Ultim8 wrote:Może nie powinienem ale - niech stracę:
Uwaga! Lektura jest dosc szczegolowa a co za tym idzie stosunkowo dluga - jak ktos nie chce, niech nie czyta, a jak ktos przeczyta, to szczerze gratuluje
JuhaJuha, oh Juha... Uwielbialem lamanie sobie jezyka, jak ktos chcial odmienic do imie. No ale od poczatku.
Pojawila sie niedaleko Vlotryan. W lasach Vlyryan o ile sie nie myle. Byla sama, calkiem sama. Zorganizowala sobie jedzenie, mlotek, jakies kompletnie podstawowe wyposazenie i los chcial, ze przyjechal akurat patrol Vlotryanski. Pierwsze spotkanie z Narvego - od tamtego czasu, az po sam swoj kres byl jej wzorem. Postanowila przeniesc sie do Stolicy. Pierwsza praca - w Hucie, pod opieka Nayi. 45gram, zelaza za dniowke (O zgrozo!), pierwsza wyplata i pierwsze marzenie 'Chcę miec bron i tarcze'. Jeszcze w ten sam dzien wszystko bylo wydane. Nastepna fucha - Flota Handlowa Vlotryan. Najbardziej niezapomniany rejs na Wybrzeze Valerii. I tam Księżna Tanalasta. Ahhh... I kolejna inspiracja ktora miala odzwierciedlenie pozniej - wielki, wspanialy zamek. Tam tez dostala swoj pierwszy statek - maly szabrownik Barabarata. Od tego czasu w jej glowie zaczly kreowac sie calkiem nowe pomysly. Pierwsza probka jej umyslu byla juz w Edenie, gdzie kupila 36kilogramow drewna, po 600gram za 35gram zelaza, a nastepnie sprzedala go po 50gram w Stolicy. Potem kolejny rejs, odwiedzenie najwiekszych portow w okolicach Vlotryan i powrot. Wtedy to tez Juha zrozumiala, ze nie jest to zbyt oplacalna praca (choc juz wtedy jej dniowka wynosila 60gram zelaza) i postanowila zalozyc wlasne przedsiebiorstwo. Wiertnictwo i handel hematytem. Tak tez w ciagu kilku pierwszych lat nagromadzila dosc pokazny majatek, piekny, ozaglowany szabrownik i wspaniala ekipe. Mianowicie Bertrasa i Havriego - ktorzy towarzyszyli jej bardzo, ale to bardzo dlugi czas. Juha zaczynala coraz powazniej myslec o kolejnych marzeniach. Wlasne przedsiebiorstwo, statek i inne dobra to bylo za malo. Czas na kolonizacje! A zeby to, to trzeba najpierw sie przygotowac, prawda? Handel hematytem to bylo za malo, trzeba bylo jeszcze do tego wziac jakas prace poboczna, prawda? Wiec Juha zajela sie tez handlem boksytem. Skup tanich boksytow w swiecie i przywiezienie ich do Vlotryan, gdzie oferowali nieco wieksza cene. W miedzy czasie wizyta w Dom Bojran, gdzie poznala Milke, ktora od razu zaciagnela sie do zalogi. Powrot z Dom Bojran. Przed portem ponad 10 roznych jednostek plywajacych. Od razu bylo wiadomo ze cos sie stalo. Juha na swoje szczescie zadokowala do portu pare godzin po zakonczeniu rewolucji. Kto wie, co by sie stalo, gdyby jednak pozostala w miescie w tym czasie? No ale nic, trzeba bylo pomoc ogarnac i posprzatac miasto. Juha (czego wstydzila sie przez wiele, wiele lat) zostala wzieta do plutonu egzekucyjnego na schwytanych rewolucjonistach. Nastapil krotki odpoczynek we Vlotryan i trzeba bylo nadal zalatwiac swoje sprawy. Po paru rejsach slodka Milka zostala w Cechowicach - przy wybranku swojego serca, a w zamian za to dolaczyl do zalogi Corvo, a pozniej we Vlotryan Venecja. Taka byla glowna 5-tka kolonizatorow nowych ziem. Z poczatku miala to byc nieznana wyspa FU, lecz ostatecznie skonczylo sie na górskich bezdrozach Nawiedzonej Wyspy Oorc. W drodze na miejsce Juha miala jeszcze jedna przygode. W Fortholmie rozpoznala jeszcze jednego z rewolucjonistow (niecnego Amadeusza) i razem z zaloga i Bojvingami schwytala go i wyslala statkiem do Vlotryan. Ktoregos pieknego dnia przybyla na miejsce - port Talas. Budowa przygotowanych wczesniej Riksz, motocyklu, pierwszy zwiad i przewozenie towarow w góry. I tak zaczal sie nowy etap w historii Juhy. (
Który bedzie wspomniany tylko ogolnikowo, ze wzgledu, ze niektore sprawy nadal sa aktualne i koniecznie trzeba je poruszac tu, na forum) Budowa od samych podstaw górskiego miasta - Złotego Szczytu. Byly to wzglednie spokojne dla Juhy czasy. Miasto rozrastalo sie, coraz wiecej ludzi, coraz wiekszy rozglos. Kolejne i kolejne budynki, zamek, karczma. W miedzy czasie zmarli Corvo oraz Venecja - swietna, choc czasami nieco upierdliwa parka, oraz Havri - jej odwieczny przyjaciel. Bardzo, ale to bardzo dotknelo to Juhe, i przez pewien czas maniakalnie dążyla do sporządzenia eliksiru niesmiertelnosci. (

) Miala tez dwa milosne wątki, ale kto tam o nich wie, ten wie, reszta nie musi.

No i na koniec, mozna powiedziec, ze jako zwieńczenie jej pracy wlozonej w powstanie Złotego Sczytu oficjalna koronacja na królową, ahhh... To bylo cos. Ostatnie kilka lat spedzila majac u boku Sabine Fimbrethil. Dlugie rozmowy w ciemnych pomieszczeniach do 2-3 w nocy, wielkie plany, intrygi, glupie babskie pogaduszki... Dla mnie to byla najlepiej grana postac jaka KIEDYKOLWIEK mialem okazje widziec w cantrze - i dziekuje ci za to. To juz chyba bedzie koniec rozprawy nad losem Juhy. Bylo, minelo - kazdy kiedys ma swoj koniec, Juha dokonala tego co sobie zamierzyla przed laty i pozostawila wszystko w dobrych rekach, zeby jej dzielo sie nie zmarnowalo. Z góry przepraszam, ale nie jestem w stanie wymienic wszystkich postaci, ktorym Juha chcialaby podziekowac poprostu za to, ze byly, wiec chociaz postaram sie wymienic kilka(-naście) z nich.
Tak wiec szczegolne, SZCZEGOLNE podziekowania dla:
Sabiny Fimbrethil - wielki uklon dla gracza! Zreszta, on wie za co, a jest tego troche.
Bertrasa - Za to, ze byles zawsze i wszedzie. Bertras chlop jak dąb, a baby sie boi

Havri - Rowniez, za to ze byles ze mna od poczatku i za jedno zdanie, ktore zmienilo tak Juhe, jak i mnie samego.
Corvo + Venecja - za swietny wątek milosny
Zdzisława Jopek - Za naprawde szczere rozmowy i niezly rozpierdziel jaki wprowadzala kilkoma zdaniami

Narvego - Za inspiracje do stworzenia czegos wspanialego.
Ida + Lia - Za niezly ubaw z wami jeszcze w czasach mlodosci Juhy.

Grang - za wzor straznika (ps. dzieki za uratowanie Juhy przy porwaniu

)
Księżna Tanalasta - Za klimat jaki zawsze tworzyl sie wokół tej postaci.
Lucynka - Za handel ktory wlasciwie owtorzyl droge do tego wszystkiego co udalo sie osiągnąc
I calej reszcie postaci, z ktorymi moja Juha miala kiedykolwiek kontakt, a popristu zapomnialem tutaj wspomniec.