Odeszli... [*]

Ogólna pozapostaciowa dyskusja pomiędzy graczami Cantr II.

Moderators: Public Relations Department, Players Department

User avatar
koliberek
Posts: 237
Joined: Thu Mar 15, 2007 8:28 pm

Postby koliberek » Sun Mar 30, 2008 10:01 am

Qula- na wszelkie lęki dobry, często na Bani, ale zawsze uśmiechnięty.
Dzięki.
User avatar
Luke
Posts: 410
Joined: Sun Sep 16, 2007 10:05 pm
Location: Wroclaw, Poland

Postby Luke » Sun Mar 30, 2008 11:50 am

koliberek wrote:Qula- na wszelkie lęki dobry, często na Bani, ale zawsze uśmiechnięty.
Dzięki.

Koliberka? A Ty znów masz kogoś u Bojvingów? :D

Jak w dodatku tego kogoś masz, co myślę, że masz, to lepiej się dwa razy bardzo dobrze zastanów, zanim znów spróbujesz zabić.

Yngvara śmierć wybaczyłem. Nie wiem, na ile wdowa wybaczyła.
Nadira wybaczyć chyba do dzisiaj nie potrafię, ponieważ wiem, że ktoś bardzo to przeżył. Ja też zresztą. Wielkie pokładaliśmy nadzieje w nim.

A jak teraz masz postać tam, gdzie mieszkał Qula, to Ty lepiej nie drażnij więcej Bojvingów. Jak znowu rozkręcisz postać i znowu zabijesz, wtedy kiedy już zwiąże się z nią tyle osób, co z Yngvarem czy Nadirem.......

To nie wiem, co oni Ci zrobią.
Ale ja znajdę i zabiję. W wyjątkowo okrutny sposób. :evil:

No chyba, że masz kogoś u tych okropnych bab nad jeziorem. :D To Cię może uratuje. :wink:

A do tematu:

Yngvar - coś tak czułem, że to taki facet bez testosteronu, za łagodny, zbyt kochający i skomplikowany, jak na Bojvinga. A mimo wszystko jedna z moich ulubionych postaci w tamtych czasach. Później popłynął razem z żoną i jakąś większą grupą na Tamtą Wyspę, gdzie umarł z daleka od domu. Wdowa po nim, kiedy wróciła, nie była już taka, jak kiedyś. Nie dziwię się.
Zresztą bardzo jej nie lubiłem za to, co zrobiła później. Do dzisiaj nie wiem, bardziej jej współczuć czy być złym na nią.

Nadir - swego czasu nowa nadzieja Bojvingów, młody, energiczny, dzięki niemu parę postaci budziło się codziennie i siadało do ogniska. Też wrażliwy, chwilami cholera, przewrażliwiony. Ale raczej nie posądzałem go o gracza kobietę. No, może momentami, jak stroił fochy.
Podobnie jak Yngvar, był dla kobiet chyba taki, jaki kobieta chciałaby, żeby był facet. :wink: Silny, opiekuńczy, ciepły, nie wdawał się raczej w awantury typowe dla facetów.
Był hegemonem miasta jakiś czas. Bardzo młodo. Liczyłem na to, ze kiedyś, po latach, będzie jednym z Ojców Rodu. Jego śmierć stała się dla mnie strasznym zaskoczeniem. Nie chcę obwiniać gracza, jednak mam wrażenie, że od śmierci Nadira zaczęła się senność i schyłek miasta. Nigdy później nie podniosło się do dawnej świetności.
Last edited by Luke on Sun Mar 30, 2008 12:15 pm, edited 2 times in total.
[*]...
User avatar
Leming
Posts: 657
Joined: Thu Mar 15, 2007 1:08 pm

Postby Leming » Sun Mar 30, 2008 11:57 am

Luke wrote:Ale ja znajdę i zabiję. W wyjątkowo okrutny sposób. :evil:


*dyskretnie podsuwa Luke'owi karteczkę z jakimś adresem i numerami telefonów i szepcze*

Nic osobistego. Jak zwykle nie mam nikogo u Bojvingów. Ale daj znać, jak się zacznie, chcę popatrzeć.

*zacierając łapki wychodzi z wątku, rzucając na odchodnym*

Qulę zdarzyło mi się poznać przelotnie. Bardzo obiecujące miał pomysły i żal, że jak znowu będzie moja postać we Fortholmie, to go nie spotka.
User avatar
Luke
Posts: 410
Joined: Sun Sep 16, 2007 10:05 pm
Location: Wroclaw, Poland

Postby Luke » Sun Mar 30, 2008 12:11 pm

Leming wrote:Nic osobistego. Jak zwykle nie mam nikogo u Bojvingów. Ale daj znać, jak się zacznie, chcę popatrzeć
Oho. Się baba znad jeziora odezwała.. :lol:
[*]...
justam
Posts: 56
Joined: Wed Mar 14, 2007 1:41 pm

Postby justam » Sun Mar 30, 2008 8:03 pm

Sansa 1823- 1942 Zla kobieta :) Z kompanami plywala po obcych jej wodach, niestety trafil na nieodpowiednich ludzi. Prawdopodobnie z jej powodu nikt nie przezyl...

Sunsi 1823- 2127 Urodzila sie w Uroczysku, niedlugo pozniej udala sie do Avalon i tam juz zostala. Wesola, pelna zycia, czasami psocila nie pozwalajac innym spac. Zmieniala sie po smierci bliskiej jej osoby., chociaz nadal probowala cieszyc sie kazda chwila ale nie byla to dawna Sunsi. Jakis czas pozniej porwali ja piraci, walczyla dzielnie lecz byla bez szans.

Tobi 1827- 2029 Urodzil sie na kontynencie. Niemowa, pomagal jak mogl. Probowal jakos porozumiec sie z innymi ale po wielu probach zaprzestal. Postac nieudana jak i ta nastepna :)

Ari 1827- 2009 Urodzila sie wsrod obcych. Z towarzyszem tutala sie po obcych ziemiach, nie zyla dlugo.
User avatar
cald dashew
Posts: 930
Joined: Tue Aug 29, 2006 9:23 pm
Location: Idioglosia

Postby cald dashew » Mon Mar 31, 2008 4:04 pm

Taki spis moich postaci ktorych juz nie ma :
Sneer,
Ayreo,
Vengeance,
Czarny Wilk,
Yennefer.
Image
Image
Image
User avatar
rem
Posts: 208
Joined: Fri Dec 01, 2006 9:27 pm
Location: Gdańsk

Postby rem » Tue Apr 01, 2008 1:14 pm

Adgam 1702 - 2214

To była moja druga postać, całkowicie próbna ;)

Przebudził się co prawda w Devrapolis, ale od razu pierwszego dnia ruszył w świat. Osiadł w Czarnogórze, gdzie pracował, pracował i pracował... aż w końcu miał dość pracy, a że usłyszał o wielkim turnieju w pobliskich Cechowicach, to wykorzystał sytuację i poszedł... oczywiście na turniej sie spóźnił, więc znowu... zaczął pracować, przesiedział kilka lat w cebuli, aż poznał młodą dziewczynę, w której się zakochał ze wzajemnością. Od tej pory dzielił obowiązki na prace i przyjemności :P
Jego nowym zajęciem stało sie targanie hektolitrów wody ze studni...
Niestety po pewnym czasie jego ukochana zaczęła przysypiać, próbował na różne sposoby Ją wybudzić, niestety bez rezultatów, aż pewnego pięknego dnia trzymając w ręku swoje ukochane wiadro padł przy pompie z głodu....


A tak poważnie, to od pewnego czasu nie miałem na Niego pomysłu, ale też i nie chciałem go ubić, najnormalniej w świecie zapomniałem biedaka karmić... trochę szkoda mi go *wzdycha* i tylko została ciekawość czy w C. ktoś w ogóle zauważył jego śmierć.
Somewhere over the rainbow, blue birds fly, and the dreams that you dreamed of dreams really do come true...
User avatar
Zamia
Posts: 790
Joined: Tue Jan 09, 2007 9:38 pm

Postby Zamia » Tue Apr 01, 2008 11:31 pm

Adgamie....wybacz. Mam straszne wyrzuty sumienia z powodu tej śmierci. Tak bezsensownej. Nie mogę sobie tego wybaczyć. To moja wina :cry: :cry: :cry:
User avatar
mefisto666
Posts: 80
Joined: Sun Nov 11, 2007 2:56 pm
Location: Kobenhavn/Zabrze

Postby mefisto666 » Wed Apr 02, 2008 7:28 pm

Witam Adgam czy aby na pewno z glodu ???. Malo co moge powiedziec bo poznalem go jak juz przesypial ale mielismy podobne zajecia
Wielka szkoda
Wydaje ci sie ze ummiesz jezdzic ??
http://pl.youtube.com/watch?v=rs-jAImScms

"Boże pohamuj pokusę prędkości..."
User avatar
rem
Posts: 208
Joined: Fri Dec 01, 2006 9:27 pm
Location: Gdańsk

Postby rem » Thu Apr 03, 2008 6:46 am

Zamia - nie zamartwiaj się, to nie Twoja wina, ani kogokolwiek innego, jak tylko moja... zbyt mało czasu ostatnio...

mefisto666 - z głodu, z głodu, zapomniałem karmić... nie było to samobójstwo...

pozdrawiam
remi
Somewhere over the rainbow, blue birds fly, and the dreams that you dreamed of dreams really do come true...
User avatar
suchy
Posts: 2000
Joined: Mon Aug 28, 2006 10:06 am
Location: Under your bed, waiting for you to turn off the light

Postby suchy » Sat Apr 12, 2008 1:52 pm

Nerea 1636 - 2223

Moja najstarsza postać... Zmarła z głodu. Zapomniałem nakarmić. Ech...
Bojvinga z Fortholmu. Zmarła w Reiktaal. Może później napiszę o niej coś więcej.
You still stood there screaming
No one caring about these words you tell
My friend, before your voice is gone
One man's fun is another's hell!

Wyjdź z domu. Może pod twoim blokiem napierdalają się magowie.
User avatar
Luke
Posts: 410
Joined: Sun Sep 16, 2007 10:05 pm
Location: Wroclaw, Poland

Postby Luke » Sun Apr 13, 2008 1:53 am

SUCHY wrote:Nerea 1636 - 2223

Zapomniałem nakarmić.

Ożesz.... Nerea..... Jak mogłeś. :? :(
[*]...
pieczony
Posts: 9
Joined: Mon Mar 26, 2007 6:30 pm
Location: Lublin, Poland

Postby pieczony » Mon Apr 14, 2008 10:52 am

No cóż brak czasu dał o sobie znać i na mojej skrzynce pocztowej znalazłem info o zablokowaniu konta.

Zmarły 2 moje postaci, które uznaję za najbardziej udane, szkoda, że nie mogłem kontynuować.

Vagrant - urodził się na kompletnym zadupiu, zaraz po jego przebudzeniu zmarli pozostali obcojęzyczni mieszkańcy. Długo walczył o pożywienie, o to, żeby go zwierzęta nie zjadły. Poznał wspaniałą przyjaciółkę i towarzyszkę Falę z którą miał spędzić na podróżach resztę swoich chwil, może w końcu znaleźć jakieś przyjemne miejsce do życia ... Długo by tu pisać.
Dziękuję Ci Falo za wspólne przygody, no i przepraszam

Virus - przebudził się w miejscu o bardzo przesympatycznej nazwie Kannabia i pozostał tam do końca swoich dni. Namiętny palacz ziela. Były dowódca straży. Strasznie go lubiłem no ale niestety ...

Dziękuję Kannabijczykom.
User avatar
Luke
Posts: 410
Joined: Sun Sep 16, 2007 10:05 pm
Location: Wroclaw, Poland

Postby Luke » Mon Apr 14, 2008 1:46 pm

Vagranta i Falę spotkałem przelotnie tylko, kiedyś, na tym samym czy pobliskim zadupiu.

Ale Virus..... Ceniłem, lubiłem, szanowałem. Cholera, co która postać ostatnio umiera, to poważna strata. Nie mogą zacząć umierać Ci, którzy mi działają na nerwy? :evil:

Virus, dzięki za wszystko.
[*]...
User avatar
Villon
Posts: 334
Joined: Sat Mar 24, 2007 11:33 pm

Postby Villon » Mon Apr 14, 2008 10:31 pm

Ech Virus, Virus... naprawdę szkoda :(
*chowając za plecami kielnię wpatruje się z nabożeństwem w równiutką dużą marmurową świątynię: Dzięki Marolu Wielki Bardzo!, a zwłaszcza w jeden jej element u samej góry*

Return to “Ogólne dyskusje”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest