Odeszli... [*]

Ogólna pozapostaciowa dyskusja pomiędzy graczami Cantr II.

Moderators: Public Relations Department, Players Department

reve
Posts: 159
Joined: Sun Sep 13, 2009 9:31 pm
Location: Poland, Szczecin

Re: Odeszli... [*]

Postby reve » Wed Jul 06, 2011 7:19 am

Havri, Venecja, Corvo... teraz Juha.

Czekaliśmy tu na Ciebie i się doczekaliśmy :)

Bertrasowi jeszcze 500 lat życia, ostatni został z podstawowej ekipy.


Z innych Twoich postaci, to tylko Yuno i to przelotnie poznałem.
Tak czy inaczej: dzięki za wspólną grę i... do zobaczenia IC? :D


PS.
Ultim8 wrote:Corvo + Venecja - za swietny wątek milosny

oj tam świetny! Inny, po prostu :)
Real Soldiers never die. They just go to Hell to regroup.

Image
zlorf
Posts: 1
Joined: Mon Jul 04, 2011 9:21 am

Re: Odeszli... [*]

Postby zlorf » Wed Jul 06, 2011 7:43 pm

Jak Juha zaskoczyła wszystkich, umierając... Cóż za szok był i boleść wielka na Złotym Szczycie.

A z podstawowej ekipy to jeszcze Tod został, proszę o nim nie zapominać. :)
User avatar
Chimaira_00
Posts: 377
Joined: Thu Sep 28, 2006 1:31 pm
Location: Immanence Where to: Transcendence

Re: Odeszli... [*]

Postby Chimaira_00 » Sun Jul 10, 2011 10:49 pm

Ultim8 wrote:Juha
(...)
Havri - Rowniez, za to ze byles ze mna od poczatku i za jedno zdanie, ktore zmienilo tak Juhe, jak i mnie samego.


:(

No normalnie aż mi pompę ścisnęło - Juha to była jedna z najlepszych postaci w Cantrze ever, a jednak grałem dość długo... Ale miło mi że i ten mój wariat został zapamiętany. O ile dobrze pamiętam jego śmierć była rykoszetem mojego krzyżyka. Zdanie pamiętam. A obściskiwanie pamiętasz? :D

Ech, kiedyś to był Cantr...

in vitro wrote:chętnie bym je usłyszał, jeśli to nie sekret


Podam tylko z pamięci (bo to już kawał czasu), razem z kontekstem. To było podczas mozolnej budowy Złotego Szczytu bodajże. Havri wtedy miał mieć swój budynek na eksperymenta, inni też czegoś ciągle chcieli, tu zlecenie, tam zlecenie itepe., no i Juha latała jak kot ze srajdą. W pewnym momencie Havri, rozżalony (ale on też miętę tentego ;)) powiedział jej, że (dokładnych słów nie pamiętam, sens jest taki) przejmuje się tylko rzeczami, a nie ludźmi, z którymi ma współtworzyć osadę i że zapomina o przyjaciołach. No i Juhę wgięło.
It doesn't think. It doesn't feel.
It doesn't laugh or cry.
All it does from dusk till dawn
Is make the soldiers die.

---
gg - 9243805
User avatar
Ultim8
Posts: 61
Joined: Thu Jul 09, 2009 9:45 am

Re: Odeszli... [*]

Postby Ultim8 » Mon Jul 11, 2011 7:48 pm

Zdanie jak najbardziej potwierdzam... Bardzo potwierdzam. To bylo naprawde mocne.

I jakze moglbym zapomniec o Havrim, no jakze to? A co do obsciskiwania, to jakos chyba mnie cos zaczela pamiec szwankowac, bo niestety ale nie. :P
reve
Posts: 159
Joined: Sun Sep 13, 2009 9:31 pm
Location: Poland, Szczecin

Re: Odeszli... [*]

Postby reve » Thu Jul 14, 2011 10:19 am

zlorf wrote:A z podstawowej ekipy to jeszcze Tod został, proszę o nim nie zapominać. :)

Nie zapominamy, nie zapominamy. Tyle, że Tod z Talas został "podkradziony" i, mimo, że faktycznie jeden z założycieli, to trochę inaczej był traktowany.
Real Soldiers never die. They just go to Hell to regroup.

Image
User avatar
koliberek
Posts: 237
Joined: Thu Mar 15, 2007 8:28 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby koliberek » Thu Jul 14, 2011 4:19 pm

Ultim8 wrote:Może nie powinienem ale - niech stracę:

Uwaga! Lektura jest dosc szczegolowa a co za tym idzie stosunkowo dluga - jak ktos nie chce, niech nie czyta, a jak ktos przeczyta, to szczerze gratuluje :)

Juha

Juha, oh Juha... Uwielbialem lamanie sobie jezyka, jak ktos chcial odmienic do imie. No ale od poczatku.
Pojawila sie niedaleko Vlotryan. W lasach Vlyryan o ile sie nie myle. Byla sama, calkiem sama. Zorganizowala sobie jedzenie, mlotek, jakies kompletnie podstawowe wyposazenie i los chcial, ze przyjechal akurat patrol Vlotryanski. Pierwsze spotkanie z Narvego - od tamtego czasu, az po sam swoj kres byl jej wzorem. Postanowila przeniesc sie do Stolicy. Pierwsza praca - w Hucie, pod opieka Nayi. 45gram, zelaza za dniowke (O zgrozo!), pierwsza wyplata i pierwsze marzenie 'Chcę miec bron i tarcze'. Jeszcze w ten sam dzien wszystko bylo wydane. Nastepna fucha - Flota Handlowa Vlotryan. Najbardziej niezapomniany rejs na Wybrzeze Valerii. I tam Księżna Tanalasta. Ahhh... I kolejna inspiracja ktora miala odzwierciedlenie pozniej - wielki, wspanialy zamek. Tam tez dostala swoj pierwszy statek - maly szabrownik Barabarata. Od tego czasu w jej glowie zaczly kreowac sie calkiem nowe pomysly. Pierwsza probka jej umyslu byla juz w Edenie, gdzie kupila 36kilogramow drewna, po 600gram za 35gram zelaza, a nastepnie sprzedala go po 50gram w Stolicy. Potem kolejny rejs, odwiedzenie najwiekszych portow w okolicach Vlotryan i powrot. Wtedy to tez Juha zrozumiala, ze nie jest to zbyt oplacalna praca (choc juz wtedy jej dniowka wynosila 60gram zelaza) i postanowila zalozyc wlasne przedsiebiorstwo. Wiertnictwo i handel hematytem. Tak tez w ciagu kilku pierwszych lat nagromadzila dosc pokazny majatek, piekny, ozaglowany szabrownik i wspaniala ekipe. Mianowicie Bertrasa i Havriego - ktorzy towarzyszyli jej bardzo, ale to bardzo dlugi czas. Juha zaczynala coraz powazniej myslec o kolejnych marzeniach. Wlasne przedsiebiorstwo, statek i inne dobra to bylo za malo. Czas na kolonizacje! A zeby to, to trzeba najpierw sie przygotowac, prawda? Handel hematytem to bylo za malo, trzeba bylo jeszcze do tego wziac jakas prace poboczna, prawda? Wiec Juha zajela sie tez handlem boksytem. Skup tanich boksytow w swiecie i przywiezienie ich do Vlotryan, gdzie oferowali nieco wieksza cene. W miedzy czasie wizyta w Dom Bojran, gdzie poznala Milke, ktora od razu zaciagnela sie do zalogi. Powrot z Dom Bojran. Przed portem ponad 10 roznych jednostek plywajacych. Od razu bylo wiadomo ze cos sie stalo. Juha na swoje szczescie zadokowala do portu pare godzin po zakonczeniu rewolucji. Kto wie, co by sie stalo, gdyby jednak pozostala w miescie w tym czasie? No ale nic, trzeba bylo pomoc ogarnac i posprzatac miasto. Juha (czego wstydzila sie przez wiele, wiele lat) zostala wzieta do plutonu egzekucyjnego na schwytanych rewolucjonistach. Nastapil krotki odpoczynek we Vlotryan i trzeba bylo nadal zalatwiac swoje sprawy. Po paru rejsach slodka Milka zostala w Cechowicach - przy wybranku swojego serca, a w zamian za to dolaczyl do zalogi Corvo, a pozniej we Vlotryan Venecja. Taka byla glowna 5-tka kolonizatorow nowych ziem. Z poczatku miala to byc nieznana wyspa FU, lecz ostatecznie skonczylo sie na górskich bezdrozach Nawiedzonej Wyspy Oorc. W drodze na miejsce Juha miala jeszcze jedna przygode. W Fortholmie rozpoznala jeszcze jednego z rewolucjonistow (niecnego Amadeusza) i razem z zaloga i Bojvingami schwytala go i wyslala statkiem do Vlotryan. Ktoregos pieknego dnia przybyla na miejsce - port Talas. Budowa przygotowanych wczesniej Riksz, motocyklu, pierwszy zwiad i przewozenie towarow w góry. I tak zaczal sie nowy etap w historii Juhy. (Który bedzie wspomniany tylko ogolnikowo, ze wzgledu, ze niektore sprawy nadal sa aktualne i koniecznie trzeba je poruszac tu, na forum) Budowa od samych podstaw górskiego miasta - Złotego Szczytu. Byly to wzglednie spokojne dla Juhy czasy. Miasto rozrastalo sie, coraz wiecej ludzi, coraz wiekszy rozglos. Kolejne i kolejne budynki, zamek, karczma. W miedzy czasie zmarli Corvo oraz Venecja - swietna, choc czasami nieco upierdliwa parka, oraz Havri - jej odwieczny przyjaciel. Bardzo, ale to bardzo dotknelo to Juhe, i przez pewien czas maniakalnie dążyla do sporządzenia eliksiru niesmiertelnosci. ( :D ) Miala tez dwa milosne wątki, ale kto tam o nich wie, ten wie, reszta nie musi. :) No i na koniec, mozna powiedziec, ze jako zwieńczenie jej pracy wlozonej w powstanie Złotego Sczytu oficjalna koronacja na królową, ahhh... To bylo cos. Ostatnie kilka lat spedzila majac u boku Sabine Fimbrethil. Dlugie rozmowy w ciemnych pomieszczeniach do 2-3 w nocy, wielkie plany, intrygi, glupie babskie pogaduszki... Dla mnie to byla najlepiej grana postac jaka KIEDYKOLWIEK mialem okazje widziec w cantrze - i dziekuje ci za to. To juz chyba bedzie koniec rozprawy nad losem Juhy. Bylo, minelo - kazdy kiedys ma swoj koniec, Juha dokonala tego co sobie zamierzyla przed laty i pozostawila wszystko w dobrych rekach, zeby jej dzielo sie nie zmarnowalo. Z góry przepraszam, ale nie jestem w stanie wymienic wszystkich postaci, ktorym Juha chcialaby podziekowac poprostu za to, ze byly, wiec chociaz postaram sie wymienic kilka(-naście) z nich.

Tak wiec szczegolne, SZCZEGOLNE podziekowania dla:

Sabiny Fimbrethil - wielki uklon dla gracza! Zreszta, on wie za co, a jest tego troche.
Bertrasa - Za to, ze byles zawsze i wszedzie. Bertras chlop jak dąb, a baby sie boi :D
Havri - Rowniez, za to ze byles ze mna od poczatku i za jedno zdanie, ktore zmienilo tak Juhe, jak i mnie samego.
Corvo + Venecja - za swietny wątek milosny
Zdzisława Jopek - Za naprawde szczere rozmowy i niezly rozpierdziel jaki wprowadzala kilkoma zdaniami :D

Narvego - Za inspiracje do stworzenia czegos wspanialego.
Ida + Lia - Za niezly ubaw z wami jeszcze w czasach mlodosci Juhy. :D
Grang - za wzor straznika (ps. dzieki za uratowanie Juhy przy porwaniu :D )
Księżna Tanalasta - Za klimat jaki zawsze tworzyl sie wokół tej postaci.
Lucynka - Za handel ktory wlasciwie owtorzyl droge do tego wszystkiego co udalo sie osiągnąc


I calej reszcie postaci, z ktorymi moja Juha miala kiedykolwiek kontakt, a popristu zapomnialem tutaj wspomniec.



Wkurzała mnie czasem do nieprzytomności... ale z podziwem dla jej działań i umiejętności do przyznania się do słabości. Dziękuję za grę. :lol: Szkoda, że ten hazard jakoś nie rozkwitł... a wszystko było na dobrej drodze.

Bartek... wspaniały początek, ciekawy środy i niestety dużo, dużo snu od bardzo dawna. Aż się tak chciało nogą kopnąć na pobudkę :mrgreen:
Były łzy, były...
User avatar
Ultim8
Posts: 61
Joined: Thu Jul 09, 2009 9:45 am

Re: Odeszli... [*]

Postby Ultim8 » Fri Jul 15, 2011 12:41 pm

O wlasnie! Czy moge prosic o PM gracza prowadzacego Sajke? Jest taka krótka ciekawostka do przekazania z mojej strony :D
User avatar
Mars
Posts: 852
Joined: Sat Apr 28, 2007 2:44 pm
Location: Poland

Re: Odeszli... [*]

Postby Mars » Thu Aug 04, 2011 10:28 am

Tomasz Pech

Narodził się na wyspie Kwok, wsrod wielu zamordkow i niewielkiej garstki jemu podobnych jezykiem dzikusów. Na poczatku nie mieli wiele, w zasadzie to nie mieli nic. Ciezko im bylo sie dogadac z miejscowymi, ale Tomek uczyl sie jezyka. Jego przyjaciele umierali na zawały, jeden nawet trafil do wiezienia... dopiero gdy spotkali Assisa, zaczeli robic cos konkretnego - budowac Galleon, aby doplynac do 7 wysp.

Budowa sie udala, i tak rozpoczela sie odyseja. Galeon plynal predkoscia tratwy, z blisko 20stoma osobami na pokladzie, ale powoli powoli dotarli do celu podrozy-zycia. Tam zaczal sie coraz mocniejszy sen Tomasza. Pozniej troche świrował. Zmarł z głodu, troche niespodziewanie dla mnie, ale celowo go nie pilnowałem od wielu juz lat jego zycia... szkoda mi tylko, ze swoich ostatnich przy zyciu przyjaciol nie zdazyl pozegnac.
User avatar
Zamia
Posts: 790
Joined: Tue Jan 09, 2007 9:38 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby Zamia » Tue Aug 16, 2011 4:52 pm

Czyżby ktoś zapomniał włączyć opcję "urlop"?
Nie mogę uwierzyć, że to krzyż z własnej woli......smutno... :(
User avatar
Koralat
Posts: 268
Joined: Thu Jul 10, 2008 12:14 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby Koralat » Tue Aug 16, 2011 7:29 pm

Mars wrote:Tomasz Pech

(...)Zmarł z głodu, troche niespodziewanie dla mnie, ale celowo go nie pilnowałem od wielu juz lat jego zycia... (...)


No, wiesz... jak ktoś chowa postać do budynku, to chyba z celowym zagłodzeniem? :roll:
There's a light at each end of this tunnel,
You shout 'cause you're just as far in as you'll ever be out
And these mistakes you've made, you'll just make them again
If you only try turning around.
User avatar
gawi
Posts: 1045
Joined: Thu Mar 08, 2007 2:42 pm
Location: Poland, Poznan

Re: Odeszli... [*]

Postby gawi » Tue Aug 16, 2011 7:53 pm

Koralat wrote:
Mars wrote:Tomasz Pech

(...)Zmarł z głodu, troche niespodziewanie dla mnie, ale celowo go nie pilnowałem od wielu juz lat jego zycia... (...)


No, wiesz... jak ktoś chowa postać do budynku, to chyba z celowym zagłodzeniem? :roll:


Nie mądrkuj:P
[img]http://img338.imageshack.us/img338/3060/swiniajj0.gif[/img]

http://gawi.posadzdrzewo.pl
User avatar
Koralat
Posts: 268
Joined: Thu Jul 10, 2008 12:14 pm

Re: Odeszli... [*]

Postby Koralat » Tue Aug 16, 2011 8:22 pm

Ptaszysko! A Ty nie spamuj :P
There's a light at each end of this tunnel,

You shout 'cause you're just as far in as you'll ever be out

And these mistakes you've made, you'll just make them again

If you only try turning around.
User avatar
B.M.T.
Posts: 871
Joined: Mon Jun 22, 2009 4:14 pm
Location: W okolicy nóżek Buki.

Re: Odeszli... [*]

Postby B.M.T. » Tue Aug 16, 2011 8:24 pm

Na pewno was ucieszy, nie mniej niż mnie: Marlenka z Górskiego uroczyska kipnęła.
User avatar
Mars
Posts: 852
Joined: Sat Apr 28, 2007 2:44 pm
Location: Poland

Re: Odeszli... [*]

Postby Mars » Sat Aug 20, 2011 3:34 pm

Stefek Burczymucha 3063 - 3342
Troche dziecinny i czasem wkurzający, bardzo lubił porywać riksze i wózki rowerowe bez zamka... :wink: często, z niezyjacym wlascicielem w srodku. Lubił też rymować.


Szczurro 2663 - 3342
Niektorych irytowała postać udająca zwierzę, ale ten chłopak został mocno pobity w młodości i chyba uderzony tez w glowe. Pozniej przez kilka lat probowal rikszą ze skapym zapasem marchwi wydostac sie z lancucha gorskiego na Aldurei, nie widzac przez ten czas zadnego drugiego czlowieka ani razu. Te wszystkie traumatyczne przezycia sprawily, ze chlopak z upolowanych po drodze zwierzatek zrobil sobie dlugie futro, i przebrał sie za szczura, wmawiajac sobie, ze nim jest (tylko przyszyty ogon ciagle odmawial posluszenstwa i nigdy nie chcial sie poruszyc). Nie wdając sie w psychoanalizę i szukanie powodów jego dziwactwa (-Więc sądzi pan, że jest szczurem?), powiem, ze nastepnie w perfekcyjnie wykonanym szczurzym przebraniu bardzo dlugo plywal po morzu (szczur ladowy z choroba morska za sterem - to jest to), a pod koniec zywota chcial jeszcze zalozyc sklep w pewnym uroczym miescie.
User avatar
lacki2000
Posts: 804
Joined: Tue Jun 12, 2007 12:57 am

Re: Odeszli... [*]

Postby lacki2000 » Sat Aug 20, 2011 8:05 pm

Mars wrote:Szczurro 2663 - 3342
Niektorych irytowała postać udająca zwierzę, ale ten chłopak został mocno pobity w młodości i chyba uderzony tez w glowe. Pozniej przez kilka lat probowal rikszą ze skapym zapasem marchwi wydostac sie z lancucha gorskiego na Aldurei, nie widzac przez ten czas zadnego drugiego czlowieka ani razu. Te wszystkie traumatyczne przezycia sprawily, ze chlopak z upolowanych po drodze zwierzatek zrobil sobie dlugie futro, i przebrał sie za szczura, wmawiajac sobie, ze nim jest (tylko przyszyty ogon ciagle odmawial posluszenstwa i nigdy nie chcial sie poruszyc). Nie wdając sie w psychoanalizę i szukanie powodów jego dziwactwa (-Więc sądzi pan, że jest szczurem?), powiem, ze nastepnie w perfekcyjnie wykonanym szczurzym przebraniu bardzo dlugo plywal po morzu (szczur ladowy z choroba morska za sterem - to jest to), a pod koniec zywota chcial jeszcze zalozyc sklep w pewnym uroczym miescie.
Szkoda, że mu z tym sklepem nie wyszło. Z tego co jedna z mych postaci zdążyła się dowiedzieć to miał dość bujne życie morskie, rzekłbym, że nawet sporo namieszał.
Te audire no possum. Musa sapientum fixa est in aure. Grasz w zielone? GRAM! Żądamy 24-godzinnego dnia cantryjskiego dla lepszej płynności działań!

Return to “Ogólne dyskusje”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest