Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Ogólne pogawędki, ogłoszenia innych serwisów i inne niezwiązane z Cantr tematy.

Moderators: Public Relations Department, Players Department, Players Department Trainee

Avx
Posts: 515
Joined: Mon Oct 23, 2006 12:11 pm

Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Avx » Mon Feb 20, 2017 12:20 am

Mam ostatnio bardzo dziwny pomysł na małe i niewymagające forumowe rpg (odbywałoby się dokładnie w tym temacie, bo czemu by nie?), ciekaw jestem, czy byliby w ogóle zainteresowani.

Rzecz miałaby działać następująco:

Jesteście duchami z dalekiej przeszłości (być może nawet z innego świata - sami decydujecie, czym byliście lub wydaje wam się, że byliście), wezwanymi z zaświatów po dziesiątkach tysięcy lat przez złego czarnoksiężnika. Magia której użył to potężny rytuał który, według starożytnych tekstów, ma przywołać potępione dusze dysponujące potężną wiedzą. Wierzy on, że wykorzystanie tej wiedzy pomoże mu powiększyć swoją potęgę. Czy ma rację?

Nie możecie działać, nie możecie opuścić pokoju - możecie jedynie mówić. Wszystko, co zostanie w tym temacie napisane taką czcionką, będzie automatycznie słyszane (nie widziane) przez Czarnoksiężnika, którego rzecz jasna odgrywam ja. Możecie go jednak przekonywać by coś uczynił, a ponieważ wierzy on w waszą mądrość i właśnie dla porad was wezwał... Może być to wykonalne, szczególnie, gdy zgodne z jego charakterem.


Ciemność, ciemność wszechogarniająca wszelkie dusze; nieustająca ciemność... Stała się światłością.
Stało się coś niewyobrażalnego od niepoliczalnych milleniów.
Dezorientacja. Widzicie. Od tak dawna nie potrafiliście zobaczyć.
Znajdujecie się w wielkim pomieszczeniu, oświetlonym wielością świec. Pośrodku stoi... Człowiek? Jego wysuszona twarz, w której iskrzą się czerwone oczy, przypomina zasuszone zwłoki. Ubrany jest w długie, czarne szaty; z jego miecza spływa krew, a obok niego leżą ciała - w przeciwieństwie do niego zarówno kompletnie martwe, jak i bardzo świeże.
Słyszycie odgłos który mógłby przypominać odkrztuszanie - gdyby ktoś miał w gardle dziesięcioletni pył.
- Wyczuwam... Waszą obecność. - stwierdza mężczyzna? Istota? Nieumarły? - W czasie rytuału miał miejsce, musiał mieć miejsce, moment... Mogący wydawać się słabością. Nie byłem w stanie używać magii, która w pełni zużyta była Rytuałem; nie moglem też ani opuścić Koła, ani spuścić wzroku z Symboli. - zauważacie czarne, skomplikowane znaki, wyrysowane na podłodze. - Moi byli współpracownicy uznali to za odpowiedni moment do działania. Stal nie jest jednak magią. Zaś oblanie krwią nie przeszkadza Symbolice Rytuału w żaden sposób.
Milczy przez chwilę.
- Nazywam się Zoren, Nieśmiertelny Mag-Król Palres. Nazywany tak nie ponieważ władam całym Palres, lecz ponieważ jestem jedynym Nieśmiertelnym magiem tej krainy. - grymas widoczny na jego ustach mógłby być niemal uznany za makabryczny uśmiech. - Moim celem jest deifikacja.
Ponowny makabryczny uśmiech, a raczej grymas wysuszonych warg.
- Caranus napisał na temat Rytuału, że przywołane istoty astralne pochodzą z czasów tak odległych bądź światów tak dziwnych, że nie posiadają godnej uwagi wiedzy na temat magii i historii. Pokładam jednak nadzieję w tym, że pomożecie memu Celowi w mniej oczywisty sposób. Najpotężniejsze z Rytuałów wymagają zasobów, ogromnych zasobów. Oczywistym jest, że najmądrzejszą metodą na ich zdobycie jest podbój.
Krótka chwila milczenia i, zanim ktokolwiek z was zdołał coś powiedzieć, kolejne słowa.
- Doradzajcie mi. Co powinienem uczynić z rodziną i współpracownikami tych zdrajców? Jak zorganizować śledztwo? Jak być pewnym, jak daleko sięgają macki konspiracji? Co wiecie o metodach śledczych i naturze ludzkiej, co mogło zostać utracone przez wieki?




Jak wspomniałem, oddziaływać na świat możecie tylko poprzez słowa. Weźmie on pod uwagę wszystko powiedziane, czyli napisane taką czcionką. Oczywiste głupoty mogą zmniejszyć jego Zaufanie. Wskaźnik Zaufania jest obecnie Przeciętny i stoi na 5 w skali 1-10.
Avx
Posts: 515
Joined: Mon Oct 23, 2006 12:11 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Avx » Mon Feb 20, 2017 2:05 pm

No, śmiało. Potraktujcie rzecz jak proste interaktywne opowiadanie - mieszankę opowiadania z grą RPG.
Na zachętę:


-----------------------------------------------------------------------------------------
Milczenie.
Kropla krwi skapująca z miecza na podłogę.
Milczenie. Wosk spływający ze świec.
Uśmiech. O ile uśmiech jest dobrym słowem.
- Zdaje się, że rozumiem problem. Powrócę. - czarnoksiężnik skinął głową, miecz zniknął pod jego szatą, on sam zaś w drzwiach; rozsuwających się na jego gest.

Minęły godziny, dziesiątki godzin, dni. Do pomieszczenia wchodzili mężczyźni; otyli, niscy mężczyźni okutani w brązowe szaty. Usunęli ciała, wymienili świece, wyczyścili krew.

Jeżeli ktoś spróbowałby się do nich odezwać, szybko zorientowałby się, że wszyscy są głusi; mają także obcięte języki.

Po kilku dniach czterech z nich wniosło wielkie, masywne biurko; pergamin, pióra do pisania, atrament oraz kilka ksiąg.
Inni wnoszą heraldyczną flagę - niemal całą czarną, lecz ze złotym godłem w jej środku: godłem tym jest złota księga, otoczona przez złote kłosy pszenicy.
Wychodzą, milczący jak zawsze, spokojni jak zawsze.
Oczekiwanie.

Drzwi wreszcie rozsuwają się. Do pomieszczenia wchodzi ten sam nieumarły, którego już widzieliście. Tym razem nie ma na sobie czarnej szaty maga, a kolczugę; przy pasie spoczywa znany wam miecz; zaś na jego skroniach znajduje się lekki, złoty diadem.
Wraz z jego gestem wrota zasuwają się, on sam zaś odchodzi do biurka.

- Nazywam się Zoren, jak już wiecie. Przed wiekami... Gdy byłem młodym człowiekiem, oddychającym, spożywającym i oddającym się fizycznym przyjemnością; byłem też kapłanem bogini wiedzy, Laris...

Oddaliłem się jednak od wiary, choć nie od wiedzy. Po Racjonalistycznej Rewolucji, w której uczestniczyłem jako mniej znaczący członek, zasiadałem w Radzie Uczonych, tej samej, która rządziła Stowarzyszeniem Wiedzy... Tej samej, która na lat pięć obaliła Króla Palres i zmiażdżyła religię. To pierwsza z ironii mojego życia, gdy jako były kapłan zwalczałem kapłanów i inne przesądy. Zdarzyło się wtedy i wcześniej także wiele innych rzeczy, dość powiedzieć, że Krucjata urządzona przeciwko Stowarzyszeniu zwyciężyła... Na wrogą inwazję nałożyły się lata nieurodzaju, tak, że nawet chłopi powstali przeciwko bezbożnemu Stowarzyszeniu...

Na dzień przed upadkiem stolicy Stowarzyszenia - zdradziłem je. Elementy Gwardii Rewolucyjnej wierne mi, nie Radzie, zmasakrowały jej członków; ja zaś wbiłem sztylet w plecy Przewodniczącemu. Otworzyliśmy bramy. Nie tylko darowano nasze życia, jak się spodziewałem, ale nawet mianowano mnie Doradcą Regenta; doradzałem także bezpośrednio Inkwizycji, która tropiła i paliła moich dawnych przyjaciół. Z kultem Laris nigdy się jednak nie pogodziłem, zawsze już marzyli, by i mnie spalić; na szczęście bezskuteczne to były marzenia - lekkie rozbawienie.

Mijały dekady. Z czasem moje ciało stawało się słabe; straciłem możliwość oddawania się... Niskim przyjemnością. Potem dania straciły swój smak, następnie i zapach róż swoje piękno. Żyłem jednak. Choć wielu pamiętało o mojej roli w Rewolucji i nienawidziło mnie, rosły moje wpływy i zaufanie do mnie. Ostatecznie, po niemal czterdziestu latach mojej służby na dworze, nowy Król zdecydował się mianować mnie księciem południowych prowincji. Był pewien, że niedługo umrę i ziemie te wrócą do jego rąk, jako iż nie mam potomka; liczył też na to, że w tych ostatnich latach swojego życia spacyfikuję górskich chłopów, od dawna opornych by stosować się do praw ludzi wyższego od nich stanu.

Przybyłem, zobaczyłem, a tysiące wieśniaków skończyło wbitych na pal - delikatny uśmiech. - Była to ciężka, lecz satysfakcjonująca praca. Oczekiwano, że po dwóch, trzech, może czterech latach - nawrócony zdrajca umrze, zmazawszy swoją starą hańbę tym dobrym uczynkiem. Żyłem jednak.

Po kolejnych trzydziestu latach Król Palres umarł ze starości, zaś kraj rozsypał się w ogniu wojny domowej. Nikt nie myślał o mnie, o starym magu, księciu nieznaczących - lecz łatwych do obrony - południowych gór.

Pamiętam do dziś, gdy miałem już sto trzy lata... Wstałem rano, by udać się do mojego laboratorium; czułem się tak dobrze, jak nie czułem się odkąd skończyłem lat siedemdziesiąt! - szerszy uśmiech wysuszonych warg. - W połowie dnia zorientowałem się, że nie oddycham. Kilka tygodni później zrezygnowałem z picia wina i wody. Jakkolwiek moja magia podtrzymuje we mnie na tyle pseudożycia bym był w stanie wypić wodę i strawić jadło, teoretycznie, w praktyce nie widziałem sensu - nie czułem już smaku od dziesięcioleci.

Gdy za następnych lat trzydzieści na murach mojej stolicy wywieszano moje nowe godło, dawną flagę Stowarzyszenia Wiedzy, nawet najstarsi starcy nie pamiętali już jej czasów; jedynie garstka uczonych. Oto kolejna ironia mojego życia. Nikt nie zaprotestował.

Od tego oto czasu jestem Magiem-Królem Wiecznego Królestwa Palres, rządzącym w imieniu Wiedzy i Postępu, pod Księgą i Kłosem; zaś moja Wola jest absolutna i niepodważalna. Ah, moi starzy rewolucjoniści, moi przyjaciele... Wspólnie z którymi zdradziłem króla... I których potem zdradziłem dla innego króla - a właściwie dla swojego życia... Ah, roześmialiby się z tej ironii. Walczyliśmy by obalić wszystkich monarchów; teraz zaś Księga i Kłos symbolizują wiecznego monarchę. - wykrzywiony uśmiech.

Podejście do ekonomii, wojska i władzy w Wiecznym Królestwie Palres - jest w zasadzie podobne, jak u moich wszystkich sąsiadów.

Chłopi pracują na polach i winni są wierność swojemu baronowi - posłuszną pracę od dwunastej wiosny ich żywota, do naturalnej śmieci. W zamian baron zobowiązuje się ich bronić przed bandytami i wrogą agresją; ponadto, jak długo są posłuszni, tak długo nie są zabijani ani nawet torturowani - przynajmniej nie bez powodu.

Baronowie moich ziem złożyli mi przysięgę wierności; jak i ich ojcowie i dziadowie przed nimi; zobowiązani są mi więc wierność - realizację moich dekretów, opłacenie trybutu dla mojej stolicy, dostarczenie wojów na moje wezwanie. W zamian koordynuję obronę także ich ziem. Jest to klasyczna, znana na całym świecie i sprawiedliwa umowa.

Jedyne miasto, Res, moja stolica, to potężne miejsce z dziesięcioma tysiącami mieszkańców - jego ton wydaje się być bardzo dumnym - i obronnym murem, zarządzane przez Radę Miejską złożoną z przedstawicieli gildii rzemieślniczych. Ich umowa ze mną jest analogiczna do mojej umowy z baronami.

Główne różnice pomiędzy moim krajem a moimi sąsiadami leżą w tym, że ja jestem uczonym magiem, zaś mój kraj miejscem rozkwitu wiedzy. W moim kraju mieści się Biblioteka z wieloma księgami, zaś uczeni i magowie zapewnieni są o mojej ochronie i specjalnych prawach... Z czym prawdopodobnie przesadziłem. Być może pamiętacie, że ostatnich zdrajców nazwałem nawet "współpracownikami"; nie zaś "poddanymi". Jednak zdrada jakiej dopuścili się kilka dni temu nie może zostać wybaczona i sądzę, że trzeba będzie mocniej wbić korek w tą butlę wina, jeśli rozumiecie porównanie. Jestem jednak otwarty na sugestie. Po to tutaj jesteście.

Druga różnica jest natury religijnej. Każdy wyznaje tutaj to, co chce. Wszystkie kościoły płacą ten sam podatek, a próby palenia czarownic kończą się spaleniem na stosie... Łowcy czarownic. I wszystkich chłopów bądź mieszczan tak durnych, by za nim podążyć.

Oczywiście mój kraj wyróżniają także owoce mojego Geniuszu i Wiedzy - z wyrazem dumy na twarzy poniósł księgę, jedną ze spoczywających na biurku. - Czyż to nie wygodniejszy przedmiot od zwojów? Mój wynalazek... Jeszcze z czasów mojej młodości, widniejący nawet na godle Stowarzyszenia i moim... W innych krainach je spalono, ale pod moją opieką Księgi są bezpieczne... Jeżeli macie jakiekolwiek sugestie rzemieślniczej lub teoretycznej natury, wysłucham z zainteresowaniem...

Przechodząc do spraw dyplomacji...

Na północ od mojego kraju znajduje się kolejne państwo, któremu wydaje się, że pochodzi od rozpadłego Palres i próbuje nazywać się po prostu Królestwem Palres. Ja nazywam je Północnym Księstwem Palres. Jest to mój najbogatszy sąsiad, dzięki ich kopalniom soli i kontroli nad połową Rzeki Palres. Są bogatsi niż ja, mają większe armie niż ja, oraz aż sześć wielkich miast. Jestem jednak pewien, że wspólnie coś na to poradzimy. Może Des, państwo położone na jeszcze dalszej północy i pozbawione ze mną wspólnej granicy, byłoby otwarte na sojusz? Co powinienem uczynić?

Na zachód znajduje się wielość małych ksiąstewek, dość bogatych swoim rzemiosłem i złączonych luźnym sojuszem.

Wschód okupują obecnie dzikie, konne plemiona; które przybyły z Dalekiego Wschodu i zajęły te ziemie około czterdziestu lat temu.

Na południu, gdzie rozpościerają się góry nawet wyższe od moich, leży Księstwo Fortec - nazywane tak dlatego, że ich baronowie lubią górskie zamki. Tamte ziemie nigdy nie należały do żadnego Palres, jest to część krainy zwanej Solhekią.

Przez kilka dni mojej nieobecności zmobilizowałem gwardię miejską, mury oraz bramy zostały zabezpieczone, sformowano Inkwizycję Wiedzy - jak zazwyczaj czyniłem w takich przypadkach - oraz rozpoczęły się pierwsze aresztowania. - macie wrażenie, że słyszycie kliniczny przykład Stalinowskiej paranoi, aczkolwiek w "średniowiecznym" wydaniu. - Z pewnością macki konspiracji mogą sięgać głęboko, mogą mieć też potężnych mocodawców. Osobiście, podejrzewam Północne Księstwo Palres. Od lat mnie nienawidzą.

Teraz więc - wyprostował się mocniej, dumniej - macie informacje potrzebne wam do podjęcia decyzji. Jeżeli czegoś brakuje, pytajcie.
Pytajcie i doradzajcie mi. - tonem nie znoszącym sprzeciwu.


Wieczne Królestwo Palres
Zaufanie do duchów: Przeciętne (5)
----
Populacja i Ekonomia: Poniżej Przeciętnej (4)
Armia: Powyżej Przeciętnej (6)
Potencjał Naukowy: Powyżej Przeciętnej (6)
Stabilność: Zła (3)
Kontrwywiad i bezpieczeństwo: Poniżej Przeciętnej (4)
Wywiad i dyplomacja: Okropne (2)


Sąsiedzi i Świat:

???

Informacje na temat mechaniki, na tyle na ile takowa będzie w ogóle istnieć, dostarczane będą wtedy, gdy będzie istotna.

Zoren powinien (wklej w swój post, zwycięża opcja z największą liczbą głosów):
[X] Całkowite czystki rodzin zdrajców, ich przyjaciół, znajomych i zwierząt domowych - tylko najbardziej wierni przeżyją
[X] Zaproponować sojusz Des, państwu z dalekiej północy
[X] Zaatakować najpotężniejszego sąsiada, Północne Księstwo Palres
[X] Zaatakować księstwa na zachodzie
[X] Zaatakować górskie fortece na południu
[X] Zaatakować barbarzyńców ze wschodu
[X] Wzmocnić Armię
[x] Wzmocnić Populacje i Ekonomię
[X] Wzmocnić Stabilność
[X] Wzmocnić Kontrwywiad i bezpieczeństwo
[X] Wzmocnić Wywiad i dyplomacja
[X] Napisz co tylko chcesz

Więcej niż jedna akcja w danej turze wymaga rzutu na Zaufanie kostką d10, tym się oczywiście zajmę i szczegółów tej mechaniki nie potrzebujecie znać.
Opcja uznana przez Zorena za dziwną - wymaga rzutu na Zaufanie, ale znów - to już moja kwestia. Niezdanie go to żadna tragedia.
User avatar
Felixis
Posts: 403
Joined: Sun Aug 10, 2014 1:40 pm
Location: Londyn

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Felixis » Tue Feb 21, 2017 3:51 am

- TY! *huknął głos tak mocny, jak gdyby należał do tysięcy mężów. Jeśli faktycznie było ich tylu, byli naprawdę zgrani, niczym chór* Ludzki magu, który sam siebie zwie zdrajcą! Oczekujesz, byśmy mówili, lecz nie słuchasz!

*krótka cisza*

- Jam jest Duchem Wielkiego Lasu! *kontynuuje głos ze swoją pierwotną mocą* Tym, którego korzenie sięgają w głąb ziemi i którego korzenie oplatają świat. Tym, któremu nadano tysiące imion. Tym, który ma tysiące twarzy. Tym, który patrzy i słucha... Na gałęziach moich drzew wieszano podobnych Tobie. Z moich pni robiono strzały, domy i stosy. Wśród mych drzew organizowano schadzki i zasadzki... Widziałem wiele, lecz nie widziałem wszystkiego...

*głos stracił na mocy, przypominając teraz bardziej taki należący do jednego mężczyzny, ale jakby niesiony echem gdzieś z daleka*

- Nie wiem co za moc trzyma mnie tutaj i nie pozwala odejść. Nie pozwala wrócić do korzeni... Wierzę jednak, że łącząc mój świat ze swoim, możesz także te światy rozdzielić. Czy nie jest tak, Magu?

*nie czekając na odpowiedź*

- Lecz czy byłbyś sobą, pozwalając wysiłkowi pójść na marne?

*głos ponownie huknął z początkową mocą*

- OCZYWIŚCIE ŻE NIE

*powrócił do pojedynczego głosu*

- Determinacja... Cel uświęcający środki... czy nie jesteś właśnie taki, Zdrajco? Znałem wielu kierujących się tymi słowy... wszyscy są teraz martwi. Przyznać jednak muszę, że nigdy nie poznałem nieśmiertelnego. Być może jest dla Ciebie nadzieja. Dla Ciebie i dla tego królestwa... A jeśli mam Ci radzić, przyrównać je muszę do lasu. Wielkiego, gęstego, rozrastającego się lasu... Który nie byłby lasem, gdyby od wewnątrz zaczęła trawić go silna choroba. Który nie byłby lasem, gdyby drzewa słabły i poddawały się naporowi wiatru, padając jedno za drugim. Pomyśl, co jest Twoją chorobą, Magu. Co czyni Twoje królestwo słabym. Co sprawia, że drzewa chętniej poddadzą się naporowi wiatru? Co sprawia, że ludzie odwrócą się od Ciebie, jak i Ty odwróciłeś się od swoich pobratymców podwukroć? Zamiast winić tych, którzy upadli, winieneś umacniać tych, którzy stoją. To drzewa tworzą las. To ludzie tworzą państwa. Grządki grunt może zaprzepaścić wszystko.


(stabilizacja)
"Prędzej czy później dopadnie nas rzeczywistość"
Celion
Posts: 42
Joined: Thu Mar 26, 2015 9:04 pm
Location: Poznań

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Celion » Tue Feb 21, 2017 6:23 pm

- Szaleństwo... Obłęd... Paranoja... *rozległ się niezwykle głośny szept, przeszywający, z lekkim echem, sprawiający wrażenie jakby dochodził ze wszystkich stron pomieszczenia* Masz czelność nas przywoływać, mając w głowie obraz swojej potęgi i nieśmiertelności. Wydaje ci się, że masz nieograniczone możliwości. Ale nawet nieśmiertelnością nie zmyjesz ułomności swojej potęgi. Kiedyś odejdziesz, jeśli nie przez chorobę, to przez dotyk zimnej stali jednego z twych wrogów. A chaos, który stworzysz, zostanie i będzie ciężarem dla kolejnych pokoleń... Niegodnyś mych rad, Zorenie, plugawco dusz, tyranie, dyktatorze.

*nastała dłuższa cisza, przerwana wybuchem śmiechu*

- Nie wypuścisz mnie, nawet po tej mowie, prawda? *szept nadal brzmi tak samo, jak poprzednio* Mamy więc pat, magu. Ja potrzebuję, żebyś mnie uwolnił... Ale ty potrzebujesz moich rad. I nie dziwię, skoro wasze czasy pełne są ułomnych władców, jak mówisz. *znów rozległ się śmiech, po którym duch powrócił do szeptu* Chcesz zdobyć szacunek? Pozbyć się rewolucjonistów, opozycji? Odrzuć sianie strachu, porzuć niewolnictwo, wyrzeknij się deifikacji. Nadaj ludziom prawa, uwolnij ich z wiecznej służby. Zapłać im za pracę, pozwól zakładać własne warsztaty. Chłopstwu wydzierżaw ziemię, pozwól ją opuścić. Industrializuj, zakładaj miasta i fortece. Zniszcz łańcuch, który trzyma twój lud, a który zostanie skruszony, prędzej czy później. Czy to za sto, dwieście, trzysta lat. Kiedyś to nastanie, a wtedy będziesz gorzko żałować, że nie posłuchałeś ducha, któregoś przyzwał.

- Usłyszałeś moje rady, a teraz rozważ je lub mnie odeślij. Zdobądź szacunek poddanych, zrywając łańcuch ludu. Zacznij małymi kroczkami. Nie możesz się przecież zadławić reformami. Chociaż, kto wie, czy by to nie było lepsze dla wszystkich...


(stabilizacja)
gn0m
Posts: 85
Joined: Wed May 08, 2013 1:38 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby gn0m » Wed Feb 22, 2017 9:07 pm

Mam tylko nadzieję że nie skończy się równie szybko jak poprzedni.

*śmiech. Cichy, krótki, nieprzyjemny* Nieśmiertelny mag-król. Kapłan wiedzy. Przywołujący i więżący duchy aby służyły mu radą. *ponowny śmiech* Jesteś głupcem magu. Wielkim głupcem. Twoja śmierć będzie dla nas wybawieniem. Nasze rady będą fałszywe, błędne. Ich rady. Moje rady. Każdy z nas będzie dążył tylko do twojej zguby. Ale zanim to nastąpi pomogę ci. Raz już utopiłem świat we krwi. Czemu nie ponownie?
*dłuższa przerwa*
Jesteś głupcem i nic nie wiesz. Wykonując rytuał o mało nie zginąłeś. Skoro nie wiesz prawie nic o swoich najbliższych współpracownikach to o swoim państwie nie wiesz zupełnie nic. Zostanie podbite, kupione a ty dowiesz się o tym ostatni. O ile się dowiesz... *zawiesił głos*
Rozszerz siatkę informatorów. *śmiech* Nie. Stwórz ją. Zwiększ liczebność straży. Na granicach ustaw więcej strażników. Jeśli nie będziesz wiedział przegrasz szybciej niż bym sobie tego życzył.

(kontrwywiad i bezpieczeństwo)
Avx
Posts: 515
Joined: Mon Oct 23, 2006 12:11 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Avx » Thu Feb 23, 2017 9:52 pm

Zniszczona twarz Zorena najpierw wykrzywiła się w niekontrolowany sposób; po chwili, jakby zyskawszy nad sobą więcej kontroli... Zmarszczył brwi.

- Prawdę powiedziawszy, Duchu Wielkiego Lasu, liczyłem na coś konkretniejszego niż mistycyzm. Mistycyzmu nasłuchałem się w swoim życiu wiele, jak i wiele sam, w swej młodości, naplotłem. Nie wynika z niego wiele użytecznego, poza karmą dla głupich mas. Jest to zaś metoda wobec której, ze względu na historię swojego życia i młodość zmarnowaną w kapłaństwie, odczuwam niesmak. Preferowałbym spalić dziesięć wiosek niż ugłaskiwać ich chłopów opowiadaniem im o duchach drzew. Czy to bardzo okrężna i ozdobna metoda na powiadomienie mnie, że powinienem być dla ludzi miły? Jest to, obawiam się, tak niekonkretne; że kompletnie nieużyteczne.

Chwila milczenia.

- Gdybym nie "siał strachu", to obawiam się, że moje rządy i istnienie skończyłyby się w tydzień. Czy Drugi Głos ma jakieś konkretniejsze rekomendacje? Jeżeli nie powinienem, jego zdaniem, wznawiać Inkwizycji; która jest rozwiązaniem tradycyjnym w czasach niestabilności, jaka jest alternatywa? I nie mówię tutaj o udaniu się do lasu by pośpiewać ze zwierzątkami.

Ponadto. Jaka jest alternatywa dla niewolnictwa? W Palres niewolnictwo nigdy nie było specjalnie popularne, nie tak, jak na dalekim południu. Podstawą społeczności są tutaj wolni chłopi, związani ze swoim panem swoją sprawiedliwą pozycją społeczną. Są przywiązani do swoich wiosek od narodzin do śmierci, jak i we wszystkich znanych mi krajach, nie są jednak zabijani ani torturowani bez istotnych przyczyn; byłoby to pogwałceniem ładu - czyli są wolnymi ludźmi. Absolutna wolność poruszania się po kraju - jest mrzonką która ciężko mi sobie nawet wyobrazić, choć otwarty jestem na argumenty.

Pomiędzy mną i moimi wasalami istnieje umowa, choć muszę czasem stosować ostrzejsze metody, niż to się zwykle przyjęło, dla jej egzekwowania od swojej strony. Ja ofiaruję wasalom ochronę, oni mi wierność. To samo dotyczy ich relacji wobec chłopów, którzy przynależą do ich ziem. Chłopi nie są przedmiotem.

Jak wspomniałem - istnieją, jak wszędzie, prawdziwi niewolnicy, uważani za "przedmiot mówiący", szczególnie popularne są niewolnice. Jest to zjawisko niemal ograniczone do miast. W mojej stolicy i jedynym mieście, Res, jest może kilkaset sztuk. Tego teoretycznie można by zakazać, ale polityczne skutki mogłyby być nieprzyjemne, toż to - paradoksalnie - skrajna tyrania! Oczekujecie, żebym zaprzestał "siania strachu"; a w następnym zdaniu postulujecie pomysły, przez które pół kupców i baronów chciałoby mnie wbić na miecz? Sprzeczność. To radykalizm większy od rewolucji Stowarzyszenia Wiedzy, w której uczestniczyłem za młodu; nawet Rada Uczonych nigdy nie myślała o pełnym i utopijnym uwolnieniu chłopów czy zniesieniu niewolnictwa; choć naiwnie marzyliśmy o zastąpieniu królów i baronów przez magów i wykształconych. Rządzę pod Księgą i Kłosem, ale ten radykalizm porzuciłem; a wy postulujecie jego dziesięciokrotność? Połączony do tego ze ZMNIEJSZENIEM opresji, choć z logiki wynika, że trzeba by ją wtedy ZWIĘKSZYĆ stukrotnie i połowę baronów ściąć? - z jego zasuszonego gardła dobiegło prychnięcie. - Ponownie, oczekiwałbym w tej kwestii pragmatycznych argumentów i metod, miast frazesów. I czegoś, co nie rozsypie struktur państwa w pył w przeciągu tygodnia.

Kolejne milczenie.

- Trzeci Głosie... Nadawajcie sobie imiona, albo będę zmuszony zrobić to sam, co niekoniecznie może was cieszyć... Nie jest prosto mnie zabić, to ciało, choć wygląda staro i słabo, potrafi wyleczyć wiele i niezwykle szybko. Odkąd przestałem zawracać sobie głowę takimi kwestiami jak żywność czy woda, żywiony tylko magią, paradoksalnie rosnę w siłę z wiekiem, miast słabnąć. Wielu uważa, że jestem martwy; jest to nie do końca prawda. W pewnym sensie jestem nieumarłym, ale w pewnym nie; moje ciało nie rozpada się i przypuszczam, że mógłbym bez szkody pić i jeść, nie widzę po prostu sensu.
Wasze słowa nie są brane pod uwagę "w ciemno", a będą weryfikowane zdrowym rozsądkiem.

Mam powody by sądzić, że osiągnięcie mocy boskiej naprawi mniej przyjemne skutki mojego wieku, zachowując moją siłę i regenerację. Zmiażdżenie moich wrogów i obserwowanie ich męki jest przyjemne na duchowej płaszczyźnie, muszę jednak stwierdzić, że brakuje mi czasem bardziej... Fizycznych doznań.

Westchnięcie.
Avx
Posts: 515
Joined: Mon Oct 23, 2006 12:11 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Avx » Thu Feb 23, 2017 10:45 pm

Zoren pokręcił głową przez chwilę, po czym po prostu wyszedł.

Minęły dni i tygodnie. Okaleczeni mężczyźni w brązowych szatach regularnie zmieniali świece na nowe; po pewnym czasie wnieśli też kilka obrazów i posągów. Jeden z nich, "Triumf Rewolucji nad przesądem", przedstawia magów Stowarzyszenia Wiedzy podpalających Świątynię Laris, podczas gdy zarówno jej kapłani, jak i arystokraci oraz chłopi uciekają tylnym wejściem (przedstawieni karykaturalnie jako szczuroludzie i świnioludzie). To bardzo stare malowidło; musiało jakimś cudem przetrwać zdradę Zorena i upadek Stowarzyszenia Wiedzy - być może zostało przez niego ukryte. Ten "człowiek" z pewnością ma sporo nostalgii wobec swoich dawnych rewolucyjnych "przyjaciół", z których wielu sam zamordował.

Inny obraz, "Uczeni prowadzą lud ku Postępowi", ukazuje konia z którego zrzucona jest szleja, a nakładane jest chomąto. Obok patrzy na to ciemny (dosłownie - wyraźnie brudny) chłopski lud, z zachwytem w oczach klękając przed brodatymi uczonymi (czystymi, notabene).
(OOC https://pl.wikipedia.org/wiki/Chom%C4%85to )

W pewnym momencie Zoren powraca. Ubrany jest w kolczugę, zaś w dłoni trzyma dobyty miecz. Podchodzi do biurka szybkim krokiem, po czym... bez słowa wbija go w biurko. Jak w masło, dodajmy. Albo to bardzo dziwne drewno, albo to bardzo niezwykły miecz.

- Pomimo wszystko zdecydowałem się uczynić zadość części waszych rad. - stwierdza tonem, który wydaje się być nerwowy. - Niewolnicy, poza moimi osobistymi sługami, będą stopniowo wyzwoleni przez następnych dziesięć lat; z wyjątkiem niewolników stanowiących własność zdrajców - ci wyzwalani są natychmiast. Ponadto, okrucieństwo wobec wszystkich niewolników zostało zakazane.

Chwila milczenia.

- Ponadto, pomimo niektórych z waszych opinii, Inkwizycja została ustanowiona by utrzymać sytuację w ryzach; w przeciwnym razie wasze słowa zionęłyby sprzecznością. Rozpoczęły się aresztowania kupców, rzemieślników oraz tych arystokratów, którzy najprawdopodobniej zamieszani byli w Spisek; jak również wobec tych, którzy głośno sprzeciwiali się wyzwoleniu niewolników i z pewnością zaczynali tworzyć kolejną konspirację.

Dłuższa chwila milczenia.

- Wszystko byłoby doprawdy uroczo, gdyby nie fakt, że. Chędożeni. Zdrajcy. Zdołali uwolnić Demona na przedpolach Res.

Nie stwierdzę, że nie stałoby się to gdyby nie wasze emancypacyjne idee. Z pewnością miałem już wystarczająco wielu dotychczasowych wrogów.

Mogłoby być gorzej. Miasto jest całe, jedynie handel będzie musiał podróżować do miasta pod wyjątkową strażą przez kilka miesięcy, a demon prawdopodobnie pożre kilka wiosek w najbliższej okolicy - nim się znudzi. Nie chcę myśleć, co stałyby się, gdyby zdołali go uwolnić w obrębie murów... Z takiego aktu terroru królestwo mogłoby się nie podnieść przez dziesięciolecia. - zirytowany ton, lecz westchnienie ulgi.

Niemniej, nie można dopuścić do dalszego degenerowania się tej sytuacji. Ze wstępnych tortur podejrzanych wynika, że resztki spiskowców wycofały się do twierdzy w wyższych górach, prawie pod granicą z krainą Solhekii i tamtejszego królestwa budowniczych fortec.

Rekomendacje?



Populacja i Ekonomia: Zła (3)
, modyfikator tymczasowy -1 do czasu rozwiązania rogatego problemu pod murami Res. Wyzwalanie niewolników daje plusa rozwojowego, ale niewolnictwo jest dość niszowe, więc to na razie zbyt słaby efekt, by był zauważalny krótkoterminowo.
Stabilność: Zła (3), modyfikator tymczasowy -1 do czasu zniszczenia resztek Spisku.

Zoren posiada cechę "Włamywacz we własnym domu": Czarnoksiężnik Zoren, przez setki lat swego istnienia, uczestniczył w dwóch (lub trzech, zależy jak liczyć) przewrotach pałacowych i stłumił kilka wojen domowych; ma mentalność kryminalisty, który śpiąc we własnym łóżku w każdym kącie widzi konkurencję, która dla odmiany jego przyszła okraść. Czasem jego słowa i instynktowne reakcje mogą mieć sens, ale innym razem mogą tylko pogłębiać problem.
Celion
Posts: 42
Joined: Thu Mar 26, 2015 9:04 pm
Location: Poznań

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Celion » Fri Feb 24, 2017 8:15 am

- Ach, no tak... *głos zaczął mówić swoim szeptem* Dla was, cholernych feudałów, wolność i równość to radykalizm. Będę musiał czekać setki lat, żebyście doszli do wniosku, że to jedyna droga. Splunąłbym na was, gdybym mógł.

*duch prychnął, po czym nastała krótka cisza*

- W takim razie, zajmiemy się prostszymi rzeczami. Takimi dla idiotów. Masz jedno miasto, to jest problem który trzeba rozwiązać. Zdecydowanie za mało. Jeden demon i twoja gospodarka leży... Zdejmij tego demona natychmiast, w pierwszej kolejności.

- A spiskowcy? Wycofali się do twierdzy, twoja szansa przepadła. Nie marnuj na razie wojska. Tak jak mówił trzeci głos, rozwiń straże i wywiad, jeśli bardzo potrzebujesz. Dorwiesz ich, kiedy się pojawią. Prędzej czy później wyjdą z nory.

*znów nastała cisza, tym razem dłuższa, przerwana tylko krótkim zdaniem*

- Ach, chciałeś znać moje imię, magu? Wolałbym nie podawać go komuś takiemu jak ty. *rozległ się śmiech* Ale dla ułatwienia... Powiedzmy, że jestem Duchem Rewolucjonisty.


(kontrwywiad i bezpieczeństwo)
gn0m
Posts: 85
Joined: Wed May 08, 2013 1:38 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby gn0m » Fri Feb 24, 2017 10:42 am

*śmiech* Demon. U twoich bram. Zaprawdę magu, wiesz wszystko o swoim państwie. *ironia wręcz się wylewa z tego zdania*
Zniszcz go. Albo opanuj. Jesteś wielkim magiem, przywołałeś starożytne duchy, czym dla ciebie będzie opanowanie jednego demona? Choć nie sądzę abyś był w stanie panować nad nim przez dłuższy czas. Wyślij go na twierdzę spiskowców. Pozbędziesz się problemu. Może dwóch.
Wzmocnij straż. Następnym razem gdy ktoś powie "geocja", gdy ktoś choć o tym pomyśli, twój informator ma stać za nim a strażnik kilka metrów dalej.
A moje imię... Możesz mnie nazywać *głośny, rubaszny śmiech* duchem minionych świąt.


(kontrwywiad i bezpieczeństwo)
Avx
Posts: 515
Joined: Mon Oct 23, 2006 12:11 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Avx » Fri Feb 24, 2017 1:28 pm

Płynnym ruchem wyciągnął z biurka wbity wcześniej miecz. Ponownie można by odnieść wrażenie, że miało konsystencję masła. Nie, to z całą pewnością nie jest zwykły miecz.

- Caranus pisał wiele o "ogromnej wiedzy" przywołanych istot. Jak dotąd umyka mi jej ogrom, mówiąc delikatnie; jednak przypuszczam, że może ona uzasadniać zarówno arogancję, jak i próby manipulowania mną. Nic nie szkodzi. Wasz brak szacunku jest interesującym kontrastem w stosunku do codziennej uniżoności, natomiast rady, rady... Wszystko w swoim czasie zostanie zweryfikowane przez rzeczywistość.

Chwila milczenia.

- Jak mówiłem już wcześniej, prawdziwie niewolna jest może jedna osoba na czterdzieści - w skali całego kraju; w stolicy może jedna na dziesięć. Po przemyśleniu tej sprawy zdecydowałem się ich stopniowo wyzwolić; jak już wspomniałem - przedstawiam to jako zarówno moje miłosierdzie dla ludu, jak i skutek Spisku: dodatkową karę za brak wystarczającego wsparcia od strony elit Palres. Czy jednak będzie to z prawdziwą korzyścią dla niewolników i niewolnic? Wątpię. W naturze niektórych ludzkich istot leży podległość i z pewnością większość z nich albo umrze z zimna i głodu, albo pozostanie u swoich panów jako "wolne" służące i służący, albo zostanie zamordowana przez bandytów, naiwnie usiłując wrócić do swoich rodzinnych stron. Cóż innego mieliby uczynić? Gildie rzemieślnicze mają bardzo ograniczoną liczbę miejsc dla praktykantów. Jedyny "miły" skutek będzie taki, że ci - kompletnie nieznaczący politycznie - ludzie będą trochę rzadziej torturowani i bici. Czy coś mi umyka? Pomóżcie mi zobaczyć coś, czego mogę tutaj nie widzieć.

Tak czy inaczej, w pewnym sensie już teraz udowodnione są moje poprzednie słowa. Pełne niewolnictwo, status "przedmiotu mówiącego", jest bardzo rzadki w porównaniu do losu chłopa. Nie mam dokładnych liczb, przypuszczam jednak, że z około 500 000 mieszkańców Wiecznego Królestwa Palres około 460 000-470 000 to chłopi. Jednak nawet stopniowe znoszenie prawdziwego niewolnictwa, których to niewolników jest w stolicy kilkaset sztuk i w całym kraju może kilka tysięcy, śmieszne więc liczby - kreuje nienawiść moich wasali, uchodzi za straszną i tyrańską karę dla elit, wywołując ogólny chaos. Potraficie uzmysłowić sobie skutki jakiejś dziwnej wolności poruszania się chłopstwa, czy czegoś podobnego? Pomóżcie mi zobaczyć coś, czego mogę tutaj nie widzieć.

"Feudalizm", interesująco krótkie słowo na, jak rozumiem, opisanie istniejącego na świecie porządku społecznego. Czy też to rodzaj obelgi?

Dłuższa chwila milczenia.

- Czy dobrze rozumiem sugestię, by uczynić Inkwizycję instytucją permanentną, miast powoływaną tylko w okresach kryzysów? Już dawno sam się z tym nosiłem. To jest logiczne, choć bezprecedensowe w krainach Palres i okolicach. Natomiast...

- "Wyślij go na twierdzę spiskowców", wyślij demona... To, w zasadzie... Czysto BŁYSKOTLIWY pomysł... Potrzebowałbym około tygodnia swojego cennego czasu, pergaminów spryskanych świeżą krwią i... Interesujące... - szeroki uśmiech jego wysuszonych, niemal zmumifikowanych ust, wygląda dość makabrycznie.
User avatar
Felixis
Posts: 403
Joined: Sun Aug 10, 2014 1:40 pm
Location: Londyn

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Felixis » Fri Feb 24, 2017 3:37 pm

- Interesujące... *powtórzył za Magiem głos należący do Ducha Lasu. Tym razem głos zamiast zewsząd, dobiega z okolic obrazu "Triumf Rewolucji"* Wiesz, co naprawdę jest takie? Zdradzili Cię bliscy współpracownicy. Wśród ludu masz kolejne pokolenie rewolucjonistów... Jakim prawem sądzisz, że Inkwizycja którą tworzysz nie będzie strawiona przez tę chorobę? Skąd wiesz, że ludzie którzy dla Ciebie walczą, będą do robić do końca? Czy znałeś wcześniej ryzyko, ale na nie nie baczyłeś?

*po chwili ciszy*

- Być może i moje słowa były niejasne. Sądziłem... *krótka pauza* że najlepiej znasz swoje państwo i kierowany naszym rozsądkiem sam podejmiesz kluczowe decyzje. Wyrwałeś nas z naszych światów i opowiedziałeś o swoim, lecz czy słowa są w stanie zbudować cały obraz? Czy są prawdziwe? Jak wiele sam nie wiesz, Magu?... Ile Ci umyka? *znów pauza* Choć przedstawiony obraz wydaje się rozmytym, wiem, że Twój las... Twoje państwo trawi wiele chorób. Nic w tym dziwnego. Wszystko co zostało zdobyte miast być powoli budowane wymaga specjalnej opieki. Mnie nie brak cierpliwości... obawiam się jednak, że Tobie ona nie pomoże. Czas wydaje się być Twoim wrogiem. Twoja Inkwizycja... widziałem podobne twory. Dziwnym trafem zwykle jej szeregi przepełnione są degeneratami. Ludźmi pozbawionymi granic rozsądku i człowieczeństwa. Ufasz im? Powierzysz los swego państwa w taki twór, który z łatwością mógłby obrócić wszystko przeciw Tobie? Jeśli naprawdę tego chcesz, zrób to rozsądnie. Zwiąż ich przysięgą, a nie pieniądzem. Wedrzyj się do ich umysłów, by mieć pewność, że będą Ci posłuszni... Czy w Twoim świecie nie istnieje magia zdolna, by to zrobić? By poznać prawdę ich myśli lub by tymi myślami pokierować?...

- Demon zaś... jest jak intruz grasujący po lesie. Choć sieje zniszczenie, odwraca Twoją uwagę od rzeczy istotnych. Widzę, że skradł Twoje myśli - nie daj się mu omamić. Zajmij się nim w drugiej kolejności *głos stwierdził stanowczo* Zapanowanie nad nim byłoby przejawem Twojej potęgi. Mogłoby wzbudzić uznanie wśród ludu. Musisz mieć jednak pewność, że gdy poświęcisz mu swój czas, Twój las nie zacznie płonąć.


(kontrwywiad i bezpieczeństwo)
"Prędzej czy później dopadnie nas rzeczywistość"
gn0m
Posts: 85
Joined: Wed May 08, 2013 1:38 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby gn0m » Sat Feb 25, 2017 12:05 pm

*westchnięcie* Nie, nie inkwizycję. Inkwizycję ludzie znają. Inkwizycji się boją. Ich myśli zejdą niżej, tam gdzie nie będziesz miał do nich dostępu, nic ponadto. Stwórz nową organizację. Tajemną. Nieznaną. Nie budzącą strachu.

*chwila przerwy*

Człowieka możesz zdobyć na dwa sposoby. Pieniądze i umysł. Pierwszy jest szybszy, drugi trudniejszy.

*cichy śmiech*

Jakim cudem rządzisz już tyle lat skoro nie widzisz prostych rozwiązań?
Uwolniłeś niewolników. Ludzi nieznaczących politycznie ale znających sekrety swoich panów. Mających ich zaufanie. I wdzięcznych ci za wolność. Za to że nie będą torturowani i zabijani bo ktoś ma złych humor. *cisza* To twoja siatka informacyjna magu, królu wiedzy. Już gotowa. Zwerbuj ich. Nakaż im pozostać u swoich panów jako wolni służący. I nakaż im donosić. Nie musisz im płacić, nawet nie powinieneś. Zwiąż ich wdzięcznością, nie złotem czy czego tam używacie.

*dłuższa przerwa*

Nie wierz za bardzo w zeznania wydobyte torturami. Tortury to przyjemność kata, torturowany powie wszystko co tylko chcesz usłyszeć jeśli uzna że uwolni go to od męki. A ty musisz mieć nadzieję że więcej osób powie to samo i że to nie przypadek. Drzewko mówił o magii zaglądającej do umysłów. Ja wiem że są rośliny i inne substancje które po zjedzeniu zmuszają do mówienia prawdy. Nie wiem jakie. Ale może twoje książki wiedzą?


(kontrwywiad i bezpieczeństwo)
Avx
Posts: 515
Joined: Mon Oct 23, 2006 12:11 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Avx » Mon Feb 27, 2017 9:04 pm

Czarnoksiężnik wydał z siebie odgłos przypominający westchnienie.
- Niestety, nie istnieje żadna magia, która mogłaby kontrolować ludzki umysł w bezpośredni sposób. Z pewnością świat wyglądałby inaczej, gdyby istniała.
Chwila milczenia.
- Magia jest siłą, która pozwala niektórym z istot inteligentnych Manipulować Życiem, Manipulować Rzeczą, oraz Przywoływać demony.

Istoty dysponujące magią Manipulacji Życia, potrafią przedłużać życie swoje lub innych, istnieć pomimo śmierci swojego ciała, oraz leczyć. Jest to ekstremalnie rzadka dziedzina magii. Jak oczywiście widać dysponuję nią, dysponuję bowiem wszystkimi, poza, tymczasowo, domeną boską.

Manipulacja Rzeczą umożliwia oddziaływanie na materię - na przykład na zaostrzenie miecza w taki sposób, by przeciął nawet kamień. Jest magią prostą w teorii, trudną w praktyce; wymaga wielu Rytuałów o ekstremalnie kosztownych składnikach. Za koszt stworzenia i utrzymania w ostrości jednego takiego miecza dałoby się, prawdopodobnie, wyposażyć i wyżywić dziesięć tysięcy wojów. W moim kraju tylko ja posiadam jeden.

Magia Przywołania umożliwia, cóż, Przywołanie lub kontrolowanie bardzo... Wrednych... Istot. O pochodzeniu niewiadomym. To znaczy, legendy ludowe głoszą, że demony pochodzą z zaświatów; ale legendy ludowe głoszą też, że z zaświatów pochodzą niedźwiedzie i rysie - pogardliwe prychnięcie. - Prawdopodobnie zabobon ludowy, nie zaś uczona magia. Wracając do tematu... Przywołanie demona nieczęsto jest dobrą ideą. Słuchają się może cztery razy na dziesięć, w przeciwnym przypadku mogą i pożreć przywołującego. Myślę jednak, że zdołam moje rogate przekleństwo ogarnąć na tyle, by zwróciło się z pożeraniem i niszczeniem bardziej na południe.

Wy jesteście jednym z nielicznych wyjątków, które prawdę powiedziawszy ciężko mi skategoryzować. Przywołanie innych istot astralnych niż demony udaje się może raz na tysiąc lat; jestem więc z siebie cokolwiek dumny. Rękopis Caranusa był praktycznie zapomniany.

Istnieje także Magia Boska, siła pozwalająca ponoć na... Wszystko co wyobrażalne. Bogowie nie są jednak na jej temat zbyt rozmowni.

Niektórzy ludzie wrzucają wszystkie zjawiska naturalne w poczet magii boskiej, uważam to jednak za absurdalne. Proces oddychania organizmów żywych znacznie praktyczniej wyjaśnia teoria atomistyczna niż "bóg powietrza tak chciał".

Dłuższa chwila milczenia.

- Fascynujący... Fascynujący punkt widzenia, odnośnie tych niewolników... - wydawać by się mogło, że w jego chrapliwym głosie słychać zainteresowanie.
Avx
Posts: 515
Joined: Mon Oct 23, 2006 12:11 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby Avx » Mon Feb 27, 2017 9:56 pm

Czarnoksiężnik zastanawia się przez dłuższą chwilę, potem jednak, co zaskakujące, skłania się lekko i wychodzi.

Wieczne Królestwo Palres
Zaufanie do duchów: Zaintrygowany (6)
----
Populacja i Ekonomia: Zła (3) (-1 od demona)
Armia: Powyżej Przeciętnej (6)
Potencjał Naukowy: Powyżej Przeciętnej (6)
Stabilność: Zła (3) (-1 od demona)
Wywiad i dyplomacja: Okropne (2)
"Kontrwywiad i bezpieczeństwo" został, dla uproszczenia, zespolony ze Stabilnością.

Moja kilka tygodni. Od czasu do czasu, znani wam już słudzy wymieniają świece - zapewniając stałe oświetlenie miejsca waszego pobytu - i prezentowane wam dzieła sztuki. W pewnym momencie Zoren powraca.

Zoren użył Potencjału Naukowego (6) przeciwko Demonowi (10), chcąc wpłynąć na niego w celu zaatakowania fortecy, gdzie wycofali się zdrajcy. Było to narcystycznie śmiałe zagranie i mogło skończyć się katastrofą, jednak, o dziwo, skończyło się tylko... Czymś na przełomie minimalnej porażki z minimalnym sukcesem.

- Muszę stwierdzić, że jestem umiarkowanie zadowolony. Twierdza zdrajców została zmiażdżona, zdrajcy pożarci bądź rozszarpani na strzępy, zaś okolice Res uwolnione są od rogatego przekleństwa. Szkoda tylko, że demon, miast się nasycić, udał się dalej na południe; w góry krainy zwanej Solhekią i tamtejszego królestwa fortec. - lekki grymas ust. - Nie moje ziemie, nie mój problem.

Populacja i Ekonomia: Poniżej Przeciętnej (4)
Armia: Powyżej Przeciętnej (6)
Potencjał Naukowy: Powyżej Przeciętnej (6)
Stabilność: Poniżej Przeciętnej (4)
Wywiad i dyplomacja: Absolutnie Tragiczne (1) (-1 od zagranicznej wycieczki Rogatego Demona)

Zoren użył Populacji i Ekonomii by wzmocnić Stabilność, dodatkowo z bonusem za pomysł wykorzystania wyzwolonych niewolników w sektorze bezpieczeństwa publicznego. Jasny sukces.

- Proces wyzwalania niewolników został przyspieszony, wielu zaś z nich zorganizowanych zostało w nową organizację, po części tajną, nazwaną Szarymi Kapturami; ściśle współpracującą z jawną Inkwizycją, której struktury zreformowano. Muszę z zaskoczeniem stwierdzić, że inteligencja niektórych z tych sług jest zaskakująca, jak na ich społeczną warstwę.

Populacja i Ekonomia: Poniżej Przeciętnej (4)
Armia: Powyżej Przeciętnej (6)
Potencjał Naukowy: Powyżej Przeciętnej (6)
Stabilność: Przeciętna (5)
Wywiad i dyplomacja: Absolutnie Tragiczne (1) (-1 od zagranicznej wycieczki Rogatego Demona)

- Wydaje się, że ryzyko masowej wojny domowej zostało zażegnane, przynajmniej krótkoterminowo.
gn0m
Posts: 85
Joined: Wed May 08, 2013 1:38 pm

Re: Czego Catrowicze mogliby nauczyć świat fantasy? (dziwny pomysł na małe forumowe rpg)

Postby gn0m » Mon Feb 27, 2017 10:42 pm

10 000 wojów. *rozbawiony ton* W państwie które może wystawić najwyżej 40 000 wyszkolonych wojowników. Powiedz mi magu jak często zdarza ci się ciąć kamienie? *chichot* Jestem tego niezwykle ciekaw.
*chwila przerwy*
Choć może lepiej przejdźmy do spraw praktycznych. Wzmocnij ochronę południowej granicy Demon tam uciekł ale nie wiesz czy nie zechce wrócić. Musisz być na to gotowy. Wyślij też... kupców *chrząknięcie* na teraz tego królestwa fortec. Musisz wiedzieć czy demon wrócił do swojego świata czy dalej tam szaleje. A jeśli tak to gdzie.
*po chwili*
Podwójna korzyść. Zniszczone twierdze trzeba będzie odbudować. Do tego potrzeba drewna, tkanin, żywności. Kupią to od ciebie jeśli będziesz pierwszy. Z pewnością ich góry są obfite w coś czym mogą zapłacić.


(wywiad i dyplomacja)
(ekonomia - w mniejszym stopniu)

Return to “Dyskusje niezwiązane z Cantr”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 6 guests