ;) Należałoby powrócić do tego, co napisała Bast, a napisała to, pod czym i ja bym się podpisała. O tym, czym jest zdrada decydują obydwoje. I jeśli któreś z nich czuje dyskomfort, to wtedy już mamy z nią do czynienia.

Dzięki za tę definicję, Bast. :wink:

Ale cantr...
Cantr to zupełnie, co innego, Moi drodzy (jeśli ktoś jeszcze mało świadom). Pod postacią mężczyzny może kryć się kobieta i odwrotnie. ;)

Natene, gratuluję siły charakteru i siły związku. :)

Posted: Sun Jun 08, 2008 8:43 pm
by tehanu
Natene,
zgadzam się z Robertem_ to dwie zupełnie inne sprawy.
My jesteśmy starzy, cantryjscy wyjadacze i nie jedno już za nami. Jakieś tam doświadczenia już mamy (każdy własne), pewnych wolelibyśmy nie mieć nigdy.
Nie odbieraj naszych opinii jako atak na swoją osobę. Każde z nas odpowiada na podstawie własnych przeżyć.
Generalnie ja kiedyś myślałam bardzo podobnie do Ciebie. Ostatnie pół roku sprawiło, że zupełnie zmieniłam zdanie. Może dorosłam. ;)
W takich zabawach w cantryjską miłość i seks jest jedno niebezpieczeństwo: że się kiedyś zakochasz. Zabawa w miłość wciąga. W pewnym momencie może się okazać, że Twoja postać przeżywa ze swoim partnerem fajniejszą miłość niż Ty z Twoim połówkiem. I dupa.
Wierz mi, że wielu z tych co pisali w tym wątku się na tym przejechało, choć deklarowało zupełnie inaczej.
Były już tutaj takie niestandardowe małżeństwa. No właśnie, BYŁY.
Tobie życzę lepiej.

Jasne, że to nie jest regułą.
Pogadamy za rok ;)

Posted: Sun Jun 08, 2008 8:55 pm
by Yes
Cześć dziewczęta.

Sprawdzony związek?A cóż to takiego... ;)

Posted: Sun Jun 08, 2008 9:49 pm
by cald dashew
tehanu wrote:Natene,
zgadzam się z Robertem_ to dwie zupełnie inne sprawy.
My jesteśmy starzy, cantryjscy wyjadacze i nie jedno już za nami. Jakieś tam doświadczenia już mamy (każdy własne), pewnych wolelibyśmy nie mieć nigdy.
Nie odbieraj naszych opinii jako atak na swoją osobę. Każde z nas odpowiada na podstawie własnych przeżyć.
Generalnie ja kiedyś myślałam bardzo podobnie do Ciebie. Ostatnie pół roku sprawiło, że zupełnie zmieniłam zdanie. Może dorosłam. ;)
W takich zabawach w cantryjską miłość i seks jest jedno niebezpieczeństwo: że się kiedyś zakochasz. Zabawa w miłość wciąga. W pewnym momencie może się okazać, że Twoja postać przeżywa ze swoim partnerem fajniejszą miłość niż Ty z Twoim połówkiem. I dupa.
Wierz mi, że wielu z tych co pisali w tym wątku się na tym przejechało, choć deklarowało zupełnie inaczej.
Były już tutaj takie niestandardowe małżeństwa. No właśnie, BYŁY.
Tobie życzę lepiej.

Jasne, że to nie jest regułą.
Pogadamy za rok ;)


brednie.. po co sie rozpisywac o takich sprawach na forum? Po prostu grajcie i sie bawcie.. kazdy na swoj sposob. Ja sie w ogole z Toba, Twoją opinią tehanu nie zgadzam a tez troche gralem, gram w ta gre

Posted: Sun Jun 08, 2008 9:53 pm
by Echo
Hej, Yes! :lol:

Racja! A cóż to takiego?!
Kochani, możemy brnąć... i brnąć... i brnąć... w temat. A i tak on niczego nie zmieni. Choć!

Kochani, cantr może obrócić Wasze życie do góry nogami, bądźcież tego świadomi. ;)

Ale ja i tak mało co o tym wiem... Mojego nie wywrócił... ;)

Posted: Sun Jun 08, 2008 10:24 pm
by Zamia
tehanu wrote:W takich zabawach w cantryjską miłość i seks jest jedno niebezpieczeństwo: że się kiedyś zakochasz. Zabawa w miłość wciąga.


Przepraszam, ale chyba nie rozumiem.
Kilka moich postaci /obu płci/ jest zakochanych.
Czy to ma oznaczać, że ja-gracz mogę się zakochać?
W kim? A gracz, który odgrywa narzeczoną mojej postaci może zakochać się we mnie? :roll:

Posted: Sun Jun 08, 2008 11:01 pm
by Echo
Tak, Zamia.
A mało razy to już tak bywało?

Ileż to zawiedzionych miłości i rozterek, tym gorszych, że nie można było niczego porównać do cantr...
Gracz prowadził przeciwną płeć, ale w rzeczywistości okazywał się być tej samej płci. Dla wielu okazywało się to gorsze niż rzeczywistość. Sympatia i przyjaźń są ok, wszystko, co ponad są już tylko grą wyobraźni ( w teorii) W grze oznaczało to śmierć...

;) :D

Posted: Sun Jun 08, 2008 11:22 pm
by lacki2000
Przyglądając się tej dyskusji wnioskuję iż zabawa w miłość cantryjską to coś na kształt zażywania narkotyków - niby fajna zabawa ale tragiczne skutki.
Dlatego ja wirtualnemu seksowi i narkotykom mówię stanowcze NIE!
Zresztą cantryjski seks nie ma głębszej racji bytu skoro nie ma w Cantrze rozmnazania :)

Posted: Mon Jun 09, 2008 12:03 am
by Zamia
Echo wrote:Tak, Zamia.
A mało razy to już tak bywało?


To ja chyba jestem z innej bajki. :roll: