Odeszli... [*]
Moderators: Public Relations Department, Players Department
- koliberek
- Posts: 237
- Joined: Thu Mar 15, 2007 8:28 pm
- Luke
- Posts: 410
- Joined: Sun Sep 16, 2007 10:05 pm
- Location: Wroclaw, Poland
koliberek wrote:Qula- na wszelkie lęki dobry, często na Bani, ale zawsze uśmiechnięty.
Dzięki.
Koliberka? A Ty znów masz kogoś u Bojvingów?

Jak w dodatku tego kogoś masz, co myślę, że masz, to lepiej się dwa razy bardzo dobrze zastanów, zanim znów spróbujesz zabić.
Yngvara śmierć wybaczyłem. Nie wiem, na ile wdowa wybaczyła.
Nadira wybaczyć chyba do dzisiaj nie potrafię, ponieważ wiem, że ktoś bardzo to przeżył. Ja też zresztą. Wielkie pokładaliśmy nadzieje w nim.
A jak teraz masz postać tam, gdzie mieszkał Qula, to Ty lepiej nie drażnij więcej Bojvingów. Jak znowu rozkręcisz postać i znowu zabijesz, wtedy kiedy już zwiąże się z nią tyle osób, co z Yngvarem czy Nadirem.......
To nie wiem, co oni Ci zrobią.
Ale ja znajdę i zabiję. W wyjątkowo okrutny sposób.

No chyba, że masz kogoś u tych okropnych bab nad jeziorem.


A do tematu:
Yngvar - coś tak czułem, że to taki facet bez testosteronu, za łagodny, zbyt kochający i skomplikowany, jak na Bojvinga. A mimo wszystko jedna z moich ulubionych postaci w tamtych czasach. Później popłynął razem z żoną i jakąś większą grupą na Tamtą Wyspę, gdzie umarł z daleka od domu. Wdowa po nim, kiedy wróciła, nie była już taka, jak kiedyś. Nie dziwię się.
Zresztą bardzo jej nie lubiłem za to, co zrobiła później. Do dzisiaj nie wiem, bardziej jej współczuć czy być złym na nią.
Nadir - swego czasu nowa nadzieja Bojvingów, młody, energiczny, dzięki niemu parę postaci budziło się codziennie i siadało do ogniska. Też wrażliwy, chwilami cholera, przewrażliwiony. Ale raczej nie posądzałem go o gracza kobietę. No, może momentami, jak stroił fochy.
Podobnie jak Yngvar, był dla kobiet chyba taki, jaki kobieta chciałaby, żeby był facet.

Był hegemonem miasta jakiś czas. Bardzo młodo. Liczyłem na to, ze kiedyś, po latach, będzie jednym z Ojców Rodu. Jego śmierć stała się dla mnie strasznym zaskoczeniem. Nie chcę obwiniać gracza, jednak mam wrażenie, że od śmierci Nadira zaczęła się senność i schyłek miasta. Nigdy później nie podniosło się do dawnej świetności.
Last edited by Luke on Sun Mar 30, 2008 12:15 pm, edited 2 times in total.
[*]...
- Leming
- Posts: 657
- Joined: Thu Mar 15, 2007 1:08 pm
Luke wrote:Ale ja znajdę i zabiję. W wyjątkowo okrutny sposób.
*dyskretnie podsuwa Luke'owi karteczkę z jakimś adresem i numerami telefonów i szepcze*
Nic osobistego. Jak zwykle nie mam nikogo u Bojvingów. Ale daj znać, jak się zacznie, chcę popatrzeć.
*zacierając łapki wychodzi z wątku, rzucając na odchodnym*
Qulę zdarzyło mi się poznać przelotnie. Bardzo obiecujące miał pomysły i żal, że jak znowu będzie moja postać we Fortholmie, to go nie spotka.
- Luke
- Posts: 410
- Joined: Sun Sep 16, 2007 10:05 pm
- Location: Wroclaw, Poland
-
- Posts: 56
- Joined: Wed Mar 14, 2007 1:41 pm
Sansa 1823- 1942 Zla kobieta
Z kompanami plywala po obcych jej wodach, niestety trafil na nieodpowiednich ludzi. Prawdopodobnie z jej powodu nikt nie przezyl...
Sunsi 1823- 2127 Urodzila sie w Uroczysku, niedlugo pozniej udala sie do Avalon i tam juz zostala. Wesola, pelna zycia, czasami psocila nie pozwalajac innym spac. Zmieniala sie po smierci bliskiej jej osoby., chociaz nadal probowala cieszyc sie kazda chwila ale nie byla to dawna Sunsi. Jakis czas pozniej porwali ja piraci, walczyla dzielnie lecz byla bez szans.
Tobi 1827- 2029 Urodzil sie na kontynencie. Niemowa, pomagal jak mogl. Probowal jakos porozumiec sie z innymi ale po wielu probach zaprzestal. Postac nieudana jak i ta nastepna
Ari 1827- 2009 Urodzila sie wsrod obcych. Z towarzyszem tutala sie po obcych ziemiach, nie zyla dlugo.

Sunsi 1823- 2127 Urodzila sie w Uroczysku, niedlugo pozniej udala sie do Avalon i tam juz zostala. Wesola, pelna zycia, czasami psocila nie pozwalajac innym spac. Zmieniala sie po smierci bliskiej jej osoby., chociaz nadal probowala cieszyc sie kazda chwila ale nie byla to dawna Sunsi. Jakis czas pozniej porwali ja piraci, walczyla dzielnie lecz byla bez szans.
Tobi 1827- 2029 Urodzil sie na kontynencie. Niemowa, pomagal jak mogl. Probowal jakos porozumiec sie z innymi ale po wielu probach zaprzestal. Postac nieudana jak i ta nastepna

Ari 1827- 2009 Urodzila sie wsrod obcych. Z towarzyszem tutala sie po obcych ziemiach, nie zyla dlugo.
- cald dashew
- Posts: 930
- Joined: Tue Aug 29, 2006 9:23 pm
- Location: Idioglosia
- rem
- Posts: 208
- Joined: Fri Dec 01, 2006 9:27 pm
- Location: Gdańsk
Adgam 1702 - 2214
To była moja druga postać, całkowicie próbna
Przebudził się co prawda w Devrapolis, ale od razu pierwszego dnia ruszył w świat. Osiadł w Czarnogórze, gdzie pracował, pracował i pracował... aż w końcu miał dość pracy, a że usłyszał o wielkim turnieju w pobliskich Cechowicach, to wykorzystał sytuację i poszedł... oczywiście na turniej sie spóźnił, więc znowu... zaczął pracować, przesiedział kilka lat w cebuli, aż poznał młodą dziewczynę, w której się zakochał ze wzajemnością. Od tej pory dzielił obowiązki na prace i przyjemności
Jego nowym zajęciem stało sie targanie hektolitrów wody ze studni...
Niestety po pewnym czasie jego ukochana zaczęła przysypiać, próbował na różne sposoby Ją wybudzić, niestety bez rezultatów, aż pewnego pięknego dnia trzymając w ręku swoje ukochane wiadro padł przy pompie z głodu....
A tak poważnie, to od pewnego czasu nie miałem na Niego pomysłu, ale też i nie chciałem go ubić, najnormalniej w świecie zapomniałem biedaka karmić... trochę szkoda mi go *wzdycha* i tylko została ciekawość czy w C. ktoś w ogóle zauważył jego śmierć.
To była moja druga postać, całkowicie próbna

Przebudził się co prawda w Devrapolis, ale od razu pierwszego dnia ruszył w świat. Osiadł w Czarnogórze, gdzie pracował, pracował i pracował... aż w końcu miał dość pracy, a że usłyszał o wielkim turnieju w pobliskich Cechowicach, to wykorzystał sytuację i poszedł... oczywiście na turniej sie spóźnił, więc znowu... zaczął pracować, przesiedział kilka lat w cebuli, aż poznał młodą dziewczynę, w której się zakochał ze wzajemnością. Od tej pory dzielił obowiązki na prace i przyjemności

Jego nowym zajęciem stało sie targanie hektolitrów wody ze studni...
Niestety po pewnym czasie jego ukochana zaczęła przysypiać, próbował na różne sposoby Ją wybudzić, niestety bez rezultatów, aż pewnego pięknego dnia trzymając w ręku swoje ukochane wiadro padł przy pompie z głodu....
A tak poważnie, to od pewnego czasu nie miałem na Niego pomysłu, ale też i nie chciałem go ubić, najnormalniej w świecie zapomniałem biedaka karmić... trochę szkoda mi go *wzdycha* i tylko została ciekawość czy w C. ktoś w ogóle zauważył jego śmierć.
Somewhere over the rainbow, blue birds fly, and the dreams that you dreamed of dreams really do come true...
- Zamia
- Posts: 790
- Joined: Tue Jan 09, 2007 9:38 pm
- mefisto666
- Posts: 80
- Joined: Sun Nov 11, 2007 2:56 pm
- Location: Kobenhavn/Zabrze
Witam Adgam czy aby na pewno z glodu ???. Malo co moge powiedziec bo poznalem go jak juz przesypial ale mielismy podobne zajecia
Wielka szkoda
Wielka szkoda
Wydaje ci sie ze ummiesz jezdzic ??
http://pl.youtube.com/watch?v=rs-jAImScms
"Boże pohamuj pokusę prędkości..."
http://pl.youtube.com/watch?v=rs-jAImScms
"Boże pohamuj pokusę prędkości..."
- rem
- Posts: 208
- Joined: Fri Dec 01, 2006 9:27 pm
- Location: Gdańsk
Zamia - nie zamartwiaj się, to nie Twoja wina, ani kogokolwiek innego, jak tylko moja... zbyt mało czasu ostatnio...
mefisto666 - z głodu, z głodu, zapomniałem karmić... nie było to samobójstwo...
pozdrawiam
remi
mefisto666 - z głodu, z głodu, zapomniałem karmić... nie było to samobójstwo...
pozdrawiam
remi
Somewhere over the rainbow, blue birds fly, and the dreams that you dreamed of dreams really do come true...
- suchy
- Posts: 2000
- Joined: Mon Aug 28, 2006 10:06 am
- Location: Under your bed, waiting for you to turn off the light
Nerea 1636 - 2223
Moja najstarsza postać... Zmarła z głodu. Zapomniałem nakarmić. Ech...
Bojvinga z Fortholmu. Zmarła w Reiktaal. Może później napiszę o niej coś więcej.
Moja najstarsza postać... Zmarła z głodu. Zapomniałem nakarmić. Ech...
Bojvinga z Fortholmu. Zmarła w Reiktaal. Może później napiszę o niej coś więcej.
You still stood there screaming
No one caring about these words you tell
My friend, before your voice is gone
One man's fun is another's hell!
Wyjdź z domu. Może pod twoim blokiem napierdalają się magowie.
No one caring about these words you tell
My friend, before your voice is gone
One man's fun is another's hell!
Wyjdź z domu. Może pod twoim blokiem napierdalają się magowie.
- Luke
- Posts: 410
- Joined: Sun Sep 16, 2007 10:05 pm
- Location: Wroclaw, Poland
-
- Posts: 9
- Joined: Mon Mar 26, 2007 6:30 pm
- Location: Lublin, Poland
No cóż brak czasu dał o sobie znać i na mojej skrzynce pocztowej znalazłem info o zablokowaniu konta.
Zmarły 2 moje postaci, które uznaję za najbardziej udane, szkoda, że nie mogłem kontynuować.
Vagrant - urodził się na kompletnym zadupiu, zaraz po jego przebudzeniu zmarli pozostali obcojęzyczni mieszkańcy. Długo walczył o pożywienie, o to, żeby go zwierzęta nie zjadły. Poznał wspaniałą przyjaciółkę i towarzyszkę Falę z którą miał spędzić na podróżach resztę swoich chwil, może w końcu znaleźć jakieś przyjemne miejsce do życia ... Długo by tu pisać.
Dziękuję Ci Falo za wspólne przygody, no i przepraszam
Virus - przebudził się w miejscu o bardzo przesympatycznej nazwie Kannabia i pozostał tam do końca swoich dni. Namiętny palacz ziela. Były dowódca straży. Strasznie go lubiłem no ale niestety ...
Dziękuję Kannabijczykom.
Zmarły 2 moje postaci, które uznaję za najbardziej udane, szkoda, że nie mogłem kontynuować.
Vagrant - urodził się na kompletnym zadupiu, zaraz po jego przebudzeniu zmarli pozostali obcojęzyczni mieszkańcy. Długo walczył o pożywienie, o to, żeby go zwierzęta nie zjadły. Poznał wspaniałą przyjaciółkę i towarzyszkę Falę z którą miał spędzić na podróżach resztę swoich chwil, może w końcu znaleźć jakieś przyjemne miejsce do życia ... Długo by tu pisać.
Dziękuję Ci Falo za wspólne przygody, no i przepraszam
Virus - przebudził się w miejscu o bardzo przesympatycznej nazwie Kannabia i pozostał tam do końca swoich dni. Namiętny palacz ziela. Były dowódca straży. Strasznie go lubiłem no ale niestety ...
Dziękuję Kannabijczykom.
- Luke
- Posts: 410
- Joined: Sun Sep 16, 2007 10:05 pm
- Location: Wroclaw, Poland
- Villon
- Posts: 334
- Joined: Sat Mar 24, 2007 11:33 pm
Who is online
Users browsing this forum: No registered users and 1 guest